Oddział zamknięty, bo wszyscy lekarze odeszli z pracy. Trudna sytuacja w zakopiańskim szpitalu

Polska
Oddział zamknięty, bo wszyscy lekarze odeszli z pracy. Trudna sytuacja w zakopiańskim szpitalu
PAP/Grzegorz Momot

Wszyscy lekarze z oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala powiatowego w Zakopanem odeszli we wtorek z pracy. Dyrekcja placówki zawiesiła jej funkcjonowanie. Położne i pielęgniarki przychodzą do pracy według ustalonego wcześniej harmonogramu.

Z informacji starosty tatrzańskiego Piotra Bąka wynika, że lekarze ginekolodzy zażądali wysokich stawek godzinowych. Dotychczas zarabiali 90 zł za godzinę dyżurowania, po godzinie 15.00 otrzymywali 95 zł za godzinę, a w weekendy i święta zarabiali 100 zł za godzinę.

Organem prowadzącym szpital w Zakopanem jest starostwo powiatowe. Starosta został w poniedziałek powiadomiony o tym, że oddział ginekologiczno-położniczy na miesiąc zaprzestanie swej działalności, bo wszyscy pracujący tam lekarze odmówili podpisania aneksów do umowy.

 

"Duże zaskoczenie"


Siedmiu lekarzy ginekologów podpisało umowy o pracę ze szpitalem specjalistycznym w Nowym Targu, gdzie formalnie od początku października zaczęli wykonywać swe obowiązki. Stosowne zawiadomienie o sytuacji w szpitalu wysłano do Narodowego Funduszu Zdrowia i do wojewody małopolskiego.

- To co się wydarzyło, było dla nas dużym zaskoczeniem, bo wcześniej nie otrzymaliśmy o problemach oficjalnej wiadomości. Z mojej wiedzy wynika, że lekarze chcieli wynegocjować wyższe wynagrodzenia - powiedział starosta tatrzański Piotr Bąk.

Zapewnił, że jakiekolwiek zmiany w funkcjonowaniu szpitala czy zamknięcie oddziału to sprawa bardzo skomplikowana i wymaga zgody rady powiatu, zmiany statutu szpitala i zgody wojewody. Starosta podkreślił, że nie dopuszcza takiej możliwości.

- Zadaniem władz szpitala jest teraz znalezienie lekarzy, aby zapewnić funkcjonowanie oddziału ginekologiczno-położniczego. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, bo specjalistów brakuje w całej Polsce. Sądzę że w ciągu miesiąca uda się skompletować skład lekarzy ginekologów - dodał starosta.

 

"Może świadczyć o braku etyki zawodowej lekarzy"


Wicestarosta powiatu tatrzańskiego Jerzy Zacharko nie kryje zaskoczenia postawą lekarzy ginekologów, bo, jak tłumaczył, "oddział to jest zespół ludzi, czyli 21 położnych i pielęgniarki noworodkowe".

- Pozostawienie przez lekarzy tej załogi może świadczyć o braku etyki zawodowej lekarzy, którzy w takiej sytuacji pozostawili swój personel. Wolą zarówno organu założycielskiego, czyli starostwa, jak i dyrekcji szpitala jest, aby oddział nadal funkcjonował. Szpital zakopiański jest w dobrej kondycji finansowej i może samodzielnie rozwiązać tę sprawę - zakończył wicestarosta.

Położne z zakopiańskiego szpitala powiedziały dziennikarzom, że ze strony dyrekcji nie było oficjalnych rozmów o zmianie funkcjonowania placówki nie było.

- Nie dostałyśmy dotychczas niczego na piśmie, dlatego przychodzimy na dyżury według ustalonego wcześniej harmonogramu, ponieważ grafiki mamy na cztery miesiące naprzód. My jesteśmy gotowe do pracy i chcemy pracować w szpitalu w Zakopanem. Dyrekcja szpitala nie może nas zmusić do bezpłatnego urlopu. W tej chwili mamy tak zwany przestój, bo inaczej tego nazwać nie możemy. Taka sytuacja, gdzie nie ma pacjentów na oddziale, może się teoretycznie zdarzyć i tak traktujemy to co się dzieje obecnie - powiedziała p.o. oddziałowa oddziału neonatologicznego Marta Stasiowska.

 

"Przez wiele lat wkładamy swoje serce"


Wszystkie pacjentki z oddziału ginekologiczno-położniczego zostały wypisane lub przewiezione do innego szpitala. W pracy są położne i pielęgniarki oraz ordynator oddziału, który zgodnie z umową musi dyżurować. Położne odbierają wiele telefonów od zaniepokojonych kobiet ciężarnych i od chorujących.

- My nie wiemy tak naprawdę, czy oddział zostanie zlikwidowany. Mamy nadzieję, że nie, bo wszystkie jesteśmy gotowe do pracy tutaj. Przez wiele lat wkładamy swoje serce i umiejętności, za co nasze pacjentki nas doceniają - zakończyła Stasiowska.

Dyrekcja szpitala nie chciała rozmawiać z dziennikarzami.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze