Nie żyje 75-latek, który zaginął w paśmie Babiej Górze. Szukało go kilkudziesięciu ratowników

Polska
Nie żyje 75-latek, który zaginął w paśmie Babiej Górze. Szukało go kilkudziesięciu ratowników
facebook.com/ GOPR Beskidy

Z mężczyzną nie było kontaktu od niedzieli, kiedy wybrał się w na Babią Górę w Beskidach. Szukało go kilkudziesięciu ratowników górskich z Polski i Słowacji. Jego ciało znaleźli w poniedziałek po południu w rejonie Sokolicy. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci.

Jak podało GOPR, ciało mężczyzny znaleziono w rejonie Sokolicy, jednego ze szczytów w masywie Babiej Góry (1725 m. n.p.m.), w pobliżu czerwonego szlaku. Ratownicy przetransportowali zwłoki z gór. Przyczyny śmierci mężczyzny pomoże ustalić sekcja. 

 

- W zgłoszeniu zaginięcia córka nie doprecyzowała miejsca, w które chciał się on wybrać. Mówił jej, że będzie to Turbacz lub jakieś inne miejsce. Samochód pozostawił na parkingu na przełęczy Krowiarki, co wskazywałoby, że wybrał się na Babią Górę. Potwierdzałoby to również logowanie się telefonu komórkowego do stacji bts - powiedział w trakcie akcji poszukiwawczej ratownik beskidzkiego GOPR Ryszard Kurowski.

 

Akcja poszukiwawcza była prowadzona w złej pogodzie i w trudnych warunkach terenowych. W wyższych partiach Babiej Góry utrzymuje się zimowa aura. GOPR wczoraj odwołało obowiązujące w tym rejonie zagrożenie lawinowe ogłoszone po intensywnych opadach śniegu z ubiegłego tygodnia. Wciąż leży tam śnieg w płatach, a szlaki są zmrożone. W poniedziałek rano temperatura przy schronisku na Markowych Szczawinach wynosiła zaledwie 1 st. C. Widoczność była ograniczona do 100 m.

 

 

Córka 75-latka napisała w mediach społecznościowych, że był ubrany w czarną kurtkę z szarym kożuszkiem na kołnierzyku, czarne trekkingowe buty i czarny plecak. Dodała także, że był to sprawny turysta.

 

- Ma wielkie doświadczenie w wyprawach i wędrówkach wysokogórskich. Ma charakterystyczną twarz i "spuchnięte" pod oczami; to znak szczególny, który mógł go wyróżnić. Ale mógł też się potykać i iść jakby "pijanym" krokiem, jakby z niedowładem stóp. Był chory - wskazała.

 

 

W poszukiwaniach pomagał dron

 

W akcji poszukiwawczej uczestniczyło kilkadziesiąt osób - goprowcy z grup: beskidzkiej, podhalańskiej i krynickiej, a także Słowacy z Horskiej Zahrannej Slużby.

 

Jak dowiedział się portal polsatnews.pl w centrali Grupy Podhalańskiej GOPR, ratownicy prowadzili poszukiwania m.in. przy pomocy drona i helikoptera.

wka/ml/maw/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze