"Przywieźli ich tutaj, żeby w naszym mieście zrobić gnój". Różalski o Marszu Równości w Płocku

Polska

W sobotę po południu rozpoczął się w Płocku Marsz Równości, organizowany przez środowiska LGBT. W pobliżu miejsca zbiórki jego uczestników wiec zorganizowali kibice i Młodzież Wszechpolska. Wśród protestujących był Marcin "Różal" Różalski, były zawodnik MMA. - To jest nasze miasto i my tego sobie nie życzymy. Dlaczego oni to robią w naszym mieście? – powiedział były sportowiec.

Różalski przyznał, że "jest płocczaninem z krwi i kości od 41 lat". - Mam przekonania takie, jakie każdy zdrowy, cywilizowany człowiek ma. Uważam, że powinienem tutaj być i zobaczyć, na co idą moje podatki - podkreślił były zawodnik MMA.

 

- Oni sami nie wiedzą czego chcą. Mają takie same prawa, jak my wszyscy. W tym czymś (Marszu - red.), co tam się przesuwa, nie ma nikogo z Płocka. Są to wszystko ludzie dojezdni, najezdni. Przywiezieni tutaj, żeby w naszym mieście zrobić gnój, żeby znów poróżnić Polaków, żeby znów zrobić wielki syf, żebyśmy się znowu nienawidzili i żeby było głośno w telewizjach - powiedział reporterowi Polsat News Andrzejowi Wyrwińskiemu Różalski.

 

- Demokracja jest taka, że ja u siebie w mieście nie życzę sobie, żeby oni to robili. Oni chcą, a ja nie chcę. Czyja będzie demokracja? Czyje ma być na wierzchu? To jest nasze miasto i my tego sobie nie życzymy. Dlaczego oni to robią w naszym mieście? - mówił "Różal".

 

W marszu biorą udział czołowi lewicowi politycy 

 

Na sobotni Marsz Równości przyjechali m.in. europosłowie Robert Biedroń, Rasmus Andresen z Niemiec i Julie Ward z Wlk. Brytanii, a także przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty. Przed rozpoczęciem marszu odbyło się spotkanie europosłów z przedstawicielami polskich organizacji LGBT. Tematem – jak informowali organizatorzy - było m.in. "wsparcie, jakiego Parlament Europejski mógłby udzielić w przeciwdziałaniu nienawiści i przemocy wobec osób LGBT w Polsce".

 

- Jesteśmy dzisiaj w Płocku, bo lewica zawsze jest solidarna z tymi, którzy są wykluczani, dyskryminowani, którzy są marginalizowani - powiedział przed wyruszeniem marszu do jego uczestników lider Wiosny Robert Biedroń. Jak podkreślił, "lewica zawsze będzie stała w obronie tych, którzy są poniżani, w kierunku których lecą kamienie, którzy dzisiaj muszą dostać mocne wsparcie".

 

- Myślę, że to ważne wydarzenie dla mieszkańców Płocka, zwłaszcza tych, którzy należą do różnych mniejszości. Idziemy pod hasłami tolerancji, równości, wolności i przeciw mowie nienawiści. Ma być kolorowo, pozytywnie i radośnie. Chcielibyśmy, żeby było też bezpiecznie" - powiedział przed rozpoczęciem pochodu Mateusz Goździkowski, współorganizator wydarzenia. Dodał, iż spodziewa się, że w marszu weźmie udział ok. 1,5 tys. osób.

 

luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze