Lasek: wrak trzeba zabezpieczyć w miejscu niedostępnym dla osób postronnych

Polska

Były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych powiedział Polsat News, że wrak samolotu Jak-52, który rozbił się w Płocku, trzeba wyciągnąć na brzeg, a następnie zabezpieczyć. - W miejscu zamkniętym dla osób postronnych, w celu zbadania przez ekspertów komisji i prokuratorów - powiedział dr Maciej Lasek. Dodał, że należy ustalić, czy systemy maszyny były sprawne przed zderzeniem z wodą.

- Po wydobyciu ciała i zakończeniu akcji ratowniczej powinna przystąpić do pracy Komisja Badania Wypadków Lotniczych i działająca niezależnie prokuratura. Komisja powinna ocenić, czy samolot był sprawny aż do momentu uderzenia w wodę, czy może zaistniała niesprawność. To będzie można ocenić po oględzinach jak również analizie nagrań wideo - powiedział dr Maciej Lasek w rozmowie z Polsat News.

 

Konieczna analiza zdjęć i filmów

 

Według niego w celu ustalenia przyczyn należy przeprowadzić także analizę materiałów fotograficznych i wideo oraz zeznań świadków.

 

- Pomogą w ustaleniu przyczyny zdarzenia zeznania osób, które obsługiwały maszynę i przygotowywały pokaz - powiedział Maciej Lasek.

 

- Czas ustalenia zależy od tego jak bardzo skomplikowany jest wypadek - dodał były szef PKBWL.

 

Jego zdaniem wydobycie kompletnego wraku będzie bardzo utrudnione, bowiem nurt rzeki bardzo utrudnia takie zadanie.

 

- Mieliśmy w 2007 roku jesienią bardzo podobny wypadek, kiedy w Wiśle w Warszawie wodował samolot. Sama akcja wydobycia trwała wtedy 22 godziny - powiedział ekspert.

 

Samolot powinien być odizolowany

 

Zdaniem Macieja Laska to, czy uda się wydobyć wszystkie szczątki będzie zależało od lokalnych warunków i działania służb.

 

- Po wydobyciu samolotu powinien on być zabezpieczony w miejscu do którego nie mają dostępu osoby postronne. Przy uzgodnieniu z prokuratorem, który prowadzi niezależne postępowanie, komisja powinna ustalić czy wszystkie elementy czy układy sterowania były sprawne i ciągłe aż do zderzenia z wodą oraz ocenić, czy silnik pracował prawidłowo - wyjaśnił Lasek.

 

Jego zdaniem do wypadku doszło podczas wykonywania rutynowej figury akrobatycznej.


- Jako lotnik mogę powiedzieć, że wszystko wskazuje, że był to korkociąg, jedna z figur akrobacji, która jest dosyć bezpieczna. Jeśli w korkociągu jest wiele jego zwojów, to może dojść do dezorientacji, może mieć wpływ wysoka temperatura, zmęczenie, nieprawidłowa ocena wysokości - powiedział Lasek.

 

Utrudniona ocena wysokości

 

Jego zdaniem ocena wysokości względem wody jest bardzo trudna i wymaga zwiększenia marginesu bezpieczeństwa.

 

- W 2011 roku w Płocku podczas pikniku lotniczego bardzo doświadczony lotnik-akrobata w zasadzie też zbyt późno wyprowadził z bardzo podobnej figury samolot do lotu poziomego i zaczepił o wodę - powiedział Lasek. Chodzi o głośny wypadek pilota Marka Szufy.

 

Zdaniem eksperta w czasie pokazów akrobacyjnych bardzo rzadko dochodzi do awarii samolotu.

 

- Nie spotkałem się jeszcze w swojej karierze z tym, aby podczas akrobacji doszło do usterki samolotu. Nic nie wskazuje w tym przypadku na to, aby jakakolwiek część samolotu oddzieliła się od niego przed uderzeniem w wodę - zaznaczył Lasek.

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze