"To są takie akcje w stylu SB z czasów PRL-u". Grabiec o procederze dyskredytowania sędziów

Polska

- Nie może być tak, że w ministerstwie funkcjonuje zorganizowana grupa, która para się działalnością przestępczą - powiedział w programie "Śniadanie w Polsat News" Jan Grabiec (PO), komentując akcję dyskredytowania sędziów w mediach społecznościowych. - Problem nie został zamknięty, jak twierdził premier Morawiecki, ta afera się rozlewa i powinna być wyjaśniona do samego końca - dodał polityk.

Portal Onet.pl od początku tygodnia opisywał zorganizowany proceder hejtowania, dyskredytowania i szkalowania niektórych sędziów w mediach społecznościowych. 

 

Według doniesień portalu, wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji.

 

W akcję hejtowania zaangażowania mieli być również członkowie KRS: Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, sędzia SN Konrad Wytrykowski i sędzia delegowany do resortu sprawiedliwości Jakub Iwaniec.

 

"Ktoś tym wszystkim zawiadywał"

 

Według Jana Grabca z PO "to są takie akcje w stylu Służby Bezpieczeństwa z czasów PRL-u". - Kiedy sędziowie rozmawiają o tym, żeby wciągnąć w grę 5-letnie dziecko jednego z sędziów, żeby go zdyskredytować. To się nie mieści w głowie - wyjaśnił. 

 

Według niego "ktoś tym wszystkim zawiadywał", a "akcja trwała wiele miesięcy". - Wiceminister Piebiak mówi o tym, że "szef się ucieszy". Wszystko wskazuje na to, że tym szefem jest Zbigniew Ziobro. Dlatego dopóki nie zostanie on zdymisjonowany, dopóki nie będzie niezależnego śledztwa, afera nie zostanie zamknięta - powiedział. 

 

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwrócił się w piątek do Krajowej Rady Sądownictwa o przygotowanie kodeksu etyki regulującego zachowanie sędziów w mediach społecznościowych

 

Hennig-Kloska: domaganie się dymisji Ziobry jest w 100 proc. uzasadnione

 

Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej nie wierzy, że Zbigniew Ziobro nie wiedział co się dzieje w jego zespole. Według niej "domaganie się jego dymisji jest w 100 proc. uzasadnione". 

 

- Zbigniew Ziobro jest nie tylko szefem Ministerstwa Sprawiedliwości, w którym sprawa się dzieje i powinna zostać wyjaśniona, ale jest przede wszystkim prokuratorem generalnym, ma zwierzchnictwo nad prokuraturą, która powinna tę sprawę załatwiać - stwierdziła. 

 

- Prokuratura pod rządami Ziobry wszystkie polityczne sprawy zamiata pod dywan - powiedziała. 

 

Podała przykład posłanki Małgorzaty Zwiercan (wówczas Kukiz'15 - red.), która parę lat temu zagłosowała "na dwie ręce". W lutym prokuratura postawiła jej zarzut przekroczenia uprawnień służbowych poprzez skorzystanie z karty do głosowania innego posła.  

 

- Dzisiaj zamiast mieć wyrok w tej sprawie, mamy panią poseł wpisaną na listę PiS w jednym z okręgów do Sejmu. - Jeśli w tej prostej sprawie prokuratura nie doszła do finału w ciągu dwóch lat, to jak mamy wierzyć, że prokuratura wyjaśni jakąkolwiek sprawę, w którą zamieszany jest Zbigniew Ziobro? - pytała posłanka Nowoczesnej. 

 

"Krytyka totalna i postępowanie dyscyplinarne"

 

Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS stwierdziła, że "oczekuje, że ta sprawa zostanie dogłębnie wyjaśniona". - Jeżeli doniesienia medialne (ws. dyskredytowania sędziów - red.) by się potwierdziły, powinno takie zachowanie zostać poddane "krytyce totalnej i postępowaniu dyscyplinarnemu" - powiedziała. 

 

Zwróciła jednak uwagę, że to nie jedyna sprawa, związana ze środowiskiem sędziowskim, która powinna być wyjaśniona.    

 

- Oczekuję od sędziów wyjaśnienia i przeprosin przede wszystkim za aferę reprywatyzacyjną i decyzje jakie sędziowie podejmowali, za postępowanie ws. Marka Kubali, za historię opowiedzianą w filmie "Układ zamknięty". W tych sprawach przeprosin ani wyjaśnień się nie doczekaliśmy - przekazała. 

 

- Jeśli wygramy wybory, reformy sądownictwa będą kontynuowane, bo tego oczekują Polacy - zapewniła.

 

Bortniczuk: dymisji Ziobry chcą wszyscy bandyci, którym zabrano majątki 

 

Kamil Bortniczuk z Porozumienia powiedział, że interpretuje tę sprawę jako "wojnę wewnątrz środowiska sędziowskiego". 

 

- Mi się to bardzo nie podoba. Ale w każdym środowisku, czy to w policji, czy w straży pożarnej, zmiana władzy powoduje, że toczą się pewne wewnętrzne rozgrywki. Ta ekipa, która była blisko z odchodzącą władzą, jest często podkopywana przez tą drugą. I tu mamy do czynienia dokładnie z tym procesem - stwierdził.

 

Według niego dymisji Ziobry chcą "wszyscy, którzy stali za aferą reprywatyzacyjną, aferą VAT-owską, wszyscy bandyci, którym za czasów Zbigniewa Ziobro zabrano majątki pochodzące z przestępstwa". 

 

"Kiedyś byłem głupi i arogancki"

 

Włodzimierz Czarzasty przypomniał, że SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez wiceministra Łukasza Piebiaka.

 

Według lidera SLD, cała sprawa to "świństwo". - Jeżeli Zbigniew Ziobro o tym nie wiedział, to znaczy, że nie kieruje resortem rozsądnie. A jeżeli wiedział, a nie wierzę, że nie wiedział, to było to świństwo po prostu - powiedział Czarzasty. 

 

- Wszędzie, gdzie on się pojawia, nagle pojawia się jakieś świństwo. Może on jest po prostu świństwogenny - zastanawiał się na antenie Polsat News polityk.

 

Według niego minister sprawiedliwości "pozwala swemu otoczeniu, poprzez przyzwolenie, na zachowania, które są nieetyczne, niezgodne z prawem, niefajne".

 

- Wiceminister organizuje grupę ludzi, którzy hejtują sędziów. Ludzie nieuczciwi obrażają ludzi uczciwych. To jest sprawa ewidentnie na komisję śledczą. Ale oni jej nie powołają - stwierdził. 


- Za takie rzeczy jest kara. Władza z biegiem czasu staje się coraz bardziej arogancka. Wiem coś o tym, bo kiedyś byłem głupi i arogancki. Wiem, jak władza deprawuje, jak zmienia rozum, jak zmienia serca. Potem, jak się dostaje w łeb, to się mądrzeje. Ja to przeżyłem - dodał. 

 

Ziobro jak Temida. "Ślepy i głuchy"

 

Do sprawy dyskredytowania sędziów odniósł się również Marek Sawicki z PSL, który stwierdził, że "Zbigniew Ziobro wygląda w tej sprawie jak Temida - ślepy, głuchy i czeka aż mu przyniosą dowody na tacy".

 

- Przypomnę, że od marca toczy się w prokuraturze w  Katowicach postępowanie w tej sprawie. Prokurator generalny kompletnie nie wie, że są tam te same osoby, które powtarzają się w publikacjach mediów - przekazał.

 

- Sprawę trzeba wyjaśnić bezstronnie. Dziś mamy sytuację, w której Zbigniew Ziobro jest szefem, nadzoruje. Wszyscy udają, że sędziowie z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, sędziowie z Krajowej Rady Sądownictwa, prokuratorzy, będą uczciwie wyjaśniali sprawę, w którą są zamieszani - powiedział.

 

Według niego "kluczem do rozwiązania tej sprawy jest lista sędziów popierających nową KRS". - Jeśli tej listy nie zobaczymy (...), wtedy nie będziemy wiedzieli jak bardzo PiS zniszczył praworządność w Polsce - dodał.

 

Dotychczasowe odcinki "Śniadania w Polsat News" można zobaczyć w zakładce programy

dk/grz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze