Drapieżne piranie w żwirowni na Opolszczyźnie

Polska

Piranie w zbiorniku po dawnym wyrobisku żwiru między Malnią a Chorulą na Opolszczyźnie. W ciągu kilku dni z popularnego miejsca wędkowania, w którym w gorące dni kąpią się także dzieci, wyłowiono siedem sztuk drapieżnych ryb.

- Wyciągam, a tu takie pomarańczowe, sine odbicie. Zęby ma. Wziąłem jeszcze jedną (żeby sprawdzić - red.), tę która mi odgryzła żyłkę – powiedział reporterowi Polsat News Jerzy Czerwiński.

 

Wędkarz dodał, że dwie dorodne ryby, które złowił kilka dni wcześniej, zakonserwował na pamiątkę w soli i ususzył. - Rzadko się zdarza, aby takie ryby złapać - skomentował.

 

Nie stanowią niebezpieczeństwa

 

Trudno stwierdzić, skąd wzięły się ryby w żwirowni niedaleko Choruli. Jak przypuszczają eksperci, być może jakiś hodowca wyrzucił je do wody, a one mając pod dostatkiem jedzenia urosły i rozmnożyły się.

 

Jak uspokajają pracownicy ogrodu zoologicznego specjalizujący się w opiece nad rybami egzotycznymi, nie stanowią one niebezpieczeństwa dla ludzi.

 

- Problem występowania piranii najprawdopodobniej rozwiąże się sam. Albo za pośrednictwem naszych rodzimych drapieżników, czyli szczupaka czy suma. Albo gdy przyjdzie zima, bo piranie nie są przyzwyczajone do gwałtownego spadku temperatury - relacjonował reporter Michał Stopczyk.

las/grz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze