"Żółte kamizelki" zniszczyły słynną restaurację. Na nowe otwarcie zaproszono tylko stałych klientów

Świat

W Paryżu otwarto ponownie słynną restaurację Le Fouquet, którą w marcu zniszczyli uczestnicy protestów "żółtych kamizelek". Na uroczyste sobotnie otwarcie zaproszono tylko najbardziej lojalnych, stałych klientów.

Le Fouquet to jedna z najbardziej ekskluzywnych restauracji w Paryżu. Od 1990 roku znajduje się na liście francuskich dóbr historycznych.

16 marca bistro zostało zdewastowane i częściowo spalone. Barriere Group, firma, do której należy Le Fouquet, nie poinformowała o tym jakie poniosła straty, ani jak kosztowny był remont.

 

Dla szerokiej publiczności restauracja zostanie otwarta w niedzielę 14 lipca, kiedy to zaoferuje specjalny świąteczny brunch za 120 euro, a w salonie na pierwszym piętrze najlepsze miejsca, z jakich można będzie oglądać paradę z okazji Dnia Bastylii - pisze "Le Figaro".

 

Le Fouquet zasłynął z tego, że od 1976 roku przygotowuje uroczystą kolację z okazji przyznania najbardziej prestiżowych francuskich nagród filmowych - Cezarów. Tam też, w 2007 roku, świętował wygrane wybory były prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

 

Niszczyli luksusowe sklepy, wzniecali pożary

 

Cotygodniowe sobotnie protesty "żółtych kamizelek", które rozpoczęły się w listopadzie 2018 roku, często przeradzały się w zamieszki, zwłaszcza w Paryżu. Tłum dewastował przy tym to, co protestującym kojarzyło się z wysokim statusem społecznym - siedziby banków, luksusowe sklepy i restauracje.

 

Podczas szczególnie gwałtownych zamieszek w marcu demonstranci nie tylko niszczyli w Paryżu luksusowe sklepy, ale wzniecali też pożary. Wtedy właśnie podpalono restaurację Le Fouquet.

 

Ruch "żółtych kamizelek", który protestuje przeciw reformom społecznym i gospodarczym prezydenta Francji, na pewien czas zaszkodził bardzo notowaniom Emmanuela Macrona. Jednak ostatnio marsze "żółtych kamizelek" są coraz mniej liczne, a na początku lipca poparcie dla prezydenta i dla premiera Edouarda Philippe'a zaczęło rosnąć - napisał "Le Figaro".

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze