Memy z Januszem Nosaczem wciąż na topie. Czy to zwierciadło polskiego społeczeństwa?

Kultura
Memy z Januszem Nosaczem wciąż na topie. Czy to zwierciadło polskiego społeczeństwa?
Pixbay.com/PublicDomainPictures

Nosacz sundajski, zamieszkujący wyspę Borneo, stał się w Polsce rozpoznawalny. Wszystko za sprawą memów zyskujących w sieci coraz większą popularność. Nosacz zwany Januszem wraz z rodziną opowiada o codziennych życiowych bolączkach. Ile siebie w takim obrazku odnajdzie statystyczny Polak?

- Statystyczny Polak odnajduje w nosaczu nie tyle siebie co innych, tych bardziej kiepskich, statystycznych Polaków. To wizualny symbol, za którym kryje się satyra na wiele naszych wyobrażonych - choć nie koniecznie rzeczywistych - przywar - mówi w rozmowie z polsatnews.pl dr hab. Piotr Celiński, medioznawca z zakładu filozofii i socjologii polityki UMCS.

 

Typowy Janusz

 

Nosacze i ich historie są wciąż na topie. Trend ten utrzymuje się od kilku lat. Na Facebooku powstają kolejne strony nawiązujące do wizerunku ssaka z charakterystycznym nosem. I tak znaleźć możemy m.in. nosaczy transportu żartujących z kierowców tirów czy Nosacze Polskości - profil o zasięgu niemal 277 tysięcy użytkowników.

 

- Popularność memów z nosaczami, jak i ich ponadczasowość, wynikają z humorystycznego obrazu przedstawienia typowego, "polskiego Janusza". Wiele osób zetknęło się w codziennych sytuacjach z rzeczami przedstawionymi na memach, dlatego są one tak życiowe i popularne. Małpa z dużym nosem i brzuchem doskonale wpisuje się w ten obraz - opowiada Bartłomiej Ciszewski, administrator profilu Nosacze Polskości oraz pracownik sklepnosacze.pl.

 

Według niego najlepiej "lajkują się" obrazki utrwalające stereotypy, takie jak "Janusz jeżdżący passatem" czy "somsiad złodziej" oraz te komentujące aktualne wydarzenia w kraju, np. program 500+.

 

 

Zamierzone błędy

 

W memach pojawiają się zamierzone błędy językowe. Jak wyjaśnia Ciszewski, to kalka z pomyłek popełnianych często przez osoby, do których memy się odnoszą. Słowa są często pisane po prostu tak, jak słyszymy wymowę danych słów, aby podkreślić humor danej sytuacji.

 

Większość obrazków tworzą fani. Umieszczają je w grupie Nosacze Polskości, skąd administratorzy wybierają te najbardziej popularne, które trafiają na wspomniany wcześniej profil na Facebooku.

 

"Zbyt mało śmiejemy się z siebie samych"

 

- Nosacz stawia wyrazistą granicę symboliczną pomiędzy zacofanym, ciemnym ludem z prowincji - mało nowoczesnym, sprytnym i chytrym, skorym do wypitki i awantury, pragnącym władzy i uznania, kombinującym i prymitywnym, a Polakiem nowoczesnym: wielkomiejskim, za wszelką cenę i na wszystko otwartym, rozumiejącym siebie jako kompatybilny z zachodnim stylem i wartościami. Ci drudzy wyobrażają sobie tych pierwszych, sprowadzając ich do roli nosaczy i tym samym poprawiając swoje dobre samopoczucie światowców - dodaje dr hab. Celiński.

 

Według medioznawcy, memy wytykające wady i przywary Polaków, nie są szkodliwe, a przeciwnie - mogą być dobrym pretekstem do dyskusji.

 

- To raczej satyryczny wizerunek określonego typu postawy, wyolbrzymiona krytyka jedynie fragmentu naszej polskiej wrażliwości. Generalnie wciąż zbyt mało i zbyt powierzchownie śmiejemy się z siebie samych. Róbmy memy i rozmawiajmy przy ich pomocy także o ważnych sprawach, przedstawiając różne stanowiska - podkreśla.

 

 

"Poczucie przynależności do grupy"

 

- Komunikacja w sieci, ze względu na jej pierwotne ograniczenia, rozwijała się od krótkich, prostych form, jak emotikony po memy, których potencjalna wartość semantyczna jest zdecydowanie szersza. Komentarz danego wydarzenia czy sytuacji za pomocą prostej frazy i obrazka nie tylko przekazuje pewny komunikat, przeważnie w ironiczno-zabawny sposób, ale również daje poczucie przynależności do pewnej grupy odbiorcy takiej wiadomości - wyjaśnia antropolog kultury, Patryk Wojciechowski.

 

Jak dodaje, "nie każdy bowiem mem będzie do »odszyfrowania« przez każdego członka społeczeństwa. Często wymagają one kompetencji kulturowych związanych z danym tematem (np. polityka, piłka nożna)".

 

Niektóre memy mają kilka poziomów skomplikowania. Aby poprawnie je odczytać należy posiadać więcej niż jedną kompetencję kulturową, np. przy memie o programie 500+ przydatna jest wiedza z zakresu polityki krajowej, ale również prawa.

 

"To język wizualny"

 

- Kultura popularna przyjmuje i transformuje to, co staje się rozpoznawalne - także memy. Ich informacyjno-humorystyczna natura wykorzystywana jest nie tylko do przekazywania treści między znajomymi, ale również przez firmy, korporacje czy polityków, aby trafić do młodszych grup społecznych. Funkcje memów są różne. Zależą od panującego w danym momencie consensusu społecznego i świadomości grupy - od informacji, przez satyrę, agitację, subwersję czy działalność marketingową - opowiada Wojciechowski.

 

Z kolei według dr. hab. Celińskiego, nie wszyscy w Polsce są świadomi, jak dobrym medium pozwalającym docierać do dużej grupy odbiorców są memy.

 

- To doskonale skuteczny, bo lapidarny i dosadny, język wizualny. Wbrew obiegowej opinii to, co wizualne, nie musi być tylko durne i byle jakie. To przestrzeń debaty, której dopiero się uczymy i która ma olbrzymi potencjał - podkreśla.

 

"Nie osiągnęły szczytu popularności"

 

Zdaniem Wojciechowskiego masowa popularność memów jeszcze przed nami.

 

- Procent społeczeństwa rozumiejący memy cały czas rośnie. Można więc przypuszczać, że nie osiągnęły one jeszcze szczytu popularności i pełnego przejścia do mainstreamu. Patrząc jednak na to, że do opisu większości wydarzeń społeczno-kulturowych dołącza się obecnie galerie z podpisem "zobacz memy", proces ten szybko postępuje - podsumowuje.

 

 

 

Aleksandra Cieślik/prz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze