Kolejne osoby oskarżają ks. Jankowskiego o molestowanie. Chcą komisji ds. pedofilii w kościele

Polska
Kolejne osoby oskarżają ks. Jankowskiego o molestowanie. Chcą komisji ds. pedofilii w kościele
Polsat News/Zdj. archiwalne

Powołania komisji ds. pedofilii w kościele chce Fundacja "Nie lękajcie się" i Stowarzyszenie "Lepszy Gdańsk", w którym działa jedna z osób oskarżających ks. Henryka Jankowskiego o molestowanie. Działająca na mocy ustawy Komisja Prawdy i Zadośćuczynienia miałaby mieć uprawnienia prokuratorskie. Fundacja poinformowała, że ostatnio dostała listy od trzech mężczyzn, opisujące, co miał im robić prałat.

Komisja ds. pedofilii w kościele miałaby zostać powołana dzięki obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej, a projekt ustawy przygotować ma specjalny komitet utworzony m.in. przez poważanych w świecie prawniczym adwokatów - mówią autorzy pomysłu. Są nimi prezesi Stowarzyszenia Lepszy Gdańsk Jolanta Banach i Fundacji "Nie lękajcie się" Marek Lisiński oraz przedstawiciel stowarzyszenia Michał Wojciechowicz, który - jak ujawnił - miał być jednym molestowanych przez ks. Jankowskiego.


Wojciechowicz zapowiedział,  że na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku autorzy inicjatywy poinformują o składzie komitetu. Następnie organizacje pozarządowe zajęłyby się zbiórką 100 tys. podpisów koniecznych, by projekt ustawy zgłosić do Sejmu jako obywatelską inicjatywę ustawodawczą.


"Ujawnią się, gdy powstanie komisja"


Pomysłodawcy chcą, aby komisja miała uprawnienia prokuratorskie. Mogłaby dogłębnie badać zgłoszone do niej sprawy, opierając się m.in. na aktach kościelnych. Do jej zadań należałoby też decydowanie o ewentualnej wypłacie ofiarom zadośćuczynienia. Pieniądze pochodziłyby ze specjalnego funduszu, który miałby - w zamyśle inicjatorów powołania komisji - utworzyć Kościół.


Jak poinformował Lisiński, w skład komisji mieliby wejść też psycholodzy, socjolodzy i przedstawiciele strony kościelnej.

 

- Będziemy prosić stronę kościelną o udostępnienie akt personalnych sprawców - powiedział Lisiński. - Mamy sygnały od ofiar, że w momencie powstania komisji przestaną być anonimowi i zaczną zgłaszać swoje przypadki - dodał.

 

"Kościół nie jest w stanie rozliczyć się z przestępstw seksualnych"


Banach wyjaśniła, że - obok prowadzenia niezależnych śledztw, którymi zajmowaliby się specjalnie zatrudnieni prokuratorzy - komisja miałaby też oceniać działalność organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości "pod kątem podejmowanych przez nie działań związanych ze zgłoszonymi przypadkami przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych Kościoła Katolickiego".


- Komisja ta, wzorem rzecznika praw obywatelskich, będzie miała prawo zgłaszać wnioski do instytucji i organów państwa o zmianę prawa w kierunku walki z patologią polegającą na niszczeniu dowodów, ukrywaniu dowodów, przenoszeniu skazanych lub oskarżonych księży z parafii do parafii, utrudnianiu śledztw - powiedziała prezes Stowarzyszenia Lepszy Gdańsk.


- Jesteśmy wszyscy przekonani, że stoimy w Polsce przed zmianą kulturowo-ustrojową, jeżeli chodzi o respektowanie przez Kościół Katolicki standardów praworządnego i demokratycznego świeckiego państwa. Wiemy jednocześnie, że musimy oddać inicjatywę obywatelom, ponieważ Kościół nie jest w stanie rozliczyć się z przestępstw seksualnych i faktu ich ukrywania. Ofiary przestępstw i nadużyć to obywatele i obywatelki państwa. Warto by było, żeby państwo stanęło na wysokości zadania, a tego nie robi. Nie zrobią tego także politycy, dopóki obywatele i obywateli tego na nich nie wymuszą - stwierdziła Banach

 

"Oddzielić wiarę od patologii instytucji Kościoła"

 

Jak dodała, u podstaw inicjatywy powołania komisji leży "oddzielenie wiary od patologii instytucji Kościoła".


- Od momentu powołania Fundacji, czyli od pięciu lat, dążyliśmy do powołania takiej komisji, nawoływaliśmy episkopat, stronę kościelną do dialogu, do rozmów - powiedział z kolei Lisiński. Wyjaśnił, że ostatnie pismo w tej sprawie fundacja wysłała do przedstawicieli Kościoła w kwietniu, nie doczekała się jednak odpowiedzi na żadne z pism.

 

- Prymas i członkowie episkopatu uważają, że z nami się nie rozmawia, co jest bardzo przykre i bolesne, bo to pokazuje, jak traktuje się ofiary w Polsce - stwierdził.

  

Poinformował też, że do fundacji zgłosili się trzej mężczyźni - z Polski, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Szczegółowo opisali swoje intymne relacje z ks. Jankowskim na przełomie lat 80. i 90.. Mieli wówczas po kilkanaście lat. Należeli do parafii św. Brygidy, czyli tej w której był ks. Jankowski - powiedział se.pl Lisiński.

 
"Nigdy nie ułożyła sobie życia"


Portal wiez.com.pl opublikował fragment książki Joanny Podsadeckiej "Sztuka czułości. Ks. Jan Kaczkowski o tym co najważniejsze" wydanej w 2017 r. Barbara Borowiecka opowiedziała w niej o swoich doświadczeniach z jednym z duchownych. W książce nie pada jego nazwisko. Autorka w oświadczeniu wyjaśniła, dlaczego.


"Z uwagi na dobro mojej bohaterki nie zdecydowałam się wtedy podać w tekście nazwiska księdza, który wykorzystywał ją seksualnie" - tłumaczyła Podsadecka.


"Druga z moich koleżanek z podwórka jako 15-latka urodziła jego dziecko, syna. Matka jej zabroniła usunąć ciążę, nie uwierzyła też, że to sprawka księdza. Uważała, że jej córka się z kimś puściła. Ta koleżanka nigdy nie ułożyła sobie życia, nie weszła w żaden związek, nie miała więcej dzieci. Spotkałam ją przypadkiem w latach 80., gdy przyleciałam do Gdańska z córkami. Szła z tym swoim synem, który wyglądał jak klon naszego oprawcy… Patrzyłam na niego i ciarki mnie przechodziły" - opowiadała w książce Borowiecka.

 

Rodzina ministranta wycofała się z oskarżenia

 

W ubiegłym tygodniu w "Dużym Formacie" opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan "Solidarności:, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich. O swoich doświadczeniach z księdzem opowiedziała właśnie Barbara Borowiecka.


Podobne doniesienia na temat prałata pojawiały się już wiele lat temu.

 

W 2004 roku prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie "doprowadzania do obcowania płciowego i poddania innej czynności seksualnej wobec małoletniego". Ofiarą miał być jeden z ministrantów księdza Jankowskiego. Gdy śledztwo ruszyło rodzina ministranta wycofała się z oskarżenia. Sprawa została umorzona, a ksiądz oczyszczony z zarzutów.

 

Siostry prałata grożą protestem

 

Jak poinformował w wp.pl Grzegorz Pellowski, przyjaciel rodziny księdza Jankowskiego. trzy siostry prałata zamierzają złożyć pozew do sądu przeciwko "GW" za tekst o domniemanej pedofilii księdza. Ma być to proces o naruszenie dóbr osobistych.

 

W październiku fundacja "Nie lękajcie się" opublikowała interaktywną Mapę kościelnej pedofilii w Polsce.

 

Jak mówią  jej autorzy,  "zawiera ona informacje opublikowane w mediach", ale potwierdzone wyrokami sądowymi i oparte na zweryfikowanych relacjach osób, które zgłosiły się do fundacji. 

 

prz/dro/ PAP, polsatnews.pl, se.pl, wiez.com.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze