Pedofile nie mają wakacji. Sprawdź, jak uchronić dziecko

Polska
Pedofile nie mają wakacji. Sprawdź, jak uchronić dziecko
pixabay/Greyerbaby

Przemoc seksualna to jedno z najtragiczniejszych zdarzeń, jakie może spotkać dziecko. Wielkimi krokami zbliża się koniec roku szkolnego i czas wyjazdów na kolonie. Psycholog Marta Skierkowska, która zajmuje się profilaktyką wykorzystywania seksualnego dzieci, w rozmowie z polsatnews.pl wskazuje kilka zasad, które mogą pomóc im uniknąć niebezpieczeństwa.

W połowie maja ówczesny wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki opublikował wykaz skazanych przez sąd za pedofilię z podziałem na zawody.

 

Według tego wykazu, taką karę odbywa 877 osób (stan na 13 maja br.) Okazało się, że wśród nich 275 nie posiada konkretnego zawodu, 144 było pracownikami dorywczymi, 50 wykonywało zawód murarza, 22 było magazynierami, 21 rolnikami, a 19 robotnikami. Katalog zawodów jest naprawdę szeroki, pojawiają się m.in. dwóch księży, zakonnik, a także osoby pracujące z dziećmi: nauczyciele, psycholog, pedagog szkolny.

 

"Sprawcy często opiekują się naszymi dziećmi"

 

Marta Skierkowska, psycholog z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę tłumaczy, że "tak naprawdę każdy dorosły może być sprawcą wykorzystywania seksualnego".

 

- Warto zwrócić uwagę, że najczęściej są to osoby z bliskiego otoczenia dziecka. Łatwiej nam myśleć, że tylko nieznajomi mogą dopuszczać się takich czynów. Wtedy strategia ochrony dziecka byłaby łatwa: wystarczyłoby maksymalnie ograniczyć i zwiększyć ostrożność w kontakcie z obcymi - powiedziała Sierkowska.

 

Jednak według Marty Sierkowskiej niebezpieczeństwo może nadejść nie ze strony ludzi obcych, ale dobrze znanych.

 

- Sprawcy często opiekują się naszymi dziećmi, przebywają z nimi na co dzień, są przyjaciółmi rodziny. Nawiązują też bliską więź z dzieckiem, poświęcają mu uwagę i mogą być kimś naprawdę ważnym w jego życiu - podkreśliła psycholog z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

 

"Gdy mówisz nie, to znaczy nie"

 

Już za kilka dni dzieci odstawią w kąt plecaki, część wyjedzie na kolonie czy obozy. Przed wakacjami warto porozmawiać z nimi o zasadach bezpieczeństwa.

 

Skierkowska wyjaśnia, że katalog niepokojących zachowań, przekraczania granic przez dorosłych w kontaktach z dziećmi, jest otwarty. - Trzeba powiedzieć dziecku, żeby zwróciło uwagę na to, kto i w jaki sposób je dotyka, żeby mówiło o każdej sytuacji, w której czuje dyskomfort, zawstydza się, boi się czegoś, czy ma w sobie wiele złości związanych z kontaktem z konkretną osobą - tłumaczy psycholog.

 

Specjalistka z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę zaleca, aby przekazywać dzieciom pięć zasad bezpieczeństwa, które mogą zwiększyć jego ochronę przed wykorzystaniem seksualnym - GADKI. Te zasady można przekazywać w formie prostych i naturalnych rozmów, do których systematycznie się wraca.

 

- Uczymy dziecko, że ma prawo powiedzieć "nie" i że to "nie" powinno być uszanowane (zasada: "G - gdy mówisz nie, to znaczy nie") Jeśli coś mu się nie podoba, to ma prawo się na to nie zgodzić. To dość trudna zasada dla rodziców, bo czasem to "nie" dziecko może powiedzieć np. kiedy nie chce umyć zębów. Ale dziecko, które nie ma szansy przećwiczyć takiej reakcji obronnej i asertywności z najbliższymi, ma później dużo mniejsze szanse, żeby sprzeciwić się, kiedy ktoś spoza tego kręgu robi mu krzywdę - wyjaśniła psycholog.

 

 

Nauczyć dziecko krzyku

 

Powinniśmy też uczyć dziecko, że w sytuacji nagłego zagrożenia musi krzyczeć, że potrzebuje pomocy (zasada druga: "A - alarmuj, gdy potrzebujesz pomocy").

 

- Zasada ta to również "przyjdź i alarmuj", że dzieje się coś złego. Kiedy dziecko wyjeżdża na kolonie i nie ma obok niego rodzica, powinniśmy wspólnie próbować znaleźć jakąś zaufaną osobę, do której będzie się mogło zawsze zwrócić - doradziła psycholog.

 

Najlepiej, gdy dziecko obdarza zaufaniem rodzica i przychodzi do niego z każdym kłopotem.

 

- Dzieci nie są same w stanie poradzić sobie z takimi problemami i za każdym razem ważne jest, żeby wiedzieć, że ktoś przekraczał granice dziecka. Idealnie jest, gdy dziecko ma poczucie, że może do swojego rodzica przyjść z każdą sprawą i w każdej sytuacji zostanie otoczone zainteresowaniem i troską - dodaje.

 

"Moja i twoja tajemnica"

 

Kolejna zasada, o której powinniśmy powiedzieć dziecku to "D - dobrze zrobisz mówiąc o sekrecie, który cię niepokoi." - Sekret to często strategia sprawców wykorzystywania seksualnego, który tworzy z dzieckiem tajemnicę. "Moją i twoją tajemnicę", o której nie mogą wiedzieć rodzice. Między innymi film braci Sekielskich "Tylko nie mówi nikomu" jest o tajemnicy, którą tworzy sprawca w relacji z ofiarą - mówi Skierkowska.

 

Wspomniany film braci Sekielskich pokazuje historie osób, które opowiadają o tym, jak były wykorzystywane seksualnie przez duchownych. Skierkowska wyjaśnia, że jeśli chodzi o duchownych, to mamy do czynienia ze szczególną grupą. –  Księża mają duże zaufanie społeczne, są powiernikami, powinni być wsparciem. W tym przypadku sprawcy mogą działać także w imieniu Boga, mieć szczególną moc, wykorzystywać religię, by usprawiedliwić swoje zachowania. Dzieci, które są ofiarami mogą mieć poczucie, że zostały wybrane i uczestniczą w czymś wyjątkowym, dla czego warto poświęcić siebie. Ponadto, księżą mają dostęp do wrażliwych informacji o dziecku - poprzez tajemnicę spowiedzi - i spowiedzią właśnie mogą dodatkowo manipulować dzieckiem - mówi. 

 

- Dla osób, które stały się ofiarą wykorzystywania seksualnego w Kościele trudne jest też to, że nie tylko często tracą dzieciństwo, nie tylko mają złe doświadczenia, ale często też mają kryzys wiary, która jest dla nich bardzo ważna. Nie wiedzą, jak połączyć to, że chcą być częścią Kościoła, a jednocześnie zostały w tym Kościele tak bardzo skrzywdzone - mówi specjalistka z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

 

Psycholog podkreśla, że ważne, żeby powiedzieć dziecku, że tajemnice, które powodują u niego wstyd, złość, smutek, czy sprawiają mu przykrość, nie są dobrymi tajemnicami i nie musi być ono lojalne wobec osób, które je do nich zobowiązały. - Trzeba nauczyć dziecko rozróżniać tajemnice, które są np. przyjemnymi niespodziankami od tych, które nas "uwierają" i niejako są owiane mrokiem - dodaje.

 

"Tylko my wiemy, czy czujemy się z tym dotykiem dobrze, czy nie"

 

Kolejna zasada, którą powinno znać dziecko brzmi: "K - koniecznie pamiętaj, że twoje ciało należy tylko do ciebie". - Uczmy dziecko, że  jeżeli mu się nie podoba, że ktoś go dotyka, to może się na to nie zgodzić. Nie mówię tu tylko o częściach intymnych, ale też o tym, w jaki sposób ktoś dotyka ręki, nogi, czy głowy, czy zmusza do całowania. Nasze ciało jest tylko nasze i tylko my wiemy, czy czujemy się z tym dotykiem dobrze, czy nie - mówi psycholog.

 

Zdaniem Skierkowskiej ważna jest przy tym postawa rodziców, bo często oni sami robią małe przekroczenia granic. - Mówią np. "założę ci sweter, bo na pewno jest ci zimno", "zjedz jeszcze ziemniaczka, bo na pewno jesteś głodny" i przez takie drobne rzeczy powodują, że dzieci tracą kontakt z naturalnym poczuciem własnych granic, sygnałami ze swojego ciała. Ważne jest, żeby pytać je, jak się czują w różnych sytuacjach i szanować to, że wiedzą najlepiej, co dla nich jest w porządku, a co nie - dodaje.

 

"Intymne części ciała są szczególnie chronione"

 

Specjalistka wyjaśnia, że ostatnia zasada ("I - intymne części ciała są szczególnie chronione") to zwrócenie uwagi dzieciom na miejsca intymne – czyli te, które "są zasłonięte majteczkami, czy kostiumem kąpielowym". - Chodzi o to, żeby zdawały sobie sprawę z tego, że normą społeczną jest, że tych miejsc nie dotyka i nie ogląda raczej nikt, poza dzieckiem - a gdy ktoś o to prosi, to jest alarmujące. Dzieci też same powinny się w tych miejscach np. myć - kiedy tylko już to potrafią - zauważa psycholog.

 

- Dajemy też dzieciom słownictwo, jak te części ciała się nazywają. Dzieci, które nie mają nazw na intymne części ciała, w przypadku zdarzeń związanych z wykorzystaniem seksualnym, mają jeszcze trudniej, żeby je ujawnić, bo muszą przejść taką barierę wstydu zakazanych słów - tłumaczy Skierkowska.

 

Jak postępować z nastolatkiem

 

- W przypadku starszej młodzieży, która ma większą wiedzę na temat bezpieczeństwa, warto pracować nad ich asertywnością i stworzeniem z nimi relacji, w której widzą, że kiedy dzieje się coś złego, to zawsze mogą przyjść i o tym porozmawiać - mówi psycholog.

 

Przestrzega, że nie wystarczy jednak po prostu powiedzieć o tym dziecku. - Trzeba być dla niego w różnych sytuacjach, bo ono przychodzi codziennie z wieloma sprawami. To, jak potraktujemy jego problem związany z kolegą ze szkoły, czy grą komputerową, może determinować u niego postawę, że będzie chciało też zwrócić się w sytuacji dużego kryzysu - dodaje.

 

Boją się pytań: "dlaczego tam chodziłaś?", "dlaczego byłeś tam tyle razy?"

 

Relacje ofiar z osobami, które je wykorzystują, mogą trwać bardzo długo. Sprawca ma wiele strategii manipulacji dzieckiem, a dziecko wiele powodów, żeby nie mówić o tym, że dzieje mu się krzywda. - Ono ma poczucie winy, może być też straszone, że jeśli komuś o tym powie, doświadczy przykrych konsekwencji - tłumaczy psycholog.

 

Jednak nie tylko sprawca może krzywdzonemu dziecku dostarczać kolejnych powodów, aby dalej skrywało swój dramat. Osoby wykorzystywane obawiają się również reakcji społeczeństwa. - Boją się pytań: "dlaczego tam chodziłaś?", "dlaczego byłeś tam tyle razy?", "dlaczego założyłaś taką sukienką?", "po co chodziłeś do niego o tej godzinie?". Dostają wtedy taki przekaz, że one w jakiś sposób przyłożyły się do tej sytuacji i czują się współwinne - dodaje Skierkowska.

 

Bardzo ważne jest to, co dziecko usłyszy w momencie ujawnienia. Wśród powodów milczenia ofiary wymieniają również obawę, że "pierwsza osoba, której powiedzą im nie uwierzy", a szukanie pomocy u kolejnych osób jest dla nich o wiele trudniejsze. Dramatycznym doświadczeniem wtedy jest nie tylko fakt skrzywdzenia, ale też nie otrzymania odpowiedniego wsparcia.

 

- Bardziej bezpieczne są te dzieci, które mają mocną więź ze swoim rodzicem, rozmawiają z nim i mogą zawsze liczyć na jego wsparcie - mówi ekspert Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

 

Kluczem jest rozmowa

 

Sytuacją alarmującą, na którą rodzice powinni zareagować np. po powrocie dziecka z wakacyjnego wyjazdu jest przede wszystkim nagła zmiana zachowania. - Może być tak, że dziecko stało się bardzo zamknięte, ale może też się zdarzyć, że np. przejawia nietypowe dla jego wieku zachowania seksualne - wyjaśnia.

 

- Kiedy zauważymy problem - kluczem jest rozmowa. Zachęcenie do opowiedzenia, co na tym wyjeździe się nie podobało, jak opowiada ono o czasie, który spędziło poza domem. W sytuacji, kiedy mamy podejrzenie, że dzieje się coś niedobrego, warto, żeby rodzic  skonsultował się ze specjalistą, żeby podjąć dalsze kroki. Można na przykład skorzystać z bezpłatnego Telefonu dla Rodziców i Nauczycieli 800 100 100, prowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę (800100100.pl). 

Paulina Godlewska

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze