Kampania wyborcza: KO o służbie zdrowia i podziale Mazowsza, Sasin o możliwej koalicji anty-PiS

Polska

- Reformę służby zdrowia trzeba rozpocząć natychmiast; nie można czekać przez kolejne lata - podkreślała w czwartek w Zakopanem kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska. Lider PO Grzegorz Schetyna nazwał proponowany przez PiS podział Mazowsza "zagrożeniem". Z kolei wicepremier Jacek Sasin nie wyklucza powstania sejmowej koalicji anty-PiS.

Kidawa-Błońska przyjechała do Zakopanego, aby rozmawiać z położnymi z oddziału ginekologiczno-położniczego miejscowego szpitala - działalność tego oddziału została zawieszona we wtorek po rezygnacji z pracy lekarzy.

- Nie ma w ostatnich tygodniach dnia, żebyśmy nie słyszeli o tym, że kolejne oddziały szpitalne są zamykane. To dzieje się także w Zakopanem. Podobnie jak w tym szpitalu, problemy są w całej Polsce. Prezes (PiS, Jarosław) Kaczyński powiedział, że aby poprawić opiekę zdrowotną w naszym kraju potrzeba 12 lat, ale 12 lat nie mogą czekać polscy pacjenci. Oni potrzebują poprawy służby zdrowia natychmiast. Nie możemy czekać kolejnych lat - mówiła Kidawa-Błońska.

 

"Zagrożenie dla zdrowia i życia matek i dzieci"


Przekonywała, że w Polsce są wybitni lekarze, pielęgniarki i położne, a szpitale są dobrze wyposażone.

Według niej PiS nie ma pomysłu na poprawę służby zdrowia. - Gdybyście mieli, przedstawilibyście plan nie na 12 lat, ale na kolejne miesiące dzień po dniu, co zrobić, żeby polscy pacjenci czuli się bezpiecznie, a pracownicy polskiej opieki zdrowia mieli satysfakcję z wykonywania swojego zawodu - powiedziała Kidawa-Błońska pod adresem polityków PiS.

Na zwołanej przed zakopiańskim szpitalem konferencji był także obecny senator i kandydat KO na ministra zdrowia prof. Tomasz Grodzki. Zwrócił on uwagę, że zawieszenie działalności oddziału ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego w zakopiańskim szpitalu stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentek i nowonarodzonych dzieci.

 

Oddział zawieszony na miesiąc

- Stolica Tatr, Zakopane, miasto które odwiedza do 5 mln turystów rocznie zostało nagle od 1 października pozbawione nie tylko porodówki, ale i oddziału ginekologiczno-położniczego i oddziału noworodkowego. Jak sobie wyobrażamy, żeby rodzące góralki z Zakopanego jechały rodzić do Nowego Targu, pomijając nawet względy tradycji, to nawet karetce na sygnale trudno będzie się przebić przez korki i zaczną się porody w taksówkach, w autobusach, w karetkach, krótko mówiąc zdrowie i życie rodzącej i dziecka będzie niepotrzebnie narażone - mówił Grodzki.


Od 1 października wszyscy ginekolodzy dotychczas pracujący w zakopiańskim szpitalu odeszli do szpitala w Nowym Targu. Lekarze skarżyli się na złe warunki pracy i za małą obsadę, by obstawić dyżury. Z informacji starosty tatrzańskiego Piotra Bąka wynika, że lekarze ginekolodzy zażądali wysokich stawek godzinowych; dotychczas zarabiali 90 zł za godzinę dyżurowania, po godzinie 15.00 otrzymywali 95 zł za godzinę, a w weekendy i święta zarabiali 100 zł za godzinę.

Z powodu odejścia z pracy lekarzy funkcjonowanie oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego zostało zawieszone na jeden miesiąc. Zarówno władze zakopiańskiego szpitala jak i starostwa zapowiadają, że w tym czasie znajdą lekarzy i oddział nie zostanie zamknięty.

 

Schetyna: niszczenie dobrze funkcjonującego organizmu to zawsze jest kłopot

 

Grzegorz Schetyna na konferencji w Mińsku Mazowieckim przekonywał, że proponowany przez PiS rozdział Warszawy i Mazowsza jest "zagrożeniem".

 

  

 

- To ważna rzecz i ważne zagrożenie - zawsze pojawia się w kampanii wyborczej, ale brzmi groźnie. Niszczenie dobrze funkcjonującego organizmu, rozdzielenie Mazowsza i Warszawy to zawsze jest kłopot. Zawsze, jeżeli partie polityczne i politycy zaczynają zajmować się podziałem administracyjnym i lepszym podziałem środków europejskich to mogą wyniknąć z tego kłopoty - zapewniał lider PO.

 

Schetyna mówił też o potrzebie ochrony środowiska i walki ze smogiem. - Nie ma przypadku, że z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast świata, 36 to polskie miasta. Nie ma przypadku, że 435 tys. ton śmieci zostało sprowadzonych do Polski w 2018 r. To ponad trzy razy więcej niż w 2015 r. To liczby, które porażają, to wiedza, która nam wszystkim musi bardzo wyraźnie powiedzieć: dość zanieczyszczaniu Polski i dość polityce rabunkowej, która przez brak kontroli i roztropności doprowadza do takich sytuacji - dodał.

 

Nowacka w Pabianicach: Ci, którzy tu mieszkają są narażeni na choroby

 

"Koalicja Obywatelska obiecuje, że będziemy robić wszystko, by powietrze było lepsze, by udrożnić infrastrukturę, która jest tego elementem, aby samorządowcy, którzy starają się ratować miasto od smogu byli wspierani przez rządzących, a nie wiecznie odsyłani – tak zresztą jak mieszkańcy. Zadbamy o zdrowie Polek i Polaków, o profilaktykę, czyste powietrze i będziemy to robić już od 13 października" – mówiła Barbara Nowacka, "jedynka" gdyńsko-słupskiej listy Koalicji Obywatelskiej. Liderka Inicjatywy Polskiej w czwartek odwiedziła podłódzkie Pabianice.

 

Nowacka podkreśliła, że Pabianice przodują w rankingach najbardziej zanieczyszczonych polskich miast. - To się czuje. Ci, którzy przyjechali tu jak ja, czują to jako dyskomfort przez kilka godzin. Ci, którzy tu mieszkają narażeni są na choroby: astmę, nowotwory, alergie. To jest skazywanie ludzi na coraz gorsze zdrowie i powolną śmierć – dodała.

 

Towarzyszący jej Dariusz Joński ("dwójka" na liście KO do Sejmu w okręgu sieradzkim) przypomniał, że "Czyste powietrze" było sztandarowym programem PiS. Tymczasem – w jego opinii – przez ostatnie cztery lata niewiele w tym względzie zrobiono. - W Pabianicach, a także w innych miastach, miało być wymienionych rocznie 300 tys. "kopciuchów", a jest niespełna 10 proc. Przez to mieszkańcy są zatruwani smogiem, nie mogą skorzystać z pieniędzy, które są na to zarezerwowane – podkreślił polityk.

 

Sasin: czułem się jak człowiek okładany baseballami

 

Wicepremier Jacek Sasin był pytany w czwartek w Polskim Radiu 24, czy w przyszłym Sejmie jest możliwa "koalicja wszystkich przeciwko PiS". - Absolutnie nie mam co do tego wątpliwości, że dokładnie taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy. Ta debata (zorganizowana przez TVP - red.) absolutnie to powinna uświadomić wszystkim, którzy mieli jeszcze jakiekolwiek, co do tego wątpliwości. To była absolutnie gra "wszyscy na jednego - odpowiedział.

 

- Ja się czułem jak taki człowiek okładany ze wszystkich stron baseballami, właściwie bez możliwości odpowiedzenia. Formuła tej debaty była taka, że była tylko jedna 30-sekundowa riposta na cały program, a on się powinien składać z jednej wielkiej riposty, ponieważ ilość kłamstw, przeinaczeń, fałszywych opisów rzeczywistości, która została wyprodukowana w trakcie tej debaty, była rzeczywiście zupełnie rekordowa – podkreślił wicepremier.

 

Według Sasina "zadziwiające jest to, że dzisiaj Konfederacja wpisuje się w ten front antypisowski, kroczy razem z Platformą Obywatelską, z Lewicą, z PSL". - Nie mam żadnej wątpliwości, że jeśli przekroczyłaby próg wyborczy, to znalazłaby się w jednym antypisowskim obozie, podobnie zresztą jak Paweł Kukiz – dodał.

 

Zdaniem wicepremiera rywale PiS "postanowili się taktycznie podzielić, ale tylko po to, aby oszukać część społeczeństwa, że każde z tych ugrupowań wnosi jakąś nową jakość, inne pomysły, tylko po to, żeby zdobyć jak najwięcej głosów, a po wyborach się natychmiast połączyć, wskazać Schetynę na premiera i realizować politykę anty-PiS-u, bezwzględnego rozprawienia się ze wszystkim tym, co PiS przez cztery lata zbudował".

 

50 tys. złotych na własne mieszkanie. "Własny kąt" PSL

 

We Wrocławiu na konferencji prasowej lider listy PSL Koalicji Polskiej Jacek Protasiewicz mówił, że wsparciem przy zakupie nowych mieszkań można by objąć w sumie pół miliona młodych rodzin w Polsce.

 

- Mamy to wszystko policzone i rocznie na ten cel potrzeba byłoby 5 mld zł z budżetu państwa. Młoda rodzina otrzymywałaby 50 tys. zł na wkład własny na nowe, własne mieszkanie. Rocznie z takiego programu mogłoby skorzystać nawet 100 tysięcy rodzin - powiedział Protasiewicz,

 

Kandydat do Sejmu Karol Zalewski podkreślił, że program "Własny kąt" ma ogromne znaczenie i jest szczególnie atrakcyjny dla młodych rodzin mieszkających w mniejszych miejscowościach.

 

- Ja sam pochodzę, mieszkam i pracuję w Oławie. 50 tysięcy złotych to istotna kwota, wystarczająca na własny wkład w zakup mieszkanie na tym oławskim rynku, gdzie ceny są nieco niższe niż w dużych miastach. Ten program pozwoliłby młodym pozostawać w ich małych ojczyznach, mniejszych miejscowościach. Nie wyludniałyby się one tak jak obecnie, gdy młodzi uciekają do dużych miast lub za granicę - powiedział Zalewski.

 

Inny kandydat do Sejmu Marek Warcholiński przedstawił kolejny pomysł na wsparcie młodych rodzin i rozwój ekologicznego budownictwa w kraju.

 

- Jeśli rodzina budowałaby dom w pełni ekologiczny, to miałaby prawo do zakupu działki pod taką inwestycję za symboliczną złotówkę. Grunty pochodziłby albo z zasobów państwa, ale również i samorządowych. To jest możliwe do przeprowadzenia, jeśli chce się promować ekologiczne budownictwo i pomóc młodym rodzinom - powiedział Warcholiński.

 

Jarubas: kościół nie powinien być wciągany do polityki

 

- Ta kampania zeszła na tor, na który nie powinna schodzić. Poruszane są wątki światopoglądowe, wciągany do polityki jest Kościół katolicki. Dowiedzieliśmy się ze słów prezesa Kaczyńskiego (Jarosława - red.), że poza Kościołem jest w zasadzie sam nihilizm – powiedział podczas konferencji w Kielcach wiceprezes PSL Adam Jarubas. Zaznaczył, że "od tych słów odciął się abp Wojciech Polak (metropolita gnieźnieński i prymas Polski - red.)".

 

- Kościół nie powinien być wciągany do polityki. Kiedyś sam Jarosław Kaczyński powiedział o ZCHN (Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe - red.), że "najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez ZCHN". Dzisiaj można powiedzieć, że najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez PiS – mówił wiceprezes ludowców.

 

- Wincenty Witos mówił: "baczcie, aby wasza wiara nie została wykorzystana i aby politycy dla swoich prywatnych celów nie nadużywali Kościoła i ambony". To jest pewne sacrum, które każdy z nas ma w swoim sercu, a politycy nie powinni tym wycierać swoich ust – dodał Jarubas.

dk/bas/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze