Bolsonaro twierdzi, że "Amazonia nie jest niszczona przez ogień, a lasy deszczowe są nienaruszone"

Świat
Bolsonaro twierdzi, że "Amazonia nie jest niszczona przez ogień, a lasy deszczowe są nienaruszone"
PAP/EPA/Jason Szenes

Podczas wtorkowych obrad na forum ONZ prezydent Brazylii Jair Bolsonaro oskarżył media o kłamanie na temat pożarów w Amazonii, a prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ocenił, że dostęp państw do broni atomowej powinien być albo powszechny, albo zakazany.

W przemówieniu do światowych przywódców zgromadzonych w Nowym Jorku na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych prawicowy prezydent Brazylii zarzucił mediom "poszukiwanie sensacji" i ocenił, że nieuzasadnione jego zdaniem ataki prasy na jego rząd w związku z pożarami wzmocniły postawy patriotyczne wśród Brazylijczyków.

 

Stanowczo odrzucił krytykę wobec polityki środowiskowej własnego rządu. - Amazonia wcale nie jest pustoszona ani niszczona przez ogień, jak błędnie relacjonują media. Lasy deszczowe są tak jak wcześniej praktycznie nienaruszone - mówił.

 

Przekonywał, że Brazylia jest jednym z krajów najmocniej chroniących swoje środowisko naturalne oraz wykorzystuje tylko 8 proc. swojego terytorium do produkcji żywności.

 

Jako przyczyny pożarów w lasach Amazonii wskazał suche lato, podpalenia oraz zwyczaje miejscowej, autochtonicznej ludności.

 

Jego zdaniem błędne jest przekonanie, że "puszcza amazońska jest częścią światowego dziedzictwa" i wbrew twierdzeniom naukowców brazylijskie lasy nie są "płucami świata".

 

Bolsonaro, który był krytykowany za odmawianie zagranicznej pomocy, gdy w Amazonii szalały pożary, powiedział, że wszelka pomoc spoza kraju musi odbywać się z poszanowaniem suwerenności Brazylii. Uznał, że zainteresowanie świata tematem pożarów wynika nie z troski o środowisko i los lokalnych społeczności, lecz tamtejsze złoża.

 

"Nierówność" w dostępie do broni atomowej

 

Prezydent Turcji poruszył z kolei temat broni jądrowej, która według jego słów powinna albo być dozwolona dla wszystkich krajów, albo całkowicie zakazana. Obecna "nierówność" w dostępie do tej broni podkopuje system światowej równowagi.

 

Apelował też o zwiększenie pomocy dla syryjskich uchodźców, którzy schronili się w jego kraju przed wojną w swojej ojczyźnie. Trzymając w ręku zdjęcie trzyletniego chłopczyka - uchodźcy, który utonął podczas przeprawy przez Morze Śródziemne i którego ciało w 2015 r. morze wyrzuciło na brzeg w Turcji - skrytykował społeczność międzynarodową za to, że "tak szybko zapomniała o małym Alanie Kurdim".

 

Erdogan wezwał do zakończenia wojny w Syrii i niezwłocznego utworzenia na północy tego kraju kontrolowanej przez Turcję strefy bezpieczeństwa, do której mogłoby się przesiedlić do 3 mln uchodźców. Przypomniał, że wielu z 3,6 mln uchodźców przebywających w Turcji to Syryjczycy.


W swoim przemówieniu przypomniał też o krytycznym wobec władz Arabii Saudyjskiej dziennikarzu Dżamalu Chaszodżdżim, który w 2018 roku został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule.

 

"Potrzebujemy odważnych decyzji"


Podczas obrad przemawiał też prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi, który wyraził poparcie dla izraelsko-palestyńskiego procesu pokojowego, nawiązując do planu zapowiedzianego w tej sprawie przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Podkreślił zarazem, że "potrzebujemy odważnych decyzji, które przywrócą prawa Palestyńczykom".

 

Egipt występuje jako pośrednik w tym konflikcie. Władze palestyńskie zarzucają administracji Trumpa stronniczość i z góry odrzuciły jego plan bliskowschodni.

Sisi zaapelował też o działania mające zapobiec przejęciu kontroli nad Libią przed milicje i o powstrzymanie interwencji zagranicznych podmiotów w tym kraju.

 

Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie popierają generała Chalifę Haftara, którego Libijska Armia Narodowa od miesięcy próbuje zdobyć kontrolę nad stolicą - Trypolisem, gdzie siedzibę ma popierany przez społeczność międzynarodową rząd.

 

Dla mediów na marginesie obrad wypowiedział się prezydent Iranu Hasan Rowhani, który wyraził gotowość przedyskutowania "niewielkich zmian, dopisków lub poprawek" do międzynarodowego porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego - pod warunkiem, że USA wycofają antyirańskie sankcje.

 

W zeszłym tygodniu najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei powiedział, że Iran mógłby włączyć się w wielostronne rokowania, jeśli USA zniosą sankcje i powrócą do umowy atomowej.

 

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze