Plama ropopochodnej substancji na Odrze. Miała mieć ok. 10 kilometrów długości

Polska

Plama ropopochodnej substancji miała się pojawić na Odrze w rejonie Lubiąża na Dolnym Śląsku. O warstwie płynącej rzeką miał poinformować wędkarz. Straż pożarna oszacowała, że zanieczyszczenie ma długość około 10 kilometrów. Zespoły do walki ze skażeniami zostały skierowane nad rzekę, jednak wieczorem podano, że wycieku nie zlokalizowano.

- Na miejscu pracuje 19 zastępów straży pożarnej. Czoło tej substancji ropopochodnej znajduje się mniej więcej na wysokości miejscowości Ścinawa. Dwie grupy specjalistyczne ratownictwa chemiczno-ekologicznego rozstawiają zapory w miejscowości Chobienia. Tam będziemy tę substancje ropopochodną zatrzymywać, tam będziemy ją gromadzić w jednym miejscu, po to, żeby ją później wypompować z koryta rzeki - powiedział Polsat News st. bryg. Daniel Mucha, rzecznik prasowy dolnośląskiej straży pożarnej.

 

  

 

Strażak dodał, że w akcji pomaga niski poziom wody w Odrze.

 

- Nurt rzeki jest wolniejszy, w związku z czym mamy więcej czasu, żeby się w odpowiedni sposób przygotować do tego, żeby ta substancja przypłynęła tam, gdzie my chcemy. Nurt sprawia, że ta substancja nie rozprzestrzenia się w tak szybkim czasie, w związku z czym możemy sobie pozwolić, że tę substancję złapiemy w jednym miejscu i zniwelujemy to zagrożenie - podkreślił Mucha.

 

Rzecznik prasowy dolnośląskiej straży pożarnej szacował, że taka akcja może potrwać kilka godzin. Dodał, że na razie nie udało się określić przyczyny pojawienia się zanieczyszczeń na Odrze.

 

Wieczorem reporter Polsat News Maciej Stopczyk poinformował, że ostatecznie trzygodzinna akcja strażaków została przerwana, a skażenia nie stwierdzono.

luq/hlk/ Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie