Niespokojnie podczas Marszu Równości w Częstochowie. Interweniowała policja

Polska

Marsz Równości, który przeszedł w niedzielę przez Częstochowę, zakończył się u podnóża Jasnej Góry. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację.

 

"To jest Polska, nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera", "Zakaz pedałowania", "Wyp...ć" - skandowali kontrmanifestanci. Niektórzy mieli emblematy narodowe, kilka osób - koszulki klubu piłkarskiego Raków Częstochowa, inni czarne koszulki z napisem Defend Poland. Kiedy nie chcieli usunąć się z trasy przemarszu, policja użyła m.in. pałek i gazu pieprzowego.

 

Marsz, który miał się rozpocząć o godz. 14.00, wyruszył z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, z powodu blokowania trasy przez kontrmanifestantów. Był ściśle chroniony przez liczne siły policji. Nad spokojnym przebiegiem przemarszu czuwała też cały czas grupa policjantów z Zespołu Antykonfliktowego.

 

 

Uczestnicy marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży - skarpetki, czapki czy torby, tabliczki w kształcie serca z napisem "Mąż mojego syna to moja rodzina" i "Jesteś moją radością, mama", a także budzącą w ostatnim czasie wiele kontrowersji kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i Jezusa z tęczowymi aureolami.

 

 

Ten obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Poruszając się wokół krzyczeli: "oddać obraz!", a w końcu kolejny raz zablokowali trasę przemarszu. Kiedy nie reagowali na wezwania policji do rozejścia się, podjechała armatka wodna, którą przywitali okrzykami: "precz z państwem policyjnym". Nie została jednak ostatecznie użyta, wystarczyła interwencja Zespołu Antykonfliktowego i marsz kontynuowano.

 

 

 

Kontrmanifestanci skandowali też: "policyjna pała broni dziś pedała", "Chłopak, dziewczyna - normalna rodzina", "Bóg, honor, ojczyzna", "Nie czerwona, nie tęczowa tylko Polska narodowa".

 

"Homofobia - to się leczy", "Częstochowa kolorowa", "Częstochowa jest tęczowa" oraz "Wolność, równość, tolerancja", "Sport, zdrowie, homoseksualizm" i "Matka Boża kocha wszystkich" - skandowali z kolei uczestniczy Marszu Równości.

 

"Prawica próbuje zawłaszczyć Matkę Bożą"

 

Przewodniczący zgromadzenia Dominik Puchała pytany o ocenę marszu stwierdził, że mimo pewnych problemów "wszystko jest w porządku". - Było więcej uczestników niż w ubiegłym roku - to sukces - podkreślił. Nie chciał precyzować liczby uczestników, poinformował jedynie, że występując o zgodę na manifestację zgłosił 800 osób, bo tyle wzięło w niej udział w zeszłym roku.

 

Pytany o obraz Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli powiedział: "prawica próbuje zawłaszczyć Matkę Bożą, czyli symbol nie tylko religijny - chociaż tu jest wiele katoliczek i katolików, albo po prostu chrześcijan - ale też ważny kulturowo. Chcemy ten symbol odzyskać, chcemy żeby ta kobieta, która jest ważna w naszym kręgu kulturowym, wyrażała to, co naprawdę wyraża, czyli miłość i równość, a nie jakieś obrzydliwe wartości, z którymi utożsamiają się stojący tutaj faszyści".

 

Policja zapowiada podsumowanie działań podjętych dla zabezpieczenia manifestacji jeszcze w niedzielę. Rzecznik Urzędu Miasta Włodzimierz Tutaj podkreślił natomiast, że władze miasta zapewniają realizowanie na swoim terenie konstytucyjnych praw.

dk/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!