"Nie czuję się przesłuchany przez komisję, bo był na niej tylko Macierewicz".

Polska
"Nie czuję się przesłuchany przez komisję, bo był na niej tylko Macierewicz".
Polsat News

- Był tam tylko pan Macierewicz. Po przesłuchaniu prosiłem go, żeby przedstawił decyzję, na podstawie której podkomisja jest powołana. Niestety tej informacji nie uzyskałem. Prosiłem o ujawnienie składu i nie doczekałem się - mówił Cezary Tomczyk o przesłuchaniu przed podkomisją smoleńską. - Mimo, że ta komisja pochłonęła miliony, to po kilku latach wracamy do punktu wyjścia - ocenił poseł PO.

W ubiegły piątek Tomczyk oraz inny poseł PO-KO Paweł Suski zostali wezwani przed Podkomisję do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, czyli tzw. podkomisję smoleńską, "w celu udzielenia informacji koniecznych do wyjaśnienia zdarzenia lotniczego z dnia 10 kwietnia 2010 r.". We wtorek odbyło się specjalne posiedzenie sejmowej komisji obrony, zwołane na wniosek posłów opozycji. 

 

- Jeżeli Komisja Obrony Narodowej nie jest w stanie uzyskać od MON podstawowych informacji na temat działalności wojska, to znaczy, że ta funkcja nie działa. Minister Macierewicz, gdy był odpowiedzialny za udzielanie informacji, zdarzało się, że na interpelację odpowiadał przez trzysta dni - mówił Cezary Tomczyk (PO).

 

 

Jak wskazał, obecny szef MON wysyła odpowiedzi, natomiast pojawia się w nich zazwyczaj zapis, że komisja działa w trybie niejawnym i nie można udzielać informacji.

 

Własnoręcznie wypisana legitymacja

 

Tomczyk mówił, że w piątek poseł Suski poprosił Macierewicza o dokument uprawniający go do prowadzenia czynności w ramach prac podkomisji, a Macierewicz miał wyjąć z szafy niewypełnione blankiety legitymacji, uzupełnić jeden z nich i przekazać Suskiemu.

 

- Nie przedstawiono mi informacji, że przesłuchanie odbywa się w trybie niejawnym, nie sporządzono protokołu przesłuchania - wymieniał poseł PO. 

 

- To pokazuje skalę patologii w tej komisji - ocenił. Jak wskazał, polega ona na tym, że komisja powinna działać ponad podziałami, a "działa dzisiaj na zlecenie PiS". - Paradoks polega na tym, że kilka dni temu pan - mówił Tomczyk zwracając się do Macierewicza - przesłuchiwał mnie, a dzisiaj ja mogę przesłuchać pana, bo to Komisja Obrony Narodowej pełni funkcję kontrolną nad pana komisją - zaznaczył. 

 

- Mimo trzech lat działalności komisji, której pan przewodzi, nie udało się podważyć żadnego elementu z raportu Millera. Mimo, że posiadał pan wszystkie możliwe instrumenty: rząd, prokuraturę, wojsko, nieograniczone środki, których dziś opinia publiczna nie zna, nie doszedł pan do żadnych wniosków. Nie przedstawił pan żadnego raportu końcowego - mówił Tomczyk. 


Podkreślił, że wszystko co Macierewicz mówił o unieważnieniu raportu, "to kłamstwo". - Można panu zarzucić, że przez lata przedstawiał pan niepotwierdzone tezy czy hipotezy. Dochodziliście do prawdy setki razy, a ta prawda jest na stole w raporcie Millera i warto by do tego zajrzeć - dodał.

 

- Mimo, że ta komisja pochłonęła miliony złotych, to po kilku latach wracamy do punktu wyjścia - podsumował poseł PO.

 

Raport Millera

 

Po raz pierwszy katastrofę smoleńską - niezależnie od śledztwa polskiej prokuratury i od wyjaśniania przez stronę rosyjską - badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera.

 

W lipcu 2011 r. przedstawiła ona raport, w którym jako przyczyny katastrofy wskazała zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią oraz spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z drzewem, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.

 

Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Polska komisja wskazała też na nieprawidłową pracę rosyjskich kontrolerów. 

 

Ponadto w poprzedniej kadencji parlamentarnej, od lipca 2010 r., funkcjonował w Sejmie zespół parlamentarny, którym kierował Macierewicz, zajmujący się badaniem katastrofy smoleńskiej. Według kolejnych materiałów przedstawianych przez zespół: przyczyną wypadku samolotu były dwa silne wstrząsy na pokładzie, a nie zderzenie z brzozą; o katastrofie miała przesądzić eksplozja niszcząca samolot w momencie jego odejścia na drugi krąg; podczas lotu do Smoleńska doszło do wybuchu w salonce.

 

W obecnej kadencji parlamentarnej, w lutym 2016 r. przy MON została powołana podkomisja do ponownego zbadania katastrofy. Macierewicz, który w styczniu 2016 r. został odwołany ze stanowiska szefa MON, został przez swego następcę w resorcie, Mariusza Błaszczaka powołany na stanowisko przewodniczącego podkomisji.

msl/luq/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze