Nowacka: słowa o "ofensywie lewactwa" uchodzą politycznym trollom, a nie prezesowi rządzącej partii

Polska

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu Barbara Nowacka skomentowała w programie "Wydarzenia i Opinie" słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że "nasi konkurenci postawili na lewactwo". - Trudno rozmawiać na argumenty z ugrupowaniem, które pani reprezentuje, bo widzieliśmy, jak wyglądały przez osiem lat rządy Polską - odpowiedziała Małgorzata Wassermann z PiS.

- To wybór między Polską-plus a Polską-minus. Polska-plus to jest to, co my czynimy; to Polska wielkiego programu społecznego, Polska wielkiego programu gospodarczego, Polska obrony tradycyjnych wartości i obrony polskich interesów w sferze godności, ale też w sferze bezpieczeństwa ekonomicznego, militarnego. To jest to wszystko, co zostało uczynnione w ciągu ostatnich czterech lat i co ma być kontynuowane i rozwijane - mówił lider PiS podczas konwencji wyborczej w Kaliszu.


- Słowa o "ofensywie lewactwa" być może uchodzą politycznym trollom, ale nie prezesowi partii, która rządzi Polską. Nie człowiekowi, który ponosi wielką odpowiedzialność za swoje słowa i za to, jak kształtowana jest polityka - skomentowała Barbara Nowacka, która do Sejmu kandydatuje z listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu Gdynia.


Podkreśliła, że "jak patrzymy na realne problemy ludzi, to one dotyczą służby zdrowia, edukacji, gospodarki, wynagrodzeń, czystego powietrza i o tym trzeba rozmawiać". - Źle się dzieje, że szef największej partii nie wchodzi w te poważne tematy, tylko szuka kompletnie niepoważnych konfliktów - dodała.


Zwróciła uwagę, że "widać, że Jarosław Kaczyński nie przeczytał naszego programu, bo jakby wiedział, co chcemy zrobić, to zobaczyłby, że z wielu rzeczy wszystkie partie będą chciały skorzystać".

 

"Jaką wartością dodaną jest to, co wyprawia Jachira?"


Odpowiedziała jej Małgorzata Wassermann, kandydatka PiS do Sejmu z Krakowa. - Proszę nie wymagać od nas, żebyśmy czytali wasz program, jeśli sami go nie czytacie - stwierdziła.


- Trudno rozmawiać na argumenty z ugrupowaniem, które pani reprezentuje, bo widzieliśmy, jak wyglądały przez osiem lat rządy Polską, jak potrafiliście sobie poradzić z czystym powietrzem, kolejkami w szpitalach czy bezrobociem. Proszę się nie gniewać, będziemy kontynuowali te dobre zmiany, które wprowadziliśmy przez cztery lata, bez oglądania się - dodała posłanka PiS.


Na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy Wassermann uważa, że jeśli wybory wygra KO, to zabierze programy socjalne wprowadzone przez PiS, polityk odpowiedziała: "nie będą w stanie wypracować tych pieniędzy, które będą w stanie te programy zapewnić".


- Jaką wartością dodaną w zakresie powietrza, służby zdrowia czy ministerstwa finansów jest to, co wyprawia pani Klaudia Jachira? To jest rozmowa na argumenty? - pytała Wassermann.

 

- Nie warto zajmować się osobami, których znaczenie nie jest aż tak istotne. Na każdej liście znajdzie się osoba kontrowersyjna - stwierdziła Nowacka.

 

"Przebierańcy"


W programie przytoczono fragment wypowiedzi prezesa PiS, w którym stwierdził: "ostatnio w Szkocji młodego chłopca, ucznia wyrzucono ze szkoły za to, że twierdził, że są tylko kobiety i mężczyźni. Przestał być uczniem, bo miał taki wybór: albo milczeć, albo nic na ten temat nie mówić, albo musiał opuścić szkołę".


Prezes PiS przekonywał, że obecnie mamy do czynienia z "wielkim atakiem na wolność". - Niektórzy twierdzą - nasi przeciwnicy - że wolność to jest wyrażanie w gruncie rzeczy tylko ich poglądów, a kto twierdzi coś innego, ten albo posługuje się mową nienawiści, albo mówi rzeczy, które w żadnym wypadku nie mogą być tolerowane - mówił prezes PiS.


Według niego za czasów bezpośrednio po 1989 r. nie karano nikogo za to, co powiedział. - W tej chwili mamy do czynienia z zamachem na wolność. Pamiętajcie, że ci wszyscy przebierańcy, którzy maszerują po polskich ulicach, pod mocną ochroną policji, to ludzie, którzy żądają, by nasza wolność została ograniczona, byśmy nie mieli prawa tego krytykować - powiedział.


"Wywołuje wojnę kulturową"


- Poważny polityk wywołuje wojnę kulturową. W Polsce jest duży problem z przeludnioną szkołą, ze służbą zdrowia. Byłabym spokojna o polską rodzinę. Polki i Polacy są mądrzy, kochają się, chcą mieć dzieci - skomentowała Nowacka.


Jak dodała, "jeśli słyszę tylko takie niegodne słowa, to myślę, że to Dariusz Matecki napisał prezesowi i nikt tego nie sprawdził". - Jeśli dziś gdzieś jest faktycznie problem, to w wiedzy dzieci w jaki sposób mają oddzielać dobre treści w internecie od złych - podkreśliła liderka Inicjatywy Polska.


- W szkołach dzieci powinny otrzymywać wiedzę o tym, jak się bronić przed złym dotykiem, bo są na to narażone. Nie żyjemy w świecie, w którym żyliśmy 30 lat temu. Dobra, bezpieczna edukacja prowadzona przez ekspertów, pomoże dzieciakom - powiedziała Nowacka.


"Nie zgadzamy się na obrażanie"


Z kolei zdaniem Wassermann, "te problemy występują od zawsze". - Spójrzmy na Hollywood, gdzie teraz lecą głowy. To kwestia tego, czy pieniądz, który tam rządził, to wszystko zamiatał pod dywan, a dzieci i kobiety cierpiały - stwierdziła posłanka PiS.


- Nigdy nie mieszam religii do polityki, ale jestem praktykującym katolikiem i nie życzę sobie - i nie będę udawała, że nic się nie dzieje - jeśli na tych marszach, o których mówił prezes, niesie się rzeczy, które są dla mnie ważne i święte, ośmieszając je - zwróciła uwagę.


Jak dodała, "jeśli uważacie, że demokracja polega na tym, że możecie nas obrażać i uwłaczać naszym uczuciom, to na coś takiego się nie zgadzamy i nie będziemy zgadzać". - Nigdy nie wchodziliśmy w to, jak ludzie się kochają, ale mniejszość chce dziś wejść z dyktatem - stwierdziła Wassermann.


"Nikomu nie stanie się krzywda"


Nowacka odpowiedziała z kolei, że podczas Marszów Równości większość osób niesie postulaty polityczne dotyczące m.in. wprowadzenia związków partnerskich. - Mi też nie podobają się incydenty. Uważam, że sprawy religijne, to sprawa prywatna każdego człowieka i nie powinno się tego naruszać - podkreśliła.


Liderka Inicjatywy Polska zwróciła też uwagę, że w Polsce niewłaściwie wypowiadają się nawet przedstawiciele Kościoła. – Abp Marek Jędraszewski mówiąc o "tęczowej zarazie" też zapomina o miłosierdziu. Nikomu nie stanie się krzywda, jeśli dwóch mężczyzn mieszkających ze sobą, będzie się mogło wspólnie rozliczać podatkowo - powiedziała Nowacka.


Podkreśliła, że "nie ma dzisiaj w przestrzeni publicznej, nawet wśród osób LGBT, wprowadzania rozwiązań, co do których nie ma akceptacji". - Trzeba myśleć o dobru dziecka - odpowiedziała w nawiązaniu do dyskusji, że kolejnym postulatem środowisk LGBT po związkach partnerskich będzie małżeństwo i adopcja dzieci.


- Mnie nie przeszkadza jak ludzie sobie żyją, ale proszę nie wymagać, żebyśmy to usankcjonowali i robili z tego normę. Norma to jest to, co jest w Konstytucji i co akceptuje większość Polaków. Ludzie, którzy chcą tak żyć, niech to robią, ale proszę nie wywracać systemu wartości - stwierdziła Wassermann.


- Nikt nie ma zamiaru nikogo do niczego przymuszać. W związkach partnerskich chodzi m.in. o prawo o pochówku, do informacji w szpitalu i do wspólnego rozliczenia podatku - odpowiedziała Nowacka.

prz/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze