"Implant to jest mój klucz do wszystkiego". Piąta edycja festiwalu "Ślimakowe Rytmy"

Kultura

Pacjenci-muzycy dzięki wszczepionym implantom słuchowym nie tylko mogą znowu grać, ale swobodnie konkurują z w pełni sprawnymi kolegami po fachu. Co pokazali na piątym już festiwalu "Ślimakowe Rytmy", zachwycając słuchaczy i zaskakując jurorów. Z muzykami rozmawiała reporterka "Wydarzeń" Monika Zalewska.

W festiwalu wystąpili reprezentanci pięciu kontynentów: Azji, Europy, Australii i obu Ameryk, w sumie z 14 krajów świata.

 

Niektórzy nie słyszą od urodzenia, inni doświadczyli, jak okrutna potrafi być cisza.   

 

- Urodziłam się głucha, dostałam implanty, które dla mnie są jak biżuteria – powiedziała Anamaria Nastase, uczestniczka festiwalu z Rumunii.

 

Salome z Gruzji implant ma od 1. roku życia. Dzięki mamie, która otaczała ją muzyką, szybko przeszła proces rehabilitacyjny. 

 

- Kiedy miałam 5 lat, zaczęłam grać na jednym instrumencie, po 2 latach już na dwóch – mówiła Salome Daghundaridze z Gruzji.

 

"Moi uczniowie odpowiedzieli: chyba jest pani głucha"

 

Lindy przyleciała z Australii. Jest zawodowym muzykiem. Kiedy miała 30 lat zaczęła tracić słuch, dobrze pamięta ten moment.

 

- Testowaliśmy nowy keyboard, nagle powiedziałam: o ten klawisz chyba jest zepsuty. Moi uczniowie odpowiedzieli: chyba jest pani głucha - powiedziała Australijka Lindy Crocer.

 

Muzycy przyjechali do Polski, gdzie już po raz piąty odbywa się festiwal "Ślimakowe Rytmy". 

 

- 27 lat temu, jak przeprowadziłem pierwszą operację u osób niesłyszących i przywróciłem ich do świata ciszy, to moim marzeniem było, żeby one cokolwiek słyszały – wspominał prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Światowego Centrum Słuchu.

 

Dzisiaj nie tylko mówią, ale też spełniają muzyczne marzenia.

 

- Wielki zaszczyt mnie spotkał, że mogę wystąpić w duecie z mistrzem fortepianu – powiedziała Małgorzata Strycharz-Dudziak, laureatka festiwalu.

 

Strycharz- Dudziak jest stomatologiem, od dziecka ma zamiłowania muzyczne. W wieku 15 lat przestała słyszeć i grać. Od 12 lat ma dwa implanty.

 

"Nikt nie wierzył, że mam implant"

 

- To jest surrealizm, to co zrobił profesor. Nie dość, że przywrócił ludziom normalny kontakt, ale przywrócił też do języka uniwersalnego, czyli do muzyki – zauważył prof. Janusz Olejniczak, mistrz fortepianu.

 

- Jako mała dziewczynka, grająca na flecie, weszłam na scenę i zaczęłam grać z orkiestrą. Nikt nie wierzył, że mam implant - mówiła Estera Łabiga, flecistka, laureatka festiwalu.

 

Olaf Kaca miał dwa lata, jak zdiagnozowano u niego niedosłuch. Krótko po diagnozie dostał implant. Muzyka to jego pasja, ale myśli też o medycynie. 

 

- Nie mógłbym nawet z panią rozmawiać, mówić o tym. Implant to jest mój klucz do wszystkiego – powiedział Kaca, laureat festiwalu.

 

- Kiedyś przez trzy dni straciłem słuch i trafiłem na lekarza, który miał ostre poczucie humoru. Powiedział: no trudno, przecież Beethoven też nie miał słuchu – wspominał prof. Vadim Brodski, maestro skrzypiec.

Monika Zalewska/luq/ Wydarzenia

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze