Premier Włoch, Giuseppe Conte, złożył dymisję na ręce prezydenta

Świat
Premier Włoch, Giuseppe Conte, złożył dymisję na ręce prezydenta
PAP/EPA/ETTORE FERRARI

Premier Włoch Giuseppe Conte złożył we wtorek dymisję na ręce prezydenta Sergio Mattarelli - ogłosił Pałac Prezydencki po ich spotkaniu, które trwało około 10 minut. Szef rządu ustąpił w konsekwencji rozpadu koalicji Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd.

W komunikacie ogłoszonym przez Pałac Prezydencki podano, że prezydent przyjął do wiadomości dymisję i poprosił jednocześnie Contego o to, by rząd dalej zajmował się bieżącymi sprawami.

 

W środę po południu prezydent Mattarella rozpoczyna konsultacje z siłami politycznymi na temat rozwiązania kryzysu rządowego.

 

Conte stał na czele 65. rządu w historii Republiki Włoskiej. Jego gabinet pracował 14 miesięcy.

 

Matteo Salvini powiedział, że poprosi prezydenta o rozpisanie nowych wyborów.

 

Giuseppe Conte zarzucił Salviniemu "poważny brak kultury konstytucyjnej"

 

Kryzys rozpoczął się 8 sierpnia, gdy Salvini ogłosił zakończenie współpracy z Ruchem Pięciu Gwiazd i zaapelował o przedterminowe wybory.

W swym przemówieniu - bardzo ostrym i oskarżycielskim pod adresem przywódcy Ligi - premier Giuseppe Conte zarzucił Salviniemu "poważny brak kultury konstytucyjnej" i nieszanowanie reguł.

 

- Decyzja o wywołaniu kryzysu jest nieodpowiedzialna. W ten sposób minister spraw wewnętrznych pokazał, że kieruje się prywatnymi i partyjnymi interesami - ocenił premier.

 

Oskarżył siedzącego obok niego Salviniego o złamanie podpisanej umowy koalicyjnej i podkreślił, że decyzja szefa MSW niesie z sobą "poważne konsekwencje", a kraj narażony został na "duże ryzyko" i na "spiralę niepewności politycznej i finansowej".

 

Conte mówił, że z powodu kryzysu słabnie rola Włoch w negocjacjach toczących się na forum Unii Europejskiej. Za "brak odpowiedzialności" uznał domaganie się wyborów "co roku".

 

Całej Lidze zarzucił zaprzepaszczenie 14 miesięcy pracy jego rządu.

 

"W naszym systemie wykluczone są drogi autorytarne"

 

Zwracając się do Matteo Salviniego i nawiązując do jego postulatów, Conte stwierdził:

 

- Nie potrzebujemy osób z pełną władzą, ale takich, które będą miały kulturę instytucjonalną i poczucie odpowiedzialności.

 

- W naszym systemie - dodał - wykluczone są drogi autorytarne - tak odniósł się do słów lidera Ligi, który na początku kryzysu powiedział, że chce mieć "pełnię władzy".

 

Premier wyznał, że "niepokoi" go rozumienie przez Salviniego koncepcji sprawowania władzy i odwoływania się do protestów na placach.

Wyraził opinię, że zaraz po wygranych przez Ligę w maju wyborach do Parlamentu Europejskiego Matteo Salvini rozpoczął operację "dystansowania się od rządu i szukania pretekstu, by go opuścić".

 

Wypomniał Salviniemu to, że zamiast niego musiał przyjść do Senatu i tłumaczyć sprawę rozmów przedstawicieli Ligi ze stroną rosyjską na temat domniemanego finansowania tej partii.

 

Krytyka za symbole religijne

 

Ponadto skrytykował go za posługiwanie się symbolami religijnymi podczas wieców, co – jak dodał - grozi obrazą uczuć religijnych osób wierzących oraz - lekceważeniem zasady laickości leżącej u podstaw nowoczesnego państwa.

 

Tak skomentował to, że Salvini w czasie spotkań ze swymi zwolennikami trzyma w rękach i całuje różaniec.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze