"Trzeba przemyśleć czy ta formuła koalicji zadziałała". Lubnauer o wynikach eurowyborów

Polska

- Nie gramy na równym boisku. To czego nie doceniliśmy, to wpływ mediów publicznych, które grają do jednej bramki - w taki sposób w programie "Graffiti" Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) odniosła się do wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego. - Trzeba wyciągnąć wnioski z tego co się stało - dodała w rozmowie z Piotrem Witwickim.

Wyniki Państwowej Komisji Wyborczej po przeliczeniu 99,25 proc. obwodowych komisji wyniosły: Prawo i Sprawiedliwość - 45,57 proc.; Koalicja Europejska - 38,29 proc.; Wiosna - 6,04 proc.; Konfederacja - 4,55 proc.; Kukiz'15 - 3,70 proc.; Lewica Razem - 1,24 proc. Piotr Witwicki pytał Katarzynę Lubnauer o liczbę deputowanych, którą Nowoczesna wprowadziła do europarlamentu.

 

- Biorąc pod uwagę, że mieliśmy dalsze miejsca na listach wyborczych, nie liczyliśmy specjalnie na wprowadzenie europosłów. Wychodziliśmy z założenia, że musimy dołożyć swoją cegiełkę do całego wyboru Koalicji Europejskiej - wskazała w "Graffiti" przewodnicząca Nowoczesnej. - Nasi kandydaci wykonali dużą pracę, wręcz heroiczną - podkreśliła. 

 

Prowadzący zwrócił uwagę, że przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty wprowadził pięć osób do Parlamentu Europejskiego. - Zdajemy sobie sprawę, że lepsze możliwości w tych wyborach miało PSL czy SLD. Mieli wyższe miejsca na listach. Nowoczesna nie miała żadnych kandydatów w pierwszej trójce - mówiła w Polsat News Lubnauer. 

 

"Bardzo pomyliły się sondażownie"

 

- Wiemy, że bardzo pomyliły się po raz kolejny sondażownie. Jeszcze wczoraj te wyniki były inne. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego co się stało. To co się niewątpliwie udało PiS-owi, to uczynienie z wyborów do Parlamentu Europejskiego wyborów krajowych - oceniła. 

 

- Nie gramy jednak na równym boisku. To czego nie docenialiśmy to wpływ telewizji publicznej, mediów publicznych, które grają do jednej bramki. One nigdy nie były tak skrajnie jednostronne. To co się dzieje w tej chwili, to cały dzień takiej propagandy - zaznaczyła Lubnauer. - Żadna partia dotychczas nie mogła wydać na kampanię pieniędzy budżetowych w wysokości 42 mld zł., co też zapewne miało zasadniczy wpływ - mówiła.

 

Piotr Witwicki pytał o dalsze losy Koalicji Europejskiej. - Wybory do PE mają charakter proporcjonalny. Wynik zależy wprost proporcjonalnie od liczby głosów. Potrzeba zjednoczenia, potrzeba szerokiej koalicji jest większa w tych wyborach, gdzie D'Hondt (metoda stosowana do podziału mandatów w systemach wyborczych opartych na proporcjonalnej reprezentacji z listami partyjnymi - red.) ma znaczenie, czyli w wyborach jesiennych. Potrzeba szerokiej koalicji będzie jeszcze większa w wyborach do Sejmu i Senatu - wskazała. 

 

- Jest nas pięcioro liderów i wszyscy powinniśmy ponieść odpowiedzialność za wygraną PiS - w taki sposób Lubnauer odniosła się do pytania o ocenę Grzegorza Schetyny jako lidera Koalicji Europejskiej. - Schetynie udało się coś, czego nie udało się nigdy nikomu: stworzenie szerokiej koalicji, co było trudnym przedsięwzięciem - dodała. 

 

"Trzeba przemyśleć czy ta formuła koalicji zadziałała"

 

- Wszyscy mamy w tej chwili czas na przemyślenie czy ta formuła koalicji zadziałała i czy była jakaś alternatywa - podkreśliła przewodnicząca Nowoczesnej. - Trzeba się zastanowić czy jest inny sposób na powstrzymanie PiS-u - powiedziała w "Graffiti".

 

- Na pewno musimy teraz usiąść, spokojnie porozmawiać, co na jesieni, niewątpliwie trzeba zastanowić się, w jakiej konstrukcji miałaby być ta Koalicja jesienna i myślę, że te rozmowy toczą się w tej chwili w każdym ugrupowaniu składającym się na Koalicję - stwierdziła Lubnauer. 

 

- Widać, że nastąpiła bardzo silna polaryzacja, jeżeli zsumuje się wyniki PiS-u i Koalicji Europejskiej to jest ponad 80 proc., więc realnie rzecz biorąc nie ma przestrzeni poza tymi dwoma środowiskami, co widać najlepiej po wyniku Konfederacji czy Kukiza - wskazała.

 

- Nie da się rozdać więcej niż rozdał PiS. Nawet PiS się zorientował, że do granic możliwości wykorzystał budżet. 42 mld zł na "Piątkę Kaczyńskiego", kolejne 3 mld zł na ostatnią obietnicę oznacza, że to jest znacznie powyżej możliwości budżetu. My zadeklarowaliśmy w Koalicji Europejskiej zachowanie programu 500+ natomiast to pomaga PiS-owi dodała. 

 

 

msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze