Odnaleziono zatopiony na Bałtyku kuter. Wydobyto ciało jednego z rybaków

Polska
Odnaleziono zatopiony na Bałtyku kuter. Wydobyto ciało jednego z rybaków
Wikimedia Commons / GRAD

Ratownicy zlokalizowali na dnie Bałtyku kuter, który zaginął w nocy z 13 na 14 maja. W chwili ostatniego kontaktu z jednostką, na jej pokładzie znajdowały się cztery osoby. Nurkowie zlokalizowali i wydobyli na powierzchnię ciało jednej z nich. Jak wskazał Jerzy Jasicki, rybak z Rewala, "niewytłumaczalne" jest, że akcję ratunkową podjęto dopiero ok. 10 godzin po zaginięciu kutra.

Wrak kutra odnaleziono 3 mile morskie na północ od Niechorza. To obszar, na którym od początku skupiały się poszukiwania jednostki.

 

- Nurkowie zeszli z naszego statku i przeczesali całą jednostkę. W toni wodnej zauważyli ciało jednego z zaginionych, udało się je wyłowić - poinformował w rozmowie z polsatnews.pl Rafał Goeck z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR).  

 

Pozostałych trzech członków załogi nadal uznaje się za zaginionych. 

 

Kuter płynął z Niemiec do Polski w nocy z poniedziałku na wtorek. O godz. 2 załoga poinformowała straż graniczną, że za godzinę dopłynie do Mrzeżyna. Choć więcej informacji od niej nie było, a kuter nie wpłynął do portu, to wiadomość o jego zniknięciu straż graniczna przekazała SAR dopiero około południa. 10 godzin po ostatnim kontakcie z rybakami.  

 

Zdaniem Jerzego Jasickiego, rybaka z Rewala, jest czymś "niewytłumaczalnym", że załogi zaczęto poszukiwać po tylu godzinach.

 

- Jeżeli on zgłaszał, że będzie w porcie za godzinę, a po godzinie go nie było, to jeżeli - powiedzmy - miał wrócić na trzecią to o czwartej kapitanat powinien go wołać; jeżeli nie ma łączności, powinien zawiadomić służby - wskazał w rozmowie z Polsat News. 

 

Gdy wiadomość dotarła do SAR, ta natychmiast wysłała do poszukiwań 10 jednostek. - Dwie to były jednostki lotnicze Marynarki Wojennej, 6 jednostek to były jednostki SAR, a dwie pozostałe to jednostki Straży Granicznej - wyjaśnił Rafał Goeck. 

 

 

Temperatura wody w Bałtyku wynosiła wtedy ok. 8-10 stopni Celsjusza. Rybak Jerzy Jasicki dodał, że w takich warunkach człowiek może wytrzymać nie dłużej niż pół godziny. 

 

wka/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze