"Oni walczą o całe swoje życie". Anna Mucha o protestujących w Hongkongu

Świat

W Hongkongu od 11 tygodni trwają demonstracje. W poniedziałek przeciwko podporządkowywaniu Hongkongu władzom w Pekinie protestowało 1,7 mln ludzi. Protesty dotarły też na miejscowe lotnisko, gdzie trzeba było wstrzymać część lotów. Swoimi refleksjami na temat protestów oraz sytuacji w Hongkongu podzieliła się aktorka Anna Mucha, która odwiedziła w ostatnim czasie ten region Azji.

- Mimo tego, że na ulicy mamy dwa miliony ludzi, którzy chcą zademonstrować swoje niezadowolenie, swoje oczekiwania wobec Chin kontynentalnych i rządu, to jednak mam wrażenie, że wszystko odbywa się w sposób niezwykle stonowany, pokojowy. Chociażby biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska – powiedziała Mucha w rozmowie z dziennikarką Polsat News Agnieszką Laskowską.

 

Aktorka podkreśliła, że demonstranci są do protestu bardzo dobrze przygotowani. - W momencie, kiedy wjechałam do Hongkongu, dostałam rozpiskę w jakich godzinach, w jakich miejscach należy się spodziewać protestów – powiedziała.

 

"Olbrzymie wsparcie społeczeństwa"

 

Z obserwacji Muchy wynika, że "protestują głównie młodzi ludzie, do 25. roku życia". - Protestują przy olbrzymim wsparciu społeczeństwa - dodała.

 

Rozdawana w Hongkongu ulotka z wizerunkiem kobiety, która, według protestujących, została postrzelona przez policję w twarz

 

- Ta sytuacja nie wygląda dobrze, ale ci młodzi ludzie, którzy protestują, mnie wzruszyli. Z naszej perspektywy protesty to chwilowa niedogodność, bo zostaliśmy dłużej w Hongkongu, oni walczą o całe swoje życie – dodała Anna Mucha.

 

Hongkończycy protestują przeciwko nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Zawieszony aktualnie projekt miał umożliwić przekazywanie podejrzanych z Hongkongu do krajów i regionów, z którym nie ma on podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym do Chin kontynentalnych.

 

Wielu Hongkończyków sądzi, że zagroziłoby to praworządności, na której opiera się pozycja ich miasta jako światowego centrum finansowego.

 

- Tak naprawdę najważniejszą rzeczą w tym proteście jest fakt, że oni protestują przeciwko zmianie prawa, które powodowałoby, że jeżeli osoba jest podejrzana o popełnienie przestępstwa, może być aresztowana i wysłana do Chin - powiedziała Mucha.

 

Z czasem do postulatów demonstrujących dołączyło również przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie możliwego nadużycia siły przez policję, uwolnienie osób zatrzymanych w związku z demonstracjami oraz powszechne, demokratyczne wybory władz regionu.

las/luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze