"Prowadzenie postępowania jest niemożliwe". Kuria odmawia ofierze ks. Jankowskiego

Polska
"Prowadzenie postępowania jest niemożliwe". Kuria odmawia ofierze ks. Jankowskiego
Polsat News

"Sprawa została zamknięta" - to odpowiedź kanclerza gdańskiej kurii na pismo Barbary Borowieckiej, która twierdzi, że była molestowana przez ks. Henryka Jankowskiego. Treść listu opublikował kwartalnik "Więź". Kobieta czekała na odpowiedź dziewięć miesięcy. - Kiedy mnie gonił, to podnosił sutannę i zaczynał się onanizować - mówiła Borowiecka programie "Skandaliści" w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą.

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski był oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich. Wtedy Barbara Borowiecka ujawniła publicznie swoje imię i nazwisko oraz opowiedziała o molestowaniu przez ks. Jankowskiego, którego ofiarą miała paść w latach 60. ubiegłego wieku.

 

- Jako 11-, 12-letnia dziewczynka byłam molestowana przez ówczesnego wikarego z kościoła świętej Barbary - Henryka Jankowskiego. Mieszkałam dokładnie po drugiej stronie ulicy - mówiła pani Barbara w rozmowie z redakcją "Skandalistów". Obecnie wraz z mężem mieszka w Australii.

 

"Zgłaszam oficjalnie molestowanie"

 

"Ja, Barbara Borowiecka, zgłaszam oficjalnie molestowanie mnie przez księdza Henryka Jankowskiego -  tak zaczyna się opublikowany przez "Więź" list wysłany do kurii gdańskiej. Zgłoszenie dotyczy zdarzeń z lat 60.

 

"Wnioskuję o zbadanie tej sprawy. (…) Jeżeli zaistnieje taka konieczność, to zeznam pod przysięgą, że molestowanie miało miejsce" - podkreśliła Borowiecka w liście. 

 

Odpowiedź kurii datowana jest na 12 września. Do Borowieckiej dokument dotarł 2 października. "W sytuacji oskarżenia skierowanego po śmierci osoby oskarżanej, w tym wypadku Ks. Henryka Jankowskiego, prowadzenie postępowania procesowego jest niemożliwe" - wskazano w piśmie. 

 

"Ponadto Kongregacja Nauki Wiary informuje, że sprawa została zamknięta, a wszelka dokumentacja z nią związana została przekazana do archiwum Kongregacji" - napisał kanclerz kurii ks. Rafał Dettlaff.

 

Obietnica dla ks. Kaczkowskiego

 

Pani Barbara o swoich przeżyciach, jako pierwszemu opowiedziała księdzu Janowi Kaczkowskiemu (zmarł w 2016 r.).

 

- Prosił mnie o to, że jeśli już dojrzeję do tego psychicznie, to żebym koniecznie ujawniła, kto mnie molestował - mówiła. To właśnie z rąk Kaczkowskiego pani Barbara przyjęła pierwszą komunię w Puckim Hospicjum im. świętego Ojca Pio.

 

- Wtedy chcieliśmy obwieźć naszych znajomych po Gdańsku. Marek chciał pokazać im kościół św. Brygidy. Podjechał ze strony, z której był pomnik (ks. Jankowskiego - red.). W momencie, w którym zorientowałam się, czyj to pomnik, to właściwie zabrakło mi tchu. Powiedziałam Markowi, że ja tam nie pójdę. Na drugi dzień zapytał mnie, co się stało. Wtedy powiedziałam mu, że molestował mnie ks. Jankowski - dodała.

 

Następną osobą, której pani Barbara opowiedziała o molestowaniu przez ks. Jankowskiego była dziennikarka Bożena Aksamit. To właśnie ona opisała jej wspomnienia w reportażu "Sekrety Świętej Brygidy...?" w "Dużym Formacie". Ujawniła wtedy swoje imię i nazwisko.

 

Po publikacji pojawiły się zarówno głosy wsparcia, jak i nienawiści. Treści starał się filtrować pan Marek. - Kiedyś Marek przeczytał mi wiadomość, w której okrzyknięto mnie niemiecką Żydówką, która za te oskarżenia dostała 10 mln zł. Ani ze mnie niemiecka, ani Żydówka, ani nie dostałam żadnych 10 mln zł - powiedziała.

 

"Zazdroszczę ofiarom, które mogą się spotkać z księżmi"

 

- Zazdroszczę ofiarom, które mogą się spotkać z księżmi, którzy je molestowali, bo oni jeszcze żyją. Tak jak w filmie braci Sekielskich ("Tylko nie mów nikomu" - red.). Ujawniłam się nie dlatego, że ks. Jankowski nie żyje, ale dlatego, że złożyłam obietnicę ks. Kaczkowskiemu - podsumowała.

 

W związku z doniesieniami o przeszłości Ks. Jankowskiego, w tym przez relację pani Barbary, 7 marca Rada Miasta Gdańska podjęła trzy uchwały dot. księdza: odebrania mu tytułu honorowego obywatela Gdańska, rozbiórki pomnika duchownego i zmiany nazwy skweru noszącego imię kapłana.

 

Następnego dnia po sesji rady społeczny komitet budowy pomnika ks. Jankowskiego usunął monument sprzed kościoła św. Brygidy. Skwer nosi teraz nazwę "Gyddanyzc" - na cześć pierwszej historycznej nazwy Gdańska.

 

Zobacz nagranie z rozmowy Barbary Borowieckiej z Polsat News.

 

  

 

 

msl/hlk/ "Więź", Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze