Organizacje górskie odcinają się od wniosku do prokuratury ws. akcji w jaskini

Polska
Organizacje górskie odcinają się od wniosku do prokuratury ws. akcji w jaskini
PAP/Grzegorz Momot/Zdj. ilustracyjne

Zarząd Polskiego Związku Alpinizmu, Komisja Taternictwa Jaskiniowego i Grupa Ratownictwa Jaskiniowego odcinają się od wniosku o wszczęcie postępowania, który został złożony w prokuraturze przez osobę prywatną, w sprawie działania Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Jaskini Wielkiej Śnieżnej.

Sekretarz Generalny Polskiego Związku Alpinizmu (PZA) Marek Wierzbowski powiedział, że akcja w ratownicza w Jaskini Wielkiej Śnieżnej jest od początku i konsekwentnie prowadzona bardzo dobrze.

 

- Osoba, która złożyła zawiadomienie do prokuratury była związana ze środowiskiem alpinistycznym i jaskiniowym, natomiast nie podzielamy jej działań. Rozumiem emocje, jakie są przy tej dramatycznej akcji, ale w mojej opinii akcja jest prowadzona prawidłowo i zgodnie ze standardami – powiedział Wierzbowski.

 

Sekretarz Generalny PZA był w siedzibie TOPR podczas prowadzenia akcji i służył ratownikom swoją wiedzą, ponieważ kilkakrotnie eksplodował rejony jaskini, w których utknęli grotołazi.

 

- Jeżeli nie ma szansy na uratowanie kogoś żywego, to najważniejsze jest bezpieczeństwo ratowników, aby nie doszło do kolejnej tragedii - dodał.

 

Jego zdaniem nagromadzenie wody mogło w tym rejonie spowodować totalne odcięcie grotołazów. Stwierdził on, że obryw skalny, który nastąpił podczas akcji ratowniczej był "naprawdę olbrzymi".

 

- To cud, że nikomu nic się nie stało. Spadło tam nagle wiele ton skał. Każdy, kto schodzi do jaskini zdaje sobie sprawy z ryzyka jakie podejmuje - przekonywał.

 

"Apelujemy o umiar"

 

"W związku z wydarzeniami w Jaskini Wielkiej Śnieżnej – rodziny naszych pozostałych w jaskini Kolegów, bliscy i taternicy jaskiniowi – przechodzimy przez bardzo trudne chwile. Dramat naszych kolegów wywołuje w środowisku jaskiniowym wiele emocji. Apelujemy do wszystkich o umiar i powstrzymanie się od pochopnych wypowiedzi i osądów. W naszym odczuciu ocena przebiegu akcji ratowniczej powinna być prowadzona po jej zakończeniu. Chcemy podkreślić, że akcja w Wielkiej Śnieżnej jest ogromnym wyzwaniem dla całego środowiska i instytucji ratowniczych. Stoimy na stanowisku, że tak złożona akcja ratownicza powinna być punktem wyjścia do dyskusji na temat zasad i możliwości współdziałania w przyszłości. Bardzo dziękujemy wszystkim osobom zaangażowanym w akcję niesienia pomocy naszym Kolegom" – napisano w komunikacie podpisanym przez: Zarząd Polskiego Związku Alpinizmu, Komisję Taternictwa Jaskiniowego i Grupę Ratownictwa Jaskiniowego.

 

Zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości w prowadzeniu przez TOPR akcji ratowniczej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej wpłynęło od osoby prywatnej do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem w poniedziałek.

 

Szefowa prokuratury Barbara Bogdanowicz wyjaśniła, że chodzi o ewentualne nieudzielenie pomocy osobom, które znalazły się w bezpośrednim zagrożeniu życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, to jest czyn z artykułu 162 paragraf 1 Kodeksu Karnego. Prokurator dodała, że wobec każdego zawiadomienia, które wpływa do prokuratury musi być przeprowadzone postępowanie sprawdzające.

 

Poszerzają korytarze ładunkami wybuchowymi

 

Akcja w Jaskini Wielkiej Śnieżnej trwa od 17 września. Członkowie jednego z wrocławskich speleoklubów podczas eksploracji nieznanych dotąd korytarzy tej największej i najgłębszej tatrzańskiej jaskini w tzw. Przemkowych Partiach zostali odcięci przez wodę, która zalała część korytarza. Czwórka ich towarzyszy zdołała wyjść z jaskini i zawiadomiła ratowników TOPR.

 

W miniony czwartek ratownicy zlokalizowali ciała poszukiwanych grotołazów. Cały czas trwa akcja, której celem jest poszerzenie ciasnego korytarza jaskini za pomocą ładunków wybuchowych. Następnie ratownicy przystąpią do transportu ciał na powierzchnię.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze