Marsz Równości w Kielcach. "Wenta na biskupa - nie na prezydenta"

Polska
Marsz Równości w Kielcach. "Wenta na biskupa - nie na prezydenta"
PAP/Piotr Polak

W sobotę ulicami centrum Kielc przeszedł I Marsz Równości, organizowany pod hasłem "Różnorodność jest naturalna". Świętokrzyska policja poinformowała, że manifestacja przebiegła spokojnie.

Wydarzenie rozpoczęło się na ulicy Staszica, gdzie w Parku Miejskim zgromadzili się uczestnicy marszu. Mieli tęczowe flagi, chorągiewki i balony oraz transparenty z hasłami takimi jak: "Oczywiście że ludzie są kolorowi, inaczej byliby niewidoczni", "Mąż mojego syna, to moja rodzina", "Moja córkowa jest bardzo fajowa", "B. Wenta na biskupa - nie na prezydenta".

 

Jak podkreśliła jedna z organizatorek wydarzenia Katarzyna Zapała, nie doszłoby do marszu, gdyby nie "grupa osób, która od kilku lat w regionie zajmuje się i dba o prawa osób LGBT+". Wskazała na organizatorów marszu - Prowincję Równości, oraz: Anarchistyczne Kielce, Obywateli RP, Komitet Obrony Demokracji, Wiosnę i Lewicę Razem.

 

Barbara Biskup z Prowincji Równości odczytała manifest marszu. - Chcemy pokazać, że kielczanie i kielczanki to również osoby nieheteronormatywne - mieszkające tutaj i tworzące życie tego miasta. Jesteśmy dumni z tego, że tutaj żyjemy, jesteśmy dumne z tego kim jesteśmy - podkreśliła.

 

Wśród postulatów wymieniono m.in: równouprawnienie osób LGBT+ np. w zakresie zwierania małżeństw, uchwalenie ustawy dotyczącej uzgodnienia płci, realizację działań inicjatyw antydyskryminacyjnych w edukacji formalnej i nieformalnej.

 

"Nie stanowią żadnego zagrożenia dla rodziny"

 

- Swoboda mówienia o tym, z kim się chce spędzić życie, z kim się jest w związku, powinna być równie naturalna, jak mówienie o tym, z kim wyjeżdżamy na wakacje. Dwóch zakochanych w sobie mężczyzn czy dwie kobiety, które spędzają razem życie, nie stanowią żadnego zagrożenia dla rodziny, ani moralności (...) Każda osoba należąca do mniejszości, powinna być szanowana i traktowana z godnością. Uważamy, że należy nas oceniać jedynie przez nasze czyny - wskazała Biskup.

 

Marek Błaszczyk z organizacji "My, rodzice" skupiającej rodziców osób LGBT+ opowiadał, że odkąd pięć lat temu dowiedział się o tym, że jego córka jest lesbijką, jest to dla niego "coraz bliższy świat", z ludźmi których "coraz bardziej lubi i szanuje". - Wszystko to, co powinniście dostać od rodziców, czyli miłość, należy się wam przez całe życie. Ja nigdy nie przestanę być ojcem, to jest dożywotnia robota - mówił do zgromadzonych.

 

Uczestnikami marszu, którzy przeszli ulicami śródmieścia Kielc, byli w większości młodzi ludzie. Podczas dwugodzinnego wydarzenia, jego uczestnicy wykrzykiwali hasła: "Miłość nie wyklucza", "Miłość, wolność, tolerancja", a do kontrmanifestantów: "I love you hejter" i "Homofobia - to się leczy". Tańczyli w rytm muzyki i pozdrawiali przechodniów. Poza osobami LGBT+, w marszu wzięły udział osoby wspierające ich środowisko, także rodziny z dziećmi.

 

Zgromadzenie zakończono przy pomniku Henryka Sienkiewicza, na Placu Moniuszki.

 

PAP/Piotr Polak

 

 

Kontrmanifestacje i modlitwa różańcowa

 

W pobliżu trasy przemarszu pojawiły się grupy kontrmanifetsantów. Z kolei środowiska katolickie sprzeciwiające się Marszowi Równości w Kielcach, zorganizowały modlitwę różańcową na placu przy kieleckiej katedrze.

 

Wszystkie wydarzenia zabezpieczała siły policja.

 

- Oprócz policjantów z Kielc byli to funkcjonariusze z powiatów województwa świętokrzyskiego i z Krakowa - służby kryminalne, ruchu drogowego i prewencyjne. Nie odnotowaliśmy incydentów, które stwarzałyby zagrożenie bezpieczeństwa. Obserwowaliśmy całe wydarzenie zarówno z lądu jak i z powietrza, wykosztują nasz najnowocześniejszy sprzęt - drony i sprzęt monitoringu - powiedział PAP rzecznik świętokrzyskiej policji, Kamil Tokarski.

 

Policja nie ujawniła danych odnośnie liczby uczestników Marszu Równości. Z kolei organizatorzy wydarzenia "na gorąco" nie byli w stanie ocenić, ile osób przemaszerowało przez Kielce. Według informacji przekazanych [rzez rzecznika kieleckiego ratusza Tomasza Porębskiego, z obserwacji przedstawicieli magistratu wynika, że w marszu mogło uczestniczyć tysiąc osób. Porębski podkreślił, że nie jest to "twarda liczba".

 

PAP/Piotr Polak

 

 

Prezydent zakazał marszu

 

Organizacji marszu równości chciał zakazać prezydent Kielc, Bogdan Wenta. Na początku lipca poinformował o wydaniu zakazu organizacji marszu, argumentując to względami bezpieczeństwa.

 

Tłumaczył zakaz obawami o napiętą atmosferę, jaka mogłaby powstać pomiędzy uczestnikami marszu równości i kilkunastu innych zgromadzeń, jakie zapowiedziano także na 13 lipca (formalnie poza Marszem Równości zgłoszono 12 zgromadzeń). Włodarz wspomniał także, że tego dnia w mieście będzie więcej turystów, ze względu na imprezy Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej.

 

PAP/Piotr Polak

 

 

Od decyzji prezydenta Kielc, zakazującej Marszu Równości, odwołali się do sądu jego organizatorzy. Do tego odwołania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i w piśmie procesowym, skierowanym do Sądu Okręgowego w Kielcach, wniósł o uchylenie decyzji o zakazie manifestacji.

 

Kielecki sąd przychylił się do wniosków i uchylił decyzję prezydenta miasta zakazującą Marszu Równości argumentując, że wolność zgromadzeń jest prawnie zagwarantowana w Konstytucji RP.

 

Kielecki ratusz nie odwoływał się od postanowienia, ale zażalenie na decyzję sądu złożyło stowarzyszenie Ligii Rodzin Świętokrzyskich, które podczas rozprawy było jednym z uczestników postępowania. W środę prawomocnie odrzucił je krakowski sąd apelacyjny.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze