Dwóch saperów zginęło w eksplozji w Kuźni Raciborskiej. "Las jest jeszcze pełen niewybuchów"

Polska

Na terenie leśnym w Kuźni Raciborskiej (Śląskie) doszło we wtorek do eksplozji niewybuchu - potwierdziły służby kryzysowe wojewody śląskiego. W zdarzeniu dwóch saperów zginęło, czterech zostało ciężko rannych - powiedział Polsat News podpułkownik Marek Pawlak. - Ten las jest jeszcze pełen tych niewybuchów - dodał burmistrz miasta.

Jak poinformowała rzeczniczka śląskiej straży pożarnej Aneta Gołębiowska, w akcji na miejscu wypadku uczestniczyło osiem zastępów strażackich. Na miejsce skierowano też śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz karetki pogotowia.

 

Rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska przekazała informacje Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, zgodnie z którymi wskutek eksplozji dwóch żołnierzy poniosło śmierć. 

 

Poszkodowani mają poważne obrażenia

 

Tomasz Świerkot, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary – Centrum Urazowego w Sosnowcu poinformował wieczorem, że przewieziony tam przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe pacjent ma obszerny uraz twarzoczaszkowy, z ingerencją w tkanki mózgu.

 

- Na ten moment stan pacjenta jest ciężki. Pacjent obecnie jest na bloku operacyjnym, gdzie czuwa nad nim kilku specjalistów; to nadal proces ratowania życia - zaznaczył rzecznik szpitala św. Barbary, dodając, że szersze informacje o stanie zdrowia poszkodowanego placówka planuje przekazać w środę rano.

 

Natomiast Jolanta Wołkowicz, rzeczniczka Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach  poinformowała, że drugi z mocno poszkodowanych żołnierzy, który trafił tam transportem LPR przed godz. 16, pozostaje w stanie ciężkim.

 

- Pacjent ten ma liczne krwawiące rany twarzoczaszki, złamania, jest zaintubowany. W chwili obecnej trwa dalsza diagnostyka - mówiła, przekazując następnie, że w związku ze wstępnymi wynikami badań żołnierz ten zostanie przewieziony na dalsze leczenie do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

 

Dwaj lżej ranni żołnierze trafili do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku. Jak wynikało z relacji służb kryzysowych wojewody śląskiego, ich obrażenia nie zagrażały życiu; według nieoficjalnych informacji jeden z tych pacjentów miał już opuścić szpital.

 

Ofiary śmiertelne i ranni to żołnierze 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Rzecznik Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych podpułkownik Marek Pawlak informował, że do eksplozji doszło podczas usuwania pozostałości niewybuchów. Dwaj żołnierze - jak wynika z nieoficjalnych informacji - zginęli na miejscu.

 

"MON otoczy opieką wszystkich"


MON otoczy opieką wszystkich, których dotknęła ta tragedia - zapewnił szef MON Mariusz Błaszczak w związku z eksplozją niewybuchu w kompleksie leśnym w pobliżu Kuźni Raciborskiej (Śląskie), gdzie we wtorek zginęło dwóch saperów. Szef MON złożył także rodzinom zabitych kondolencje.

 

 

 

Jak zaznaczył podpułkownik Marek Pawlak, dowództwo nie będzie podawało wieku ofiar ani żadnych informacji umożliwiających ich identyfikację. - Czterej poszkodowani trafili do szpitali, są w różnym stanie - powiedział. Ofiary śmiertelne i ranni to żołnierze 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Podpułkownik powiedział, że do wybuchu doszło podczas usuwania pozostałości niewybuchów.

 

- Podczas podejmowania przedmiotów niebezpiecznych nastąpiła niekontrolowana eksplozja. Teraz trwa wyjaśnianie przyczyn i akcja ratunkowa na miejscu. Żołnierze zostali przewiezieni do szpitali, teren zabezpiecza Żandarmeria Wojskowa z prokuratorem. To były niewybuchy znalezione przez osoby cywilne. To była standardowa procedura. Takich akcji w Polsce patrole prowadzą co najmniej kilka dziennie - powiedział Polsat News ppłk Marek Pawlak.

 

  

 

"Bardzo gorąca sprawa"

 

- To jest w lesie między Kuźnią Raciborską, a Rudą Kozielską. To jest bardzo gorąca sprawa, działają tutaj; nie zostałem wpuszczony na to miejsce. Będę tutaj jako miasto, oferuję jego pomoc – i po to tu jestem na miejscu zdarzenia - powiedział burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha.

 

- Ten las jest jeszcze pełen tych niewybuchów. To jest problem tego miejsca od czasów wojny - dodał Macha.

 

Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Raciborzu kom. Mirosław Szymański potwierdził, że w lesie w rejonie ulicy Pańskiej doszło do wybuchu i ranienia saperów, jednak po szczegółowe informacje odesłał do Żandarmerii Wojskowej.

 

 

Jak przekazała śląska policja, teren wokół miejsca wybuchu jest strzeżony przez Żandarmerię Wojskową, która też koordynowała akcję ratowniczą. Nie ma zagrożenia dla mieszkańców Kuźni Raciborskiej, władze gminy zalecają jednak ostrożność przy wchodzeniu do lasu. Według informacji śląskiej straży pożarnej w akcji na miejscu wypadku uczestniczyło osiem zastępów strażackich.

 

Postępowanie w tej sprawie prowadzi Dział do spraw Wojskowych, działający od marca tego roku w Prokuraturze Rejonowej Katowice–Południe. Do jego zadań należy przede wszystkim prowadzenie śledztw i dochodzeń własnych oraz nadzorowanie śledztw i dochodzeń prowadzonych przez inne organy w sprawach dotyczących woj. śląskiego, dla których rozpatrywania właściwy jest wojskowy sąd garnizonowy. Śledczy mają zabezpieczyć dokumentację związaną z pracą saperów, zlecone zostaną też sekcje zwłok ofiar wybuchu.

 

msl/wka/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze