Karnowski: rząd dopuścił do tego, że media z nim związane wzbudzały nienawiść wobec jednej z grup

Polska
Karnowski: rząd dopuścił do tego, że media z nim związane wzbudzały nienawiść wobec jednej z grup
Polsat News

- Tzw. media narodowe PiS produkują nalepki, żeby sprowadzić dyskusję polityczną na wygodną dla PiS sprawę LGBT - mówił w "Wydarzeniach i Opiniach" Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - Rząd dopuścił do tego, że media z nim związane i finansowane przez Skarb Państwa wzbudzały nienawiść wobec jednej z grup społecznych - dodał.

Tygodnik "Gazeta Polska" zapowiedział, że do najnowszego numeru pisma (który ma się ukazać w środę) dołączy naklejkę z napisem "strefa wolna od LGBT". Sieci BP i Empik zapowiedziały, że nie będą dystrybuować czasopisma z takim dodatkiem. Natomiast w sobotę przeszedł marsz równości w Białymstoku, który był zakłócany przez kontrmanifestantów. Policja poszukuje sprawców przestępstw, do tej pory zidentyfikowała 68 potencjalnych sprawców. 

 

Oceniając te wydarzenia Karnowski stwierdził, że "symptomy brutalizacji życia publicznego w Polsce mieliśmy już podczas Marszów Niepodległości".

 

Karnowski: telewizja publiczna lżyła prezydenta Adamowicza

 

- Całe ugrupowanie PiS powinno sobie odpowiedzieć na pytanie czy jest w Polsce miejsce na zbliżenie z grupami neofaszystów - mówił prezydent Sopotu. 

 

- Nie było odcięcia od kiboli, od tego zachowania. Było odcięcie od łamania prawa, ale to łamanie prawa ma swoje podglebie - mówił, wyjaśniając: - To samo podglebie, które zabiło prezydenta Adamowicza, a tym podglebiem była telewizja publiczna, która lżyła prezydenta Adamowicza w kilkuset programach i nie dawała możliwości odporu - ocenił. 

 

- Jeżeli jest manifestacja, to ja rozumiem, że trwa do jednego aktu przemocy i potem jest rozwiązywana. Tam dochodziło do kilkudziesięciu aktów przemocy - mówił Karnowski. 

 

"Mam nadzieję, że to eldorado im się skończy"

 

Pytany, czy wystartuje w wyborach do Sejmu jako jeden z samorządowców z listy Koalicji Europejskiej Karnowski stwierdził, że "nie podjął decyzji". - To jest bardzo ciężka decyzja dla osoby wybranej rok temu na prezydenta miasta - wyjaśniał.

 

- Na Pomorzu na pewno wygramy, trzeba wygrać je w Polsce. Obiecałem, że nie pójdę do fryzjera, póki nie wygramy wyborów i jestem optymistą. Mam nadzieje, że po wydarzeniach w Białymstoku, braku leków w aptekach i kryzysie w oświacie to eldorado im się skończy - mówił. 

jm/msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze