Egzotyczne kleszcze coraz bliżej Polski. Przenoszą krwotoczną gorączkę krymsko-kongijską

Świat

Biolodzy w Niemczech ostrzegają przed groźnymi kleszczami, które dotąd w środkowej i północnej Europie nie były spotykane. Ale w tym roku znaleziono już kilkadziesiąt osobników w niemieckich lasach i na łąkach, co może oznaczać, że rozprzestrzeniają się w naszym regionie, choć do tej pory spotykane były na południu, przede wszystkim w Afryce. Zdaniem przyrodników winne jest ocieplenie klimatu.

Wybierając się do lasu lub parku, zawsze należy pamiętać o kleszczach, które mogą powodować wirusowe zapalenie opon mózgowych lub boreliozę. Ale w tym roku naukowców w Niemczech zaniepokoił fakt, że w tamtejszych lasach właśnie znaleziono kleszcze o nazwie Hyalomma. Pajęczaki te są bardzo niebezpiecznie, o wiele bardziej niebezpieczne niż te, które znamy z naszych lasów. Największe zaniepokojenie budzi fakt, że do tej pory żyły w Afryce, a spotykane sporadycznie były co najwyżej w basenie Morza Śródziemnego. 

 

Krwotoczna gorączka krymsko-kongijska

 

Kleszcz Hyalomma, jest większy od kleszczy, które żyją w naszej strefie klimatycznej. Ma charakterystyczne pręgowane odnóża, ale najważniejsze jest to, że jest bardzo niebezpieczny.

 

- Te kleszcze przenoszą wirusa, który wywołuje tzw. krwotoczną gorączkę krymsko-kongijską. Dla człowieka to bardzo niebezpieczna infekcja, podobna do eboli i nie ma na nią szczepionki. Jeżeli ten wirus się u nas pojawi, będziemy mieli problem - powiedział Polsat News dr Olaf Kahl, biolog z portalu zecken-radar.de.

 

Nie każdy kleszcz jest nosicielem tego wirusa i do tej pory nie wykryto żadnego przypadku zachorowania w Niemczech. Pytanie jednak czy tak będzie w przyszłości. Bo Haylomma do tej pory był kleszczem w Niemczech niespotykanym. W tym roku w lasach wykryto już jednak 60 takich pasożytów, co oznacza, że realnie może być ich o kilka, a nawet kilkanaście tysięcy razy więcej.

 

- W latach, gdy pogoda nie odbiega od żadnych norm takie kleszcze nie mogą się u nas normalnie rozwijać. Larwy przenoszone są przez ptaki, np. z Afryki lub Turcji, w nasze rejony docierają w kwietniu lub na początku maja, kiedy jest jeszcze za zimno. Więc nie mają szans. Ale w ubiegłym roku było zupełnie inaczej. Już od kwietnia było u nas bardzo bardzo ciepło - powiedział Polsat News dr Olaf Kahl.

 

Berlińczycy pełni obaw przed kleszczami

 

- Z niepokojem przysłuchuję się tym wiadomościom. To, co jest egzotyczne jest nam mniej znane. Takie insekty są zapewne bardziej agresywne. No nie przyjemna sprawa - stwierdził Harry Spieler, mieszkaniec Berlina.

 

To nie jedyny gatunek niebezpiecznego kleszcza, który w ostatnich latach zadomowił się w Niemczech, a który spotykany jest także w Polsce i krajach nadbałtyckich. Chodzi o kleszcza, który przenosi babeszjozę. To choroba, która w ciągu kilkudziesięciu godzin może zabić np. psa, niszcząc jego czerwone krwinki.

 

- Niestety te kleszcze u nas już narobiły szkód. Dlatego wymieniamy się informacjami z właścicielami psów i unikamy niebezpiecznych miejsc. Tyle, że psy chcą po prostu biegać i trudno czasem je uchronić przed zagrożeniem - Karin Widera, mieszkanka Berlina.

 

W tym przypadku najważniejsza jest czujność, nagle osłabienie psa i mocz w kolorze czerwonym jest sygnałem, że zwierzę potrzebuje natychmiast pomocy.

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze