"To jakiś żart", "zachował się odpowiednio". Schetyna i Morawiecki o Banasiu

Polska

Lider PO Grzegorz Schetyna ponownie zażądał dymisji prezesa NIK Mariana Banasia. - Szef NIK musi być jak żona Cezara, a tak w tym wypadku na pewno nie jest  - mówił we wtorek dziennikarzom w Brukseli. Z kolei premier Mateusz Morawiecki ocenił, że "Marian Banaś postąpił adekwatnie wnioskując o urlop do czasu wyjaśnienia przez CBA dotyczącej go sprawy" - niejasności w oświadczeniach majątkowych.

Schetyna stwierdził, że cała sytuacja wokół Mariana Banasia jest "kuriozalna".

 

- Jeżeli po tak bardzo poważnych oskarżeniach, które wybrzmiały w mediach i brzmią cały czas w Polsce, odpowiedzią jest bezpłatny urlop, a CBA dodaje (...), że kontrola oświadczenia majątkowego, która trwa już cztery lata, zakończy się w drugiej połowie października, czyli po wyborach, to jest po prostu żałosne - powiedział lider PO.

 

Schetyna: "Przecież to jest żart"

 

- Normalnie bym się uśmiechnął, ale to nie jest powód do śmiechu, kiedy osoba, która była szefem Krajowej Administracji Skarbowej, czyli odpowiedzialna za wszystkie systemy i układy kontrolne, jeśli chodzi o skarbówkę i podatki, potem była ministrem finansów, dzisiaj jest szefem NIK, nie jest w stanie wytłumaczyć się, nie jest w stanie złożyć oświadczenia majątkowego, które nie jest poza dyskusją i poza podejrzeniami - dodał.

 

Jego zdaniem Banaś "tłumaczy się w sposób absurdalny". - Prosi o urlop bezpłatny, żeby doczekać do wyborów i potem się do sprawy odnieść. Przecież to jest żart - powiedział lider PO.

 

Jeden z liderów opozycji po raz kolejny zażądał dymisji prezesa Najwyższej Izby Kontroli. - To standard europejski, a nie Ameryki Łacińskiej czy dalekiej Azji. Natychmiast dymisja, bo szef NIK musi być jak żona Cezara - poza wszelkimi podejrzeniami - a tak w tym wypadku na pewno nie jest. Dlatego oczekujemy twardych decyzji - ocenił Schetyna.

 

Wcześniej w poniedziałek posłowie PO: Cezary Tomczyk, Mariusz Witczak i Jan Grabiec skierowali do CBA wniosek o kontrolę pochodzenia majątku Banasia, w szczególności w celu sprawdzenia kamienicy w Krakowie, której polityk do niedawna był właścicielem.

 

Morawiecki: "Zachował się odpowiednio"

 

O sprawę Banasia dziennikarze zapytali premiera na na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

 

- Prezes Banaś odniósł się wczoraj do tej sprawy i zachował się odpowiednio w tym momencie, ponieważ sam niejako - można powiedzieć - zawiesił się w takich okolicznościach, oddając jednocześnie teraz pole do działania Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu - powiedział szef rządu.

 

Premier dodał, że procedura sprawdzania przez CBA oświadczeń majątkowych Banasia trwa od kilku miesięcy. - I jeśli dobrze się orientuję, to ma się zakończyć już w październiku. Za dosłownie parę tygodni będziemy wiedzieli ze strony niezależnych służb oceniających, jakie są opinie dotyczące całej tej sytuacji - oznajmił Mateusz Morawiecki.

 

Premier zaznaczył, że prezes NIK bardzo mocno i jednoznacznie ocenił materiał "Superwizjera" jako oszczerstwo i pomówienie.

 

- Poinformował, również mnie, że skieruje tę sprawę na tory sądowe. Dajmy też sądowi rozstrzygnąć tę sprawę, kto tutaj w jaki sposób jaką ma rację. Bo można tak podsumować, że media mają nie tylko prawo, ale obowiązek sprawdzać wszystkie możliwe obszary działań polityków, ale przecież polityk ma prawo również do obrony przed ewentualnymi pomówieniami - podkreślił szef rządu.

 

Premier: "Wiedziałem, że jest postępowanie"

 

- Dajmy tutaj też prezesowi Banasiowi możliwość takiej obrony. Postąpił bardzo adekwatnie jednocześnie wnioskując o bezpłatny urlop do momentu wyjaśnienia tego przez CBA - dodał premier.

 

Prezes Rady Ministrów zapytany, czy mianując Banasia na stanowisko ministra finansów, był informowany o trwającym postępowaniu sprawdzającym wobec Banasia, odpowiedział, że jesienią ubiegłego roku sam Banaś prosił o kontrolę.

 

- Czy to nie świadczy właśnie o tym, że chciał poddać się wszystkim tym procedurom, które były konieczne - dodał premier.

 

- Owszem, powołując (Banasia - red.) na stanowisko ministra finansów, wiedziałem o tym, że od bodaj kwietnia - jeśli mnie pamięć nie myli - takie postępowanie jest prowadzone. W moim odczuciu wszystko tutaj odbyło się zgodnie z pewną procedurą, odbyło się prawidłowo - powiedział szef rządu.

 

Dziennikarze: kamienica z pokojami na godziny

 

"Superwizjer" TVN24 poinformował w sobotę, że były minister finansów i nowy szef NIK Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę położoną w krakowskiej dzielnicy Podgórze. "Superwizjer" podał, że w kamienicy mieści się niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny.

 

Banaś w swoim oświadczeniu zaznaczył, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, a obecnie nie jest właścicielem tej nieruchomości. Jak dodał, "materiał odbiera jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia" nie tylko jego, ale również kierowanych przez niego instytucji i zamierza skierować sprawę na drogę sądową.

 

W poniedziałek na antenie TVP Info oświadczył, że we wtorek wystąpi z wnioskiem do marszałek Sejmu Elzbiety Witek o bezpłatny urlop do czasu dogłębnego wyjaśnienia sprawy przez CBA. W poniedziałek CBA poinformowało, że od kwietnia kontroluje oświadczenia majątkowe Banasia, a kontrola ma się zakończyć w drugiej połowie października.

 

Banaś: "Ten pan był samotny"

 

Banaś tłumaczył też w rozmowie z TVP Info jak wszedł w posiadanie kamienicy.

 

- Trzydzieści lat temu poznałem pana z AK, z Kedywu, zasłużonego ogromnie, wielkiego patriotę, z którym się zaprzyjaźniłem jeszcze w latach Solidarności, w latach ’80 i później w podziemiu, kiedy poszedłem niestety do więzienia. Ten pan był samotny, zaprzyjaźniliśmy się i w 2007 roku, prawie po 30 latach, w umowie dożywocia przekazał mi starą kamienicę(…), którą ja wyremontowałem - powiedział.

 

Były minister finansów podkreślił, że od kiedy zdecydował się pracować w rządzie, podjął decyzję o sprzedaży kamiennicy. Odnosząc się do niskiej ceny wynajmu kamienicy wskazał, że "można sobie chcieć, ale rynek zupełnie inaczej kształtuje ceny".

 

- Ta niższa cena wzięła się stąd, że ta kamienica miała być kupiona na podstawie umowy przedwstępnej, i w finale później przy rozliczeniu, ta cena miała być wyrównana - wyjaśnił.

ac/hlk/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze