Jest porozumienie ws. unijnych stanowisk. Szefową KE ma zostać von der Leyen

Świat

Przywódcy państw porozumieli się w sprawie najwyższych unijnych stanowisk. Kandydatką na szefową Komisji Europejskiej jest niemiecka minister Ursula von der Leyen. Na przewodniczącego Rady Europejskiej został wybrany Charles Michel. Z kolei Rada Europejska nominuje Christine Lagarde na szefową Europejskiego Banku Centralnego, a Josepa Borrella na szefa dyplomacji Unii Europejskiej.

O 16.20 we wtorek, po ponad pięciu godzinach konsultacji w mniejszych grupach, szefowie państw i rządów rozpoczęli posiedzenie Rady Europejskiej. Chwilę po godz. 19 szef Rady Europejskiej poinformował na Twitterze o kandydatach i nominowanych na najważniejsze unijne stanowiska.

 

"Nominowana jednogłośnie"

 

Kandydatką na szefową Komisji Europejskiej została niemiecka minister. - Na stanowisko przewodniczącej Komisji Ursula von der Leyen została nominowana jednogłośnie przy jednym głosie wstrzymującym się - powiedziała dziennikarzom kanclerz Niemiec Angela Merkel. - Wstrzymanie się od głosu, zgodnie z zasadami postępowania wyborczego Niemiec, pochodziło ode mnie - dodała kanclerz.

 

Kandydatura Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej jest bardzo rozczarowująca - oświadczyła we wtorek przewodnicząca frakcji socjalistów w PE Iratxe Garcia. Rozczarowani są także inni politycy tej frakcji.

 

- Nasza grupa nadal stanowczo broni europejskiej demokracji i systemu kandydatów wiodących lub procesu Spitzenkandidat; nie chcemy, aby został pogrzebany - podkreśliła Garcia w opublikowanym oświadczeniu.

 

Socjaliści są rozczarowani tym, że w procesie wyboru kandydata na szefa KE nie został wybrany przez Radę Europejską ich kandydat, obecny wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

 

- Niedopuszczalne jest, aby populistyczne rządy reprezentowane w Radzie wykluczały najlepszego kandydata tylko dlatego, że bronił rządów prawa i naszych wspólnych europejskich wartości - oświadczyła.

 

Oburzenie wyraził też b. szef frakcji socjalistów, Niemiec Udo Bullmann. "Porozumienie Rady Europejskiej jest nie do przyjęcia" - napisał na Twitterze. Jak dodał, nie można pozwolić, aby "Salvini, Orban i spółka" obrócili zasadę kandydata wiodącego w absurd, tylko dlatego, że Timmermans broni praw podstawowych.

 

Do kandydatury na stanowisko szefa Komisji Europejskiej odnieśli się również premier Mateusz Morawiecki, szef Rady Europejskiej Donald Tusk i polscy politycy.

 

Michel przewodniczącym Rady Europejskiej

 

Szczyt UE wybrał Charlesa Michela na przewodniczącego Rady Europejskiej. 

 

 

Rada Europejska nominuje Christine Lagarde na szefową Europejskiego Banku Centralnego. 

 

 

Z kolei na szefa dyplomacji UE Rada Europejska nominuje Josepa Borrella. 

 

 

Kwestia szefa Parlamentu Europejskiego

 

Rada Europejska chce, by socjaliści w PE objęli przewodnictwo PE na pierwsze 2,5 roku, a później stanowisko to przejął przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej - poinformował we wtorek szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

 

Według nieoficjalnych informacji ustalenie ze szczytu jest takie, że teraz szefem PE miałby być Bułgar Sergej Staniszew, który w połowie kadencji miałby być zastąpiony niemieckim chadekiem Manfredem Weberem.

 

Wskazań tych nie ogłoszono publicznie, bo Parlament Europejski sam wybiera swojego przewodniczącego.

 

Nieformalne porozumienie

 

Wcześniej informowano o zestawie, co do którego było wstępne, nieformalne jeszcze, porozumienie i który przewidywał, że Komisję Europejską obejmie niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen (EPL), Radę Europejską premier Belgii Charles Michel (liberał), a stanowisko szefa unijnej dyplomacji Hiszpan Josep Borrell (S&D). Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego miałby być Bułgar Sergej Staniszew (S&D).

 

Tusk prowadził przez kilka godzin konsultacje z liderami unijnymi w tej sprawie. Szefowie państw i rządów spotykali się w mniejszych grupach i bilateralnie. Tuż po godz. 15 Tusk rozmawiał z premierami Grupy Wyszehradzkiej.

 

Konieczne są także konsultacje z Parlamentem Europejskim, dlatego, że grupa europosłów z Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim nie koniecznie chce zgodzić się na to, by oddawać socjalistom (Staniszewowi) stanowisko przewodniczącego tej instytucji na pięć lat. Chadecy chcieliby, by ich kandydat wiodący Manfred Weber przynajmniej przez dwa i pół roku szefował PE. Niewykluczone, że ogłoszenie porozumienia będzie możliwe dopiero po spotkaniu frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Strasburgu, które miało się odbyć o godz. 18.

 

  

   

Polskie rozmowy o możliwej tece w Komisji Europejskiej

 

Przy okazji szczytu UE w Brukseli, który rozstrzyga o obsadzie unijnych stanowisk, Polska prowadzi rozmowy o możliwej tece w przyszłej Komisji Europejskiej - informowała przed zakończeniem szczytu PAP powołując się na źródła zbliżone do rządu.

 

Warszawa chciałaby, żeby polski komisarz zajmował się obszarem związanym z przemysłem lub gospodarką. Dla Polski istotne jest też, kto będzie komisarzem zajmującym się sprawami konkurencji - podało źródło.

 

Premier Mateusz Morawiecki rozmawiał we wtorek przez telefon z niemiecką minister obrony Ursulą von der Leyen, która - według nieoficjalnych informacji - ma być kandydatką na szefową Komisji Europejskiej. Według źródła PAP szef rządu miał z nią negocjować jedną z ważnych tek w Komisji.

 

Morawiecki rozmawiał też telefonicznie na temat składu przyszłej KE z obecnym komisarzem ds. budżetu Guentherem Oettingerem, który jest uważany za wpływową postać w Brukseli. W trakcie szczytu szef rządu rozmawiał również z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, ale nie jest jasne, na ile rozmowy te dotyczyły pozycji Polski w przyszłej KE, a na ile poparcia przez szefa rządu von der Leyen i innych kandydatów na kluczowe stanowiska unijne.

 

Kilka tygodni wcześniej pojawiały się informacje, że Polska byłaby zainteresowana w KE portfolio energetycznym. Zablokowanie na czerwcowym szczycie zapisów w sprawie neutralności energetycznej UE do 2050 r. sprawiło, że spekulacje w tej sprawie ustały.

 

Obecna polska komisarz Elżbieta Bieńkowska odpowiada za rynek wewnętrzny, przemysł, przedsiębiorczość oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. Jest mało prawdopodobne, że kolejny wysłannik rządu w Warszawie miałby również w swoim portfolio przemysł, bo zwykle nie powierza się tej samej teki osobie z tego samego kraju.

 

"Twarde stanowisko wobec Rosji"

 

Choć ze strony krajów zarzucających Niemcom zbyt duże wpływy w Unii poparcie Niemki na szefową Komisji Europejskiej nie wydawało się oczywiste, to w obliczu zagrożenia, że KE obejmie Holender Frans Timmermans, stało się niemal pewne. Polscy dyplomaci wskazywali w kuluarach szczytu na zalety objęcia Komisji przez von der Leyen.

 

- Dla Polski istotne jest, że to Niemcy jako największy i najbardziej wpływowy kraj UE biorą teraz bezpośrednią odpowiedzialność za funkcjonowanie Komisji Europejskiej - powiedział PAP jeden z nich. Jak dodał, Niemka jest zwolenniczką mocnej współpracy obronnej, a na jej korzyść świadczy m.in. twarde stanowisko wobec Rosji.

 

- Poza tym to stanowisko, w ramach naturalnej rotacji, i tak kiedyś Niemcom by się należało, więc dlaczego nie teraz? - dodał rozmówca. Ostatni raz Niemiec Walter Hallstein kierował Komisją ponad 50 lat temu.

 

Sprzeciw m.in. Polski wobec kandydatury Timmermansa

 

Na wcześniejszym etapie  problemem nie do przezwyciężenia okazała się kandydatura socjalisty Fransa Timmermansa na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Głośno sprzeciwiła się jej m.in. Grupa Wyszehradzka, przeciwko oddaniu szefostwa Komisji socjalistom byli dodatkowo liderzy krajów należących do Europejskiej Partii Ludowej, poza kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

  

We wtorek rano przed wznowieniem szczytu spotkali się szefowie rządów Polski, Czech, Słowacji i Węgier, by skoordynować swoje stanowiska w sprawie obsadzenia głównych stanowisk unijnych.

  

Premier Czech Andrej Babisz mówił dziennikarzom, wchodząc do Rady Europejskiej, że V4 jest cały czas przeciwko kandydatowi socjalistów Fransowi Timmermansowi. - Nie chcemy pana Timmermansa, to byłaby absolutna katastrofa - ocenił.

 

"Kandydaci powinni mieć otwarte głowy i serca"

 

Mateusz Morawiecki przewidywał, że wtorkowe obrady będą trudne. - Będziemy starali się wybrać najlepsze osoby, które pokierują UE w nowych czasach. To niezwykle ważne żebyśmy potrafili wypracować kandydatów co do których ogromna większość państw członkowskich, a najlepiej wszystkie, są zgodne - mówił Morawiecki przed wejściem na obrady unijnego szczytu.

 

Dodał, że nowe czasy potrzebują "nowych ludzi, nowych idei, nowych otwarć".

 

- Chcemy żeby kandydaci byli dobrani na zasadach pewnej równowagi geograficznej. Oczywiście bardzo ważne jest również to, żeby byli to kandydaci, którzy mają otwarte głowy, serca na Europę, która jest na różnym poziomie rozwoju, ze względów przede wszystkim historycznych - powiedział szef polskiego rządu.

 

Ocenił, że jesteśmy teraz "w takim kluczowym momencie". - Generalnie na pewno nie będą to łatwe rozmowy, ale wierzę w to, że dzisiaj dokonamy bardzo znaczącego postępu, być może nawet uda nam się uzgodnić na poziomie Rady Europejskiej personalia - stwierdził premier.

 

Wskazał, że właściwie codziennie odbywają się spotkania koordynacyjne Grupy Wyszehradzkiej, spotkanie bilateralne, rozmowy telefoniczne. - One mają służyć jednemu celowi, temu, żeby wypracować dobry kompromis. Chcemy, Polska chce, żeby kompromis był dobry, żeby uwzględniana była perspektywa Polski, perspektywa krajów wyszehradzkich i Europy centralnej - powiedział premier.

 

- I cieszę się bardzo, że tak się dzieje coraz bardziej, ale na pewno jeszcze przed nami długa droga, żeby uzgodnić ostateczne personalia - podkreślił premier.

 

prz/hlk/pgo/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze