"Dopóki w kopalniach jest węgiel i jego wydobycie się opłaca - powinniśmy to robić"

Polska
"Dopóki w kopalniach jest węgiel i jego wydobycie się opłaca - powinniśmy to robić"
PAP/Andrzej Grygiel

Dopóki w kopalniach jest węgiel i jego wydobycie się opłaca, powinniśmy to robić – oceniła w środę w Katowicach kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska. Skrytykowała jednocześnie plany budowy nowych kopalń, przy sprzeciwie mieszkańców.

- W Polsce są kopalnie, które funkcjonują, i te kopalnie powinny działać do wyczerpania zapasów, żebyśmy mieli czas przestawić naszą energię na inne źródła – żeby to była zielona, czysta energia – powiedziała wicemarszałek Sejmu, która odwiedziła w środę jadłodajnię prowadzoną przez spółdzielnię socjalną "Rybka" w Katowicach-Giszowcu - tę samą, którą w kampanii wyborczej jesienią 2011 r. odwiedził ówczesny premier Donald Tusk.

 

"Skandalem jest sprowadzanie węgla z zagranicy"

 

- Dopóki w tych kopalniach jest węgiel i to wydobycie się opłaca, powinniśmy to robić. Ale budowanie nowych kopalń, i to na dodatek wbrew opinii mieszkańców, wbrew opinii ludzi, którzy tam mieszkają, nie powinno mieć miejsca. Jednak ludzie powinni decydować (…) co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu – mówiła Kidawa-Błońska.

 

Wicemarszałek nawiązała do złożonego przez grupę posłów PiS projektu nowelizacji prawa geologicznego i górniczego, która przewiduje możliwość ustanowienia w miejscu lokalizacji strategicznych złóż węgla obszaru specjalnego przeznaczenia, gdzie eksploatacja górnicza miałaby pierwszeństwo przed np. uchwalanymi przez samorządy planami miejscowymi oraz opiniami mieszkańców.

 

- Propozycja ustawy, którą chce rząd narzucić, która zabrałaby mieszkańcom prawo decydowania o tym, co znajduje się w sąsiedztwie ich domów - uważam, że to jest wielki skandal, kłócący się z tym, o czym my mówimy – bo my chcemy z ludźmi znajdować wspólnie rozwiązania, a nie siłą narzucać, tylko dlatego, że jakiś polityk ma taką a nie inną wizję – powiedziała Kidawa-Błońska.

 

Kandydatka KO na premiera oceniła, że "Śląsk wymaga dodatkowego programu, bo bardzo ważne jest środowisko, bardzo ważne jest czyste powietrze". - Dlatego proponujemy dla Śląska rozwiązania, żeby krok po kroku zmieniać tę rzeczywistość, żeby Śląsk przechodził na inne źródła energii i mieszkańcy Śląska czuli się bezpiecznie i wiedzieli, że także tutaj na Śląsku można oddychać świeżym i czystym powietrzem - powiedziała.

 

- Skandalem jest sprowadzanie węgla z zagranicy – to znaczy, że rząd nie myśli o tym, żeby nasza energetyka była czysta – stwierdziła wicemarszałek.

 

Jej zdaniem Śląsk to "miejsce wyjątkowe pod każdym względem" – bogactw naturalnych i przemysłu, ale także kultury i silnej pozycji rodziny oraz pozycji kobiety w rodzinie. Lepsze warunki pracy i życia kobiet oraz propozycje dla seniorów były wśród tematów spotkań Kidawy-Błońskiej na Śląsku.

 

Spółdzielnia socjalna "Rybka"

 

Założona ponad osiem lat temu przez grupę bezrobotnych spółdzielnia socjalna "Rybka", którą w środę odwiedziła wicemarszałek, znajduje się w ponad 100-letnim budynku w dzielnicy katowickiej Giszowiec, gdzie niegdyś mieściły się publiczna pralnia, łaźnia i magiel. Spółdzielcy – wśród nich osoby długotrwale bezrobotne i niepełnosprawne - samodzielnie go wyremontowali, urządzając w nim jadłodajnię i kawiarenkę.

 

Kidawa-Błońska rozmawiała z założycielami i pracownikami "Rybki" oraz wspólnie z nimi robiła kluski śląskie. Przed przyjazdem do Katowic spotkała się z seniorami w Siemianowicach Śląskich; w programie jej wizyty w woj. śląskim zaplanowano też spotkanie z młodzieżą w Sosnowcu.

 

Nawiązując do toczącej się kampanii wyborczej, wicemarszałek oceniła, że od kilku dni w mediach pojawiają się materiały "bardzo atakujące" jej osobę. - Wcale się nie dziwię, że to ma miejsce, bo boją się tego ludzie, którzy nie chcą, żeby w Polsce była współpraca. Chcą całą swoją politykę budować na podziałach – skomentowała, wskazując, iż bez współpracy nie da się rozwiązywać problemów ludzi – m.in. w służbie zdrowia i edukacji. Jak mówiła, zajmowanie się w kampanii tylko jej osobą oznacza brak propozycji na rozwiązywanie problemów Polaków.

 

#SilniRazem

 

- Polacy oczekują współpracy i tego, żeby razem z nimi budować przyszłość naszego kraju – mówiła kandydatka KO na premiera. Zapewniła, że poseł Krzysztof Brejza pozostanie szefem kampanii wyborczej Platformy do końca kampanii. Pytana o użyty w kampanii Koalicji hasztag #SilniRazem Kidawa-Błońska powiedziała, że upatruje problem jedynie w tym, iż zaczęto zmieniać jej baner wyborczy, a nie w tym, że – jak mówiła – "istnieje hasztag, pod którym różni ludzie mogą napisać różne treści".

 

- Hasztag jest wolny, to ludzie decydują, jakie treści kryją się pod tym hasztagiem. I z tego co wiem, większość jest bardzo pozytywnych, a zawsze zdarzy się osoba, która użyje nie tych słów. Hasztag jest wolny i to ludzie decydują jak i co tam piszą – skomentowała.

 

"To jest po prostu zwykły skok na kasę"

 

Kidawa-Błońska uznała za niepokojące planowane zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS, oceniając, iż przedsiębiorcy od kilku dni nie mogą się dowiedzieć, jakie naprawdę jest stanowisko PiS w tej sprawie. "Wydaje mi się, że rzeczywiście (…) PiS dramatycznie szuka pieniędzy; te pieniądze może znaleźć tylko w kieszeni Polaków" – mówiła wicemarszałek.

 

Jej zdaniem zniesienie limitu 30-krotności składek to "wyjęcie pieniędzy z kieszeni Polaków tu i teraz, nie myśląc o tym, co będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat", kiedy pojawi się problem "kominowych" nierówności emerytur. - To jest po prostu zwykły skok na kasę – skomentowała, wyrażając nadzieję, że PiS wycofa się z tego pomysłu.

 

Pytana o program naprawy służby zdrowia Kidawa-Błońska wskazała na potrzebę zwiększenia nakładów na ten sektor do 6 proc. PKB, a także na zmianę sposobu zarządzania służbą zdrowia, by lekarze nie byli obciążeni biurokracją i mogli poświęcić się pacjentom. Mówiła także o zachętach stypendialnych dla młodych lekarzy oraz o przywróceniu nocnej i świątecznej opieki medycznej poza szpitalnymi oddziałami ratunkowymi.

 

Kidawa-Błońska wyraziła przekonanie, że Koalicja Obywatelska jest dla Polaków wiarygodna. - Mogę gwarantować, że nasze obietnice zostaną zrealizowane – zapewniła, pytana o gwarancję czy KO zrealizuje swój program naprawy służby zdrowia. Nie odniosła się do pytania o prywatyzację szpitali w czasie rządów PO-PSL. Podkreśliła konieczność uzdrowienia zadłużonych w sumie – jak mówiła - na ok. 14 mld zł szpitali powiatowych.

 

"Każdy kolejny dzień pokazuje, że w Ministerstwie Sprawiedliwości dzieją się złe rzeczy"

 

Według wicemarszałek Sejmu, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powinien złożyć dymisję – odrzucony w Sejmie wniosek o jego odwołanie złożyła wcześniej PO-KO. Jak mówiła w środę Kidawa-Błońska, prof. Adam Strzembosz, który także wezwał szefa resortu sprawiedliwości do dymisji, jest autorytetem, "którego głosu powinniśmy słuchać".

 

- Każdy kolejny dzień pokazuje, że w Ministerstwie Sprawiedliwości dzieją się złe rzeczy – mówiła kandydatka, oceniając, że pieniądze przeznaczone na pomoc ofiarom przestępstw wydawane są "w skandaliczny sposób", stając się "pieniędzmi partyjnymi". Jej zdaniem skandalem jest dotowanie z Funduszu Sprawiedliwości kampanijnych przedsięwzięć polityków PiS. - To jest chyba sprawa dla prokuratora – oceniła, wskazując, iż niedopuszczalne jest wydawanie takich środków na kampanię wyborczą lub promocję własnego ugrupowania.

 

Kidawa-Błońska skrytykowała działanie gabinetów politycznych w ministerstwach, wskazując, iż PiS nie tylko nie dotrzymał obietnicy zmiany ich funkcjonowania, ale też dał im – jak mówiła – nowe zadania, jak przypadki hejtu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wskazała też na upolitycznienie i upartyjnienie spółek Skarbu Państwa oraz innych instytucji.

 

pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze