Boa dusiciele pełzały w aucie, a ich właściciel "biegał" z bronią. "Węże mogły stanowić zagrożenie"

Polska

Dwa boa dusiciele w dostawczym volkswagenie znaleźli policjanci, którzy interweniowali w niedzielę na warszawskiej Białołęce. Właścicielem zwierząt jest 35-latek, który tego dnia miał wnieść broń do jednego z klubów. Trzymał gady w złych warunkach: były wychłodzone, a mniejszy z węży "pływał" w odchodach w zawiązanym worku. Zwierzęta trafiły pod opiekę weterynarza, a mężczyzna - do szpitala.

- Policjanci otrzymali zgłoszenie, że 35-letni mężczyzna biega z bronią po klubie na Białołęce. Okazało się, że w dostawczym volkswagenie, którym przyjechał, są dwa boa dusiciele: jeden w granicach 3 metrów, drugi miał 1,5 metra - powiedział Polsat News Dawid Fabjański z Animal Rescue Poland.

 

Dodał, że policjanci musieli przeszukać pojazd, jednak węże to uniemożliwiały. - Samochód był w słabym stanie. Boa mogły wydostać się z niego przez okna, których nie dało się zamknąć - stwierdził. 

 

"Wnętrze samochodu wyglądało tak, jakby ktoś w nim mieszkał z tymi wężami"

 

Według Fabjańskiego, policja najpierw poprosiła o pomoc Eko Patrol stołecznej straży miejskiej, który ostatecznie jednak nie wziął udziału w akcji. Zdaniem przedstawiciela Animal Rescue Poland, strażnicy mieli tłumaczyć, że "nie są w stanie udzielić pomocy, bo zwierzęta mają właściciela".

 

- Przyjechaliśmy my, bo inaczej ci policjanci do dziś staliby przy tym samochodzie - skwitował Fabjański.

 

Po tym, jak inspektorzy Animal Rescue Polska odłowili węże z volkswagena, zbadał je weterynarz. - Były w stanie dużego wychłodzenia. Możemy przypuszczać, że 35-latek przez dłuższy czas trzymał je w chłodzie. Wnętrze samochodu wyglądało tak, jakby ktoś w nim mieszkał z tymi wężami - opisał rozmówca Polsat News.

 

Mniejszy boa ma uraz ogona. Znaleziono go w zawiązanym worku, w którym miał "pływać" we własnych odchodach.

 

Możliwy wniosek o odebranie zwierząt 35-latkowi

 

Inspektorzy bezskutecznie próbowali ustalić status legalności dwóch boa w stołecznym Biurze Ochrony Środowiska. - Pani, która za to odpowiada, nie wiedziała, w jakich sferach prawa mamy się poruszać. Czekamy na kontakt od właściciela węży, który trafił do szpitala - wskazał rozmówca Polsat News.

 

Fabjański zapewnił, że Animal Rescue Polska "będzie analizować tę sprawę". - Rozważamy skierowanie wniosku o odebranie zwierząt 35-latkowi - poinformował.

 

Dodał, że "to nie pierwszy raz, gdy zwierzęta są odbierane temu mężczyźnie na czas podróży do szpitala, przy udziale policji". 

 

Przedstawiciel Animal Rescue Polska stwierdził, że boa "mogły stanowić zagrożenie". - Nasze społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do takich zwierząt. Wydostanie się 3-metrowego węża na ulice Białołęki mogło skutkować niepokojem społecznym, ale też niebezpieczeństwem dla niego - podkreślił. 

 

Stan odłowionych boa polepsza się. - Widać, że są silniejsze, ale nadal grzeczne - stwierdził Fabjański.

wka/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze