Gwałtowne załamanie pogody w Grecji. Nie żyje co najmniej 7 turystów

Świat

Już do siedmiu osób wzrósł bilans ofiar śmiertelnych intensywnej i krótkiej burzy z gradobiciem, która przeszła w nocy ze środy na czwartek nad północną Grecją - informuje agencja Reutera. Wśród zabitych jest co najmniej sześcioro turystów.

Na popularnym wśród turystów Półwyspie Chalcydyckim u wybrzeży Morza Egejskiego wiatry osiągały prędkość ponad 100 km na godzinę. W regionie ogłoszono stan wyjątkowy. Według świadków burza trwała zaledwie kilka minut.


Wichura zmiotła przyczepę kempingową, w wyniku czego zginął jej właściciel oraz jego żona. Oboje byli obywatelami Republiki Czeskiej.

 

Przewrócone przez silny wiatr drzewo przygniotło ze skutkiem śmiertelnym Rosjanina wraz z jego synem. Obaj znajdowali się w pobliżu hotelu w kurorcie Nea Potidea położonym na północnym skraju Półwyspu Kassandra.

 

"Liczba ofiar śmiertelnych nie została potwierdzona"

 

Z kolei zerwanie dachu w Nea Plagia było przyczyną śmierci rumuńskiej turystki.

 

Nie jest to ostateczny bilans gwałtownego gradobicia - zaznacza grecka policja. "Chodzi o bardzo wstępne szacunki" - zaznacza Agence France Presse, która opublikowała te dane.

 

Liczba ofiar śmiertelnych nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez straż pożarną, która zajmuje się akcją ratunkową i usuwaniem szkód w całej Chalkidyce - podkreśla ze swej strony Reuters.

 

  

 

Jak wyjaśnił profesor meteorologii i klimatologii Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach Teodoros Karakostas, zjawisko, które nawiedziło północną Grecję, było tzw. superkomórką burzową. Jest to najrzadziej występujący rodzaj burzy, ale jednocześnie najgwałtowniejszy. W Grecji o tej porze roku, gorącej i suchej, burze są rzadkością.

pgo/ml/bas/ PAP, Reuters

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze