"W Wiośnie od dłuższego czasu dzieje się coś złego". Syska o odejściach z partii

Polska

- To jest coś bardzo niepokojącego, bo dziś stoimy przed wielkim wyzwaniem. Strona demokratyczna, która chce odsunąć PiS od władzy, musi pokazać wysokie standardy - powiedział Michał Syska (Wiosna) w programie "Punkt Widzenia", komentując działania liderów ugrupowania.

Michał Syska, pytany przez Małgorzatę Świtałę, prowadzącą program "Punkt Widzenia" o jego odejście z Wiosny powiedział, że formalnej rezygnacji z członkostwa jeszcze nie złożył. - Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja - dodał. 

 

W dalszej części rozmowy Syska stwierdził, że zna się z Robertem Biedroniem prawie 20 lat i uważa go za polityka, który pozytywnie wpłynął na polskie życie publiczne.

 

- Mam żal o tak naprawdę jedną rzecz. O brak kontaktu od czasu zakończenia wyborów do Parlamentu Europejskiego. Właściwie wczoraj, z mediów, dowiedziałem się, kto będzie liderem listy w moim mieście, Wrocławiu. Wcześniej z Robertem ustalaliśmy, że ja będę otwierał tę listę - powiedział Syska, dodając że nie chodzi o zmianę lidera na liście, ale o brak kontaktu i poinformowania go o tym. 

 

"W tym przypadku ten wynik był bardzo słaby"

 

Syska startował do Parlamentu Europejskiego z Wrocławia. Zdobył 3149 głosów. Do tego wyniku nawiązał w środę w programie "Polityka na Ostro" Robert Biedroń.

 

- Nie było takiego pomysłu, ale ludzie mają po prostu swoje ambicje, przed wyborami tak będzie, to będą emocje, każdy będzie walczył o to, żeby mieć jak najlepszy wynik. Ludzie się weryfikowali, jedni lepiej drudzy gorzej, w tym przypadku ten wynik był bardzo słaby, tego pana - powiedział w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą.

 

- Jest to dla mnie bardzo smutne - skomentował wypowiedź lidera Wiosny, Syska. Powtórzył, że jeszcze przed konwencją na Torwarze obiecano mu pierwsze miejsce na liście we Wrocławiu w wyborach do Sejmu. 

 

- Gdy Robert Biedroń wskazał swojego partnera, Krzysztofa Śmiszka, na lidera listy do Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, w moim mieście, wtedy Śmiszek do mnie zadzwonił i powiedział, czy mógłbym wesprzeć jego kampanię, będąc tak zwanym "zapychaczem" listy, znaczy osobą, która startuje z dalszego miejsca, ale właśnie z myślą o tym, że jesienią ja będę otwierał tę listę. I taki był też warunek, że ja startuję do Parlamentu Europejskiego, wspieram kandydaturę Krzysztofa Śmiszka, a jesienią startuję do Sejmu - wyjaśnił Syska. 

 

"Lider zbyt mało rozmawia z członkiniami, z członkami"

 

- Wydaje mi się, że mija się z prawdą - odpowiedział Syska na pytanie prowadzącej, czy Robert Biedroń kłamie? 

 

Gość "Punktu Widzenia" przyznał, że w środę po południu Śmiszek do niego zadzwonił, przepraszając za zaistniałą sytuację. Miał przyznać, że razem z Biedroniem powinni do niego zadzwonić wcześniej i powiedzieć, że zmienili zdanie. 

 

- Mi się wydaje, że w Wiośnie od dłuższego czasu dzieje się coś złego, że lider zbyt mało rozmawia z członkiniami, z członkami, z ludźmi którzy zaangażowali się w Wiosnę - uważa Syska, przytaczając przykład zmiany zdania Roberta Biedronia, co do startu w wyborach do Sejmu. Syska stwierdził, że wielu działaczy, w tym on sam, otrzymywało wtedy wiadomości od sympatyków Wiosny z pytaniem "co się stało?".

 

- To był taki pierwszy zawód - skomentował sprawę Syska.

 

- Kilka tygodni temu wiceprezes i tak naprawdę współzałożyciel Wiosny, Marcin Anaszewicz, odszedł z władz partii, kilka dni temu w państwa portalu polsatnews.pl powiedział, że nie ma kontaktu z Robertem Biedroniem - powiedział Syska.

 

Polityk przypomniał również o odejściu z Wiosny Moniki Gotlibowskiej, która miała napisać w oświadczeniu o braku kontaktu z liderem partii. 

 

Działacze o zmianach dowiadywali się z mediów

 

- Pewne symptomy kryzysowe w Wiośnie się toczą - stwierdził Syska, przytaczając kolejne informacje o odejściach z partii. 

 

Małgorzata Świtała zapytała, czy przyczyną kryzysu może być to, o czym Syska napisał na swoim facebooku: "W związku z brakiem demokratycznych struktur w Wiośnie, kluczowe decyzje podejmowane są na randkach lidera tej partii i jego partnera, a aktywiści o kolejnych woltach dowiadują się z mediów"?

 

- Wydaje mi się, że tak - odpowiedział Syska, dodając, że otrzymał sygnały od działaczy i sympatyków na Dolnym Śląsku, którzy zadeklarowali, że odchodzą, że najbardziej irytujące było to, że dowiadywali się o zmianach za pośrednictwem mediów. 

 

Stoimy przed wielkim wyzwaniem

 

- To jest coś bardzo niepokojącego, bo dziś stoimy przed wielkim wyzwaniem. Strona demokratyczna, która chce odsunąć PiS od władzy, musi pokazać wysokie standardy - podsumował polityk Wiosny dodając, że ma nadzieję że przyjdzie pewna korekta działań oraz zapewniając o swoim poparciu dla wszelkich postępowych projektów, przybliżających do zmiany władzy jesienią.

 

Na pytanie prowadzącej, czy chce nadal kandydować, Syska stwierdził, że przygotowywał się do tego przez dwa lata, ale musi się teraz nad wszystkim zastanowić.

 

- Jedno jest pewne, zachowuję lojalność wobec koleżanek i kolegów z lewicy. Uważam, że dzisiaj potrzebujemy dojrzałych polityków i dojrzałego zaufania. 

dc/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze