Dwa kilometry do sklepu. Bo kolej zlikwidowała przejazd

Polska
Dwa kilometry do sklepu. Bo kolej zlikwidowała przejazd
"Interwencja"

Przejazd kolejowo-drogowy w miejscowości Tartak Długi Kąt w województwie lubelskim istniał przez lata. W marcu bieżącego roku został zlikwidowany, co znacznie utrudniło życie czterem rodzinom mieszkającym w kolejowych budynkach. Teraz ludzie do przystanku lub sklepu mają prawie dwa kilometry. Reportaż "Interwencji".

- Jestem po przeszczepie nerki, jeszcze jakiś czas temu jeździła do mnie karetka. Jeździła drogą, która jest teraz zamknięta. Teraz w przypadku jakiegoś nagłego przypadku, zanim znajdą drugą drogę, zanim dotrą do nas po tych dołach i nierównej drodze, to różnie może być - zauważa jedna z mieszkanek.

 

"Człowiek człowiekowi krzywdę zrobił"

 

- Mieszkamy tutaj 43 lata i przejazd był, pociągi jeździły, żadnego wypadku nie było - mówi pani Lucyna.

 

- Ja tu się wychowałem. Kiedyś był bardzo duży ruch kolejowy, m.in. z cementowni i nikomu przejazd nie przeszkadzał. Teraz jest ruch zlikwidowany, szynobus jest puszczony od czerwca do sierpnia, a tak nic nie jeździ - dodaje pan Bogusław.

 

Pani Maria i pani Lucyna to emerytki. W kolejowych budynkach mieszkają od kilkudziesięciu lat. Po zamknięciu przejazdu starsze panie do przystanku autobusowego mają prawie dwa kilometry, a miały jedynie 200 metrów. Droga do najbliższego sklepu to ponad kilometr.

 

- Ktoś takie miał widzimisię. Zaprojektował i uprzykrzył nam życie. To niemożliwe, żeby człowiek człowiekowi taką krzywdę zrobił, żeby nie dał przejścia do ulicy. Może jakiś helikopter nam powinni podarować, żebyśmy fruwali, bo jak inaczej? Chodzimy na dziko, ja nie będę ukrywać. Ja nie mam siły chodzić naokoło - mówi pani Maria.

 

"Możliwość przywrócenia pierwotnego stanu"

 

- Na pewno zamknięcie przejazdu utrudniło życie mieszkańcom. To przejście powinno być, to bardzo utrudnia, jest to najbliższa droga, którą można przemieścić się do drogi wojewódzkiej - przyznaje Ryszard Ostasz, zastępca burmistrza Józefowa.

 

Polskie Koleje Państwowe, właściciel budynków, trudność mieszkańców zauważyły. Skierowały nawet do PKP Polskich Linii Kolejowych pismo z prośbą o przywrócenie przejazdu.

 

"Likwidacja omawianego przejazdu nie wyeliminowała konieczności przekraczania linii kolejowej, gdyż, aby wejść na nowo urządzoną drogę, należy również przejść przez tory, które przebiegają pomiędzy budynkami mieszkalnymi i drogą. (…) Prosimy o rozważenie możliwości przywrócenia pierwotnego stanu rzeczy." - przekazały w piśmie.

 

"Dziki przejazd nie figurował"

 

PKP Polskie Linie Kolejowe odpisały, że to był dziki przejazd, który nigdy nie figurował w ewidencji.

 

- Skierowaliśmy pismo do PKP o wybudowanie peronu w miejscowości Długi Kąt. PKP odpowiedziały pozytywnie. Może wtedy uda się odbudować dojście do peronu, zostanie on odblokowany - prognozuje Ryszard Ostasz, zastępca burmistrza Józefowa.

 

- Oj, proszę panią, za Hitlera był przejazd, za komuny był przejazd. Nic nikomu nie przeszkadzało i nie utrudniało - mówi pani Maria, który walczy o przywrócenie przejazdu.

 

Po naszej Interwencji kolejarze przemyśleli sprawę przejazdu. Napisali oświadczenie, w którym czytamy: "Służby techniczne nieprecyzyjnie oceniły sytuację. Podjęto decyzję o stworzeniu bezpiecznego przejścia dla pieszych". I to przejście ma powstać do końca lipca.

hlk/ "Interwencja", Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze