"Wypłacę temu szaleńcowi sprawiedliwość". Tarczyński czeka na "pierwsze spotkanie" z Korwin-Mikkem

Polska
"Wypłacę temu szaleńcowi sprawiedliwość". Tarczyński czeka na "pierwsze spotkanie" z Korwin-Mikkem
Facebook/Dominik Tarczyński/Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke wraca do Sejmu po 26 latach. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi polityk, po ogłoszeniu wyników wyborów, obraził na internetowym czacie wyborców Prawa i Sprawiedliwości mówiąc, że "nie są inteligentni". Na jego słowa zareagował poseł PiS Dominik Tarczyński.

Janusz Korwin-Mikke czekał na powrót do Sejmu 26 lat. Wybrany z list Konfederacji polityk po raz ostatni sprawował mandat posła w Sejmie I kadencji.

 

O tym, że powrót słynącego z ostrego języka polityka odbędzie się z przytupem, mogliśmy się przekonać podczas ostatniego czatu z jego udziałem.

 

"PiS to partia komunistyczna"

 

Korwin-Mikke odpowiadał w poniedziałek na swoim Facebooku na pytania internautów. W pewnym momencie polityk powiedział, że "PiS to jest partia komunistyczna". - Ja już mówię od dwóch-trzech lat, że cofnęła nas do epoki Gierka, potem do Gomułki, teraz do okresu Bieruta mniej więcej - stwierdził.

 

Pytany, czy obrażając wyborców PiS, nie zniechęca ich do siebie, odparł, że "nazywanie idiotów idiotami jest rzeczą głęboko słuszną". - Oni się poobrażają, ale może któryś się trzepnie w ten głupi łeb i pomyśli: "Boże jak oni zrobili mnie w konia" - stwierdził.

 

Jeszcze więcej emocji wywołało kolejne pytanie jednego z internautów, który chciał się dowiedzieć, czy w ciągu czterech lat w Sejmie Konfederacja będzie w stanie przekonać osoby głosujące na Prawo i Sprawiedliwość do swoich postulatów np. wolnorynkowych i podatkowych.

 

Internauta stwierdził, ze "trzeba do tego właściwych ludzi ze spokojem i wiedzą, jak np. Sławomir Mentzen ("jedynka" Konfederacji w Toruniu, nie dostał się do Sejmu - red.).

 

Korwin-Mikke stwierdził, że Mentzen "jest znakomitym wykładowcą". Jednak, jak powiedział, wyborcy PiS go nie zrozumieją.

 

"Wyborca PiS człowiekiem inteligentnym nie jest"

 

- Przeciętny emeryt głosujący na PiS nic nie zrozumie z tego co on mówi, bo on się posługuje językiem, który jest zrozumiały dla człowieka inteligentnego. Natomiast przeciętny wyborca PiS człowiekiem inteligentnym nie jest, na co dowodem jest to, że głosował na PiS - wyjaśnił.

 

- Jeżeli człowiek wierzy w to, że państwu będzie lepiej, kiedy rząd zabierze 700 zł, a da 500 zł, to świadczy o tym, że ten człowiek nie jest przy zdrowych zmysłach - dodał.

 

W dalszej części odpowiedzi Korwin-Mikke zwrócił uwagę, że "70 proc. ludzi w Polsce, nie tylko w Polsce, nie jest w stanie zrozumieć treści rozkładu jazdy autobusów. Takiego człowieka się nie przekona". - Równie dobrze można mu tłumaczyć teorię względności - dodał.  

 

 

Wypowiedz Korwin-Mikkego zbulwersowała posła PiS Dominika Tarczyńskiego. "W imieniu tysięcy wyborców którzy oddali na mnie głos, wypłacę w sejmie temu szaleńcowi sprawiedliwość zgodnie z kodeksem honorowym. Przy pierwszym spotkaniu" - napisał na Twitterze polityk. (pisownia oryginalna)

 

 

Korwin już uderzył polityka

 

Janusz Korwin Mikke został już prawomocnie skazany za naruszenie nietykalności innego polityka. W 2014 roku na zorganizowanym przez MSZ spotkaniu polskich europosłów spoliczkował europosła PO Michała Boniego.

 

"Kiedy w czasie debaty w sprawie uchwały lustracyjnej (w 1992 r.) Boni wypierał się, że był agentem SB i wyzywał mnie od idiotów, dałem mu słowo i go dotrzymałem. Przyznał się potem, że był agentem, od początku miałem rację" - podkreślał. Dodał, że Boni nie przeprosił go za swoje słowa, dlatego zdecydował się na odwołanie do "aktu dyshonorującego".

 

Warszawski Sąd Okręgowy nie uwzględnił argumentacji Janusza Korwin-Mikkego, oddalił jego apelację i polityk został prawomocnie skazany na 20 tys. zł grzywny.

 

"Nie znajduje uzasadnienie, twierdzenie by uderzenie człowieka w policzek różniło się czymś od uderzenia człowieka w dwa policzki. To naruszenie nietykalności cielesnej. Jest pewna granica, której żaden obywatel, niezależnie kim jest, nie może przekraczać. Nie ma na to przyzwolenia" - powiedział w uzasadnieniu sędzia.

 

Korwin-Mikke stwierdził po wyroku, że nie odwoła się i zapłaci.

 

Tarczyński zaprosił Wałęsę na "solo"

 

W czerwcu 2016 roku poseł PiS Dominik Tarczyński napisał na Twitterze pod adresem byłego prezydenta Lecha Wałęsy: "Zapraszam Cię na solo, bydlaku!".

 

CZYTAJ: Poseł PiS szokuje. Do Wałęsy: zapraszam cię na solo, bydlaku!

 

W ten sposób polityk odpowiedział na słowa Wałęsy, który podczas spotkania z działaczami Komitetu Obrony Demokracji zapowiedział, że opozycja "wytnie" polityków PiS z "korzeniami od sołtysa do ministra".

 

Wniosek ws. wypowiedzi posła Tarczyńskiego został skierowany do rzecznika dyscyplinarnego klubu PiS. - Mam nadzieję, że poseł zostanie przywołany do porządku - powiedział wtedy wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Według niego Tarczyńskiemu groziła kara umowna, czyli upomnienie, kara finansową lub usunięcie z klubu.

 

CZYTAJ: PiS o wpisie Tarczyńskiego nt. Wałęsy: skandaliczna wypowiedź. Poseł odpowiada

 

Tarczyński jednak wkrótce przeprosił byłego prezydenta za swój wpis. "To było niepotrzebne, to było głupie po prostu" - powiedział dziennikarzom.

dk/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze