"Są granice prowokacji", "polityka jest zajęciem poważnym". Nitras i Lubnauer o zdjęciu Jachiry

Polska

- To jest zachowanie nieprzyzwoite, źle świadczące o osobie, która w ten sposób próbuje być zauważona. Zrobiła krzywdę sobie, zrobiła krzywdę nam wszystkim - tak Sławomir Nitras, poseł PO-KO, ocenił zdjęcie kandydatki KO Klaudii Jachiry wykonane pod pomnikiem Armii Krajowej i Polski Podziemnej. Natomiast szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer stwierdziła, że satyrę trzeba oddzielić od polityki.

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu Klaudia Jachira zamieściła na Twitterze zdjęcia z piątkowego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, w którym wzięła udział. Wśród opublikowanych zdjęć jest takie, wykonane pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, który znajduje się w okolicach Sejmu. Na zdjęciu na tle napisu "Bóg Honor Ojczyzna" stoi Jachira oraz dwie młode osoby, które trzymają transparent z napisem: "Bób, Hummus, Włoszczyzna, Vege".

 

- Wiem, że coś takiego jak prowokacja w polityce istnieje, ale są granice tej prowokacji. Dzwonił do mnie w tej sprawie mój wujek, oburzony i ja mogę tylko przeprosić - powiedział Sławomir Nitras, poseł PO-KO, zapytany o tę sprawę w programie "Graffiti". 

 

"To słowa ważne dla nas wszystkich"

 

Polityk dodał, że zachowanie Jachiry było "po prostu nieprzyzwoite i źle świadczące o osobie, która w ten sposób próbuje w jakiś sposób być zauważona". Podkreślił jednak, że nie widział jeszcze tego zdjęcia. - Zrobiła krzywdę sobie, zrobiła krzywdę nam wszystkim - ocenił.

 

Zaznaczył, że hasło: "Bóg, Honor, Ojczyzna" to "są słowa ważne dla nas wszystkich".

 

- Ojczyzna nie jest słowem z XIX wieku, tylko jest słowem z XXI wieku. Może znaczy, co innego niż wtedy, ale jednak jest słowem ważnym, a słowo honor jest słowem - jak widać - które nie każdy może sobie tak łatwo używać - mówił gość Polsat News.

 

Dopytywany, czy na przeprosinach powinno się zakończyć, bo kombatanci apelują, aby została wykreślona, odpowiedział, że nie wie, czy formalnie jest to możliwe po zarejestrowaniu list. Dodał, że gdyby to było możliwe, powinna zostać wykreślona z listy.

 

Kidawa-Błońska o sprawie Jachiry

 

- Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Bardzo mi się to nie podobało. Nie można w czasie kampanii i w ogóle w życiu w taki sposób się zachowywać. Mamy się szanować, mamy szanować uczucia innych, cały czas mówię o tym w kampanii. Jest to dla mnie sytuacja nie do zaakceptowania - powiedziała Kidawa-Błońska na konferencji prasowej w poniedziałek w Lublinie.

 

Na pytanie, czy Jachira powinna być skreślona z listy kandydatów Kidawa-Błońska powiedziała, że "powinny zareagować" w tej sprawie władze partii. - Zachowania i wpisy są nie do przyjęcia. Władze partii powinny zareagować i mam nadzieję, że zareagują - powiedziała.

 

- Bardzo mi na tym zależy, żebyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać, żebyśmy się szanowali, żebyśmy się słuchali, a każdy taki wpis pokazuje, że tak naprawdę jest jeszcze bardzo dużo do zarobienia skoro nawet osoby, które są ze mną na liście nie szanują innych - dodała.

 

Lubnauer: humor i sposób ekspresji Jachiry są dalekie od mojego

 

Do sprawy Jachiry odniosła się w poniedziałek szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. - Dla mnie nie ulega wątpliwości, że poczucie humoru, ale też sposób ekspresji Klaudii Jachiry są dalekie od mojego - oceniła.

 

Zdaniem Lubnauer, "polityka jest zajęciem poważnym, a satyrę trzeba zostawić tym, którzy się polityką nie parają, a tym bardziej jakiekolwiek hejt czy jakiekolwiek działanie, które ma ośmieszający charakter wobec czegoś, co dla większości Polaków jest ważne".

 

Natomiast Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej, że "są granice" w polityce, które "nie powinny być przez nikogo przekraczane".

 

- Zwracam się dzisiaj z apelem do Grzegorza Schetyny, do pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, aby ta osoba, która dopuściła się tego czynu, została usunięta z list wyborczych KO - takie osoby nie powinny funkcjonować w życiu publicznym na poziomie parlamentu - dodał Dworczyk.

 

Blogerka Klaudia Jachira startuje z trzynastego miejsca warszawskiej listy Koalicji Obywatelskiej do Sejmu. Jej zdjęcie sprzed pomnika spotkało się z krytycznymi opiniami. Działające w Krakowie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych zaapelowało w niedzielę do sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej o natychmiastowe skreślenie z listy kandydatów do Sejmu Jachiry.

 

"To nie tylko przekracza wszelkie normy walki politycznej i dobrych obyczajów, ale stanowi przejaw jawnej pogardy dla wartości bliskich sercu każdego rodaka, nawet jeżeli jest on osobą niewierzącą" - napisał w liście rzecznik Porozumienia dr Jerzy Bukowski.

 

Jachira przeprosiła za zdjęcie. "Mam szacunek dla obrońców Ojczyzny"

 

W poniedziałek Jachira usunęła zdjęcie i wydała oświadczenie na Facebooku.

 

"Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni zdjęciem ze Strajku Klimatycznego. Jest mi przykro, że wykonana przypadkowo fotografia z młodzieżą wywołała tyle kontrowersji. Usunęłam ją dlatego, bo nie zgadzam się, by ucierpiały osoby, które wykonały transparent i dla których ważny jest los naszej Ojczyzny i Planety. Dziewczynom chodziło o grę słów" - napisała.

 

"Jednocześnie pragnę z całą mocą podkreślić, że mam szacunek dla tych, którzy bronili Ojczyzny, naszych bohaterów, kombatantów i weteranów. Nie miałam zamiaru nikogo obrażać. Sama nieraz podczas prób do spektaklu o Powstaniu Warszawskim miałam przyjemność rozmawiać z powstańcami. Podziwiałam i podziwiam ich odwagę i determinację w walce o wolność" - dodała.

 

Zaznaczyła zarazem, że tym bardziej uważa, że "dzisiejszy patriotyzm powinien odpowiadać na współczesne zagrożenia, w tym zmiany klimatu, katastrofę ekologiczną i zagrożenie bytu naszej cywilizacji".

 

Apel Dworczyka i odpowiedź Grabca

 

Michał Dworczyk w kontekście zdjęcia Jachiry przed pomnikiem AK, ocenił na poniedziałkowej konferencji prasowej, że "są granice" w polityce, które "nie powinny być przez nikogo przekraczane".

 

- Zwracam się dzisiaj z apelem do (szefa PO) Grzegorza Schetyny, do pani (kandydatki KO na premiera, Małgorzaty) Kidawy Błońskiej, aby ta osoba, która dopuściła się tego czynu, została usunięta z list wyborczych KO - takie osoby nie powinny funkcjonować w życiu publicznym na poziomie parlamentu - powiedział szef kancelarii premiera.

 

Rzecznik PO Jan Grabiec stwierdził, że dziwi go treść apelu, ponieważ - jego zdaniem - Dworczyk powinien znać treść Kodeksu wyborczego.

 

- Zgodnie z moją wiedzą nie ma możliwości skreślenia kandydata, który został zarejestrowany przez Państwową Komisję Wyborczą - zaznaczył. Jak ocenił, "nikt z komitetu wyborczego (KO), takiej możliwości nie ma, więc apel (Dworczyka -red.) jest absurdalny, bo bezprawny".

 

- Oczywiście przeprosiny pani Klaudii Jachiry były potrzebne, gdyż jej wystąpienie było nieodpowiednie - przyznał Grabiec. Według rzecznika PO, "jej przeprosiny i usunięcie wpisu zamykają sprawę".

 

"Myślę, że będzie unikała symboliki państwowej"

 

Pytany, czy politycy Koalicji Obywatelskiej oczekują, aby w przyszłości Jachira konsultowała z nimi następne, być może podobne wystąpienia, Grabiec odparł: "myślę, że po tym wydarzeniu pani Klaudia Jachira, jakkolwiek nadal spontanicznie będzie prowadzić kampanię wyborczą, to jednak będzie unikała symboliki państwowej, wojskowej, narodowej".

 

Do apelu szefa KPRM odniósł się także wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak. - Pani Jachira przeprosiła za swój wpis i przypadkowe zdjęcie. Prędzej powinni być skreśleni z list wyborczych politycy PiS nie składający rzetelnych oświadczeń majątkowych - to znacznie poważniejszy problem - podkreślił.

hlk/wka/ac/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze