Kukiz o polskiej demokracji: władza może nawet napisać ustawę, że szklanka to śmigłowiec

Polska

- Każdy rząd żyje z naszych pieniędzy, a my nie mamy nad nimi żadnej kontroli - przekonywał w "Skandalistach" Paweł Kukiz i podał nietypowym przykład. - Jeżeli partia władzy uzna, że to (szklanka w ręku - red.) jest śmigłowiec i napisze ustawę, że to jest śmigłowiec, a każdy kto twierdzi inaczej idzie na 2 lata do więzienia, to obowiązuje taka ustawa. I to jest demokracja? - zapytał.

Kukiz przypomniał, że walczy o to, by partia władzy były zobligowana do zorganizowania wiążącego referendum w sprawie, pod którą zebrano milion podpisów obywateli oraz o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. 

 

"Grzesiu, a nie pamiętasz jak ja przez 8 lat do was chodziłem"

 

- Powiem tak, kiedyś przyszedł do mnie Schetyna w parlamencie i mówi: chodź Paweł będziesz z nami protestował przeciwko reformie sądownictwa. A ja mówię: nie pójdę z dwóch powodów. Po pierwsze: uważam, że sądy powinny być zreformowane, nie tak jak chce PiS, ale te stare są do wymiany, a po drugie mówię: Grzesiu, a nie pamiętasz jak ja przez 8 lat do was chodziłem do Platformy, jak jeszcze nie byłem w polityce, to są koledzy ze studiów, i was błagałem o referenda. To gdybyście mnie wtedy posłuchali, to teraz byś biegał z kartką i zbierał podpisy pod rozpisaniem referendum ws. przeciwstawienia się tej reformie. A teraz to sobie biegaj z różą w zębach i świecą, tam gdzie sobie ją trzymasz - opowiadał Kukiz w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą. 

 

Jak wyjaśnił, jest "na wojnie o obywateli, o moje dzieci, wnuki, prawnuki". - Jestem na wojnie z systemem postkomunistycznym, gdzie władza jest właścicielem obywateli, a przynajmniej nie jest przez nich kontrolowana. Można wyjść na ulicę i bić pałami, ale naród nie może w referendum wyrazić swojej woli, bo jego wynik nie obowiązuje władzy. Każda władza przez 4 lata po wyborach ma te same instrumenty, co PZPR - przekonywał. 

 

Mówiąc o jednomandatowych okręgach wyborczych, argumentował, że politycy tak wybierani nie słuchaliby partyjnego wodza, lecz obywateli, bo tylko dzięki nim mieliby szansę zostać ponownie wybrani do Sejmu.  

 

- Dziś wódz partii mówi: "ty będziesz na pierwszym, ty na drugim, a ty trzeci miejscu na liście wyborczej. Jak któryś nie podniesie łapy, tak jak ja chcę, to nie będzie go na liście przed kolejną kadencją" - opowiadał.

 

 

"Kiedyś na ulicach w Polsce popłynie krew"

 

Kukiz zapewnił, że do polityki nie przyszedł po stołki. - Na początku kadencji, przy pierwszym moim spotkaniu z prezesem Kaczyński były sugestie, czy propozycja wejścia w koalicję z PiS. To wiąże się urzędami, ze stanowiskiem wicepremiera itd. Powiedziałem, że najpierw prezes przed kamerami powinien zobowiązać się do wprowadzenia biernego prawa wyborczego dla wszystkich obywateli, obligatoryjnych referendów, sędziów pokoju itd. Usłyszałem, że w Polsce nie ma klimatu na rewolucję tego typu, więc podziękowałem - przekonywał.  

 

- Jedno jest pewne i wspomnicie moje słowa - dodał. - Jeżeli zostanie system dwupartyjny w Polsce, a tak się zaczyna to kształtować, że tylko będzie PO i PiS u władzy, jeśli to zostanie i ta ordynacja partyjna dzieląca społeczeństwo, to zobaczycie, że kiedyś na ulicach w Polsce popłynie krew. Bo już tak podzielili ten naród. Przecież w rodzinach sami wiecie, co się dzieje podczas świąt, przecież to jest rzeźnia jakaś - przekonywał.

 

Gość "Skandalistów" odniósł się też do wypowiedzi Piotr Liroya Marca, który w "Polityce na Ostro" komentował wycofanie się Kukiza z podpisania deklaracji programowej z nim i z Markiem Jakubiakiem. 

 

- Dziękujemy marszałkowi Tyszce, który tak mocno trzyma lejce. Paweł mrugnij dwa razy jeśli jesteś przetrzymywany. Pojedziemy na odsiecz - stwierdził Marzec w Polsat News. 

 

- Życzyłby panu Liroyowi takiej merytorycznej wiedzy, jaką posiada pan Tyszka. To na pewno jest troszkę więcej niż szkoła zawodowa - odparł Kukiz. 

 

  

 

ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze