Janusz Szostak w "Skandalistach": Iwona Wieczorek nie żyje. Trzeba ją znaleźć, zasługuje na pogrzeb

Polska

Młoda kobieta zaginęła 17 lipca 2010 r., gdy nad ranem odłączyła się od znajomych i wracała pieszo z Sopotu do Gdańska. Ślad po 19-latce zaginął i jak dotąd śledczym nie udało się wyjaśnić, co sprawiło, że do tej pory nie wróciła do domu. W sprawie pojawia się tajemniczy mężczyzna z ręcznikiem uchwycony przez kamery. Janusz Szostak opisał śledztwo w książce "Co się stało z Iwoną Wieczorek".

Ostatni raz monitoring uchwycił Iwonę Wieczorek o godzinie 4:12 na ul. Piastowskiej w Gdańsku. Stamtąd do jej domu były zaledwie dwa kilometry. Jednak tam nigdy nie dotarła.

 

Szostak: parasol ochronny, mataczenie, pomijane wątki

 

Janusz Szostak, dziennikarz uważa, że w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek popełniono wiele błędów. Pierwszym było rozpoczęcie poszukiwań dziewczyny po upływie ośmiu dni. Jego zdaniem później policja także popełniła wiele zaniechań.

 

- Ta sprawa zainteresowała mnie w momencie gdy zorientowałem się, że popełniono wiele błędów, że policja jest bezradna, że w dziwny sposób jest prowadzone śledztwo, że pewne sprawy są może nie tyle tuszowane czy mataczone, ale jakby pomijane, pewne wątki, pewne osoby, udział tych osób... Zauważyłem, że jest parasol ochronny być może nad tym, kto to zrobił - stwierdził Janusz Szostak.

 

Znajomi Iwony Wieczorek mają dziś znacznie więcej do stracenia - uważa dziennikarz. - 20-letni ludzie inaczej patrzą na świat niż 30-letni, więcej mają do stracenia. Ja sądzę, że znajomi Iwony wiedzą, co się stało - powiedział Janusz Szostak.

 

- Policja dała ciała. Mamy 2019 rok, a dziewczyny nie ma - powiedział Janusz Szostak. - Wiem, że policja nie zrobiła wszystkiego, co powinna zrobić. Wskazywał na to w swojej analizie Marek Siewert z Komendy Głównej Policji.

 

Według Szostaka raport policjanta, który wcześniej pracował nad rozwiązaniem sprawy zabójstwa w Kredyt Banku w Warszawie oraz nad zabójstwem gen. Marka Papały, byłego komendanta polskiej policji, został zniszczony na polecenie przełożonych, którzy mieli mu zabronić zajmowania się tą sprawą.

 

- Policja cały czas mówiła, że dziewczyna zabalowała i że wróci - twierdzi Szostak. Także później czynności były spóźnione, miało do nich należeć m.in. przeszukanie nadmorskiego parku.

 

- Ślady nie rosną jak grzyby, nie wyrzuca ich morze, jak bursztynu. Czego można było szukać w parku Reagana po siedmiu latach? To była pokazówa - powiedział Szostak.

 

  

Szostak: Iwona Wieczorek nie żyje

 

Szostak uważa, że Iwona nie żyje. W poszukiwaniu rozwiązania tej sprawy był m.in. na trójmiejskich działkach, dokąd prowadzi jeden z tropów tej sprawy. Na terenie pracowniczych ogródków działkowych matka dziewczyny zasłabła nagle w jednym miejscu.

 

Jego zdaniem raczej nie doszło do porwania. Dziennikarz sprawdził, że latem o tej porze deptakiem porusza się sporo osób. Jego zdaniem chodzi o dziesiątki ludzi, którzy biegają, jeżdżą na rowerze, są zatrudnieni do wykonania prac porządkowych lub spacerują z psami.  Podkreślił także, że Iwona miała ze sobą buty, które niosła w ręku, telefon i torebkę. Jego zdaniem wszystkie te przedmioty w przypadku uprowadzenia rozsypałyby się na chodniku i już po chwili przypadkowa osoba mogłaby na nie natrafić.

 

- Na tym deptaku nadmorskim o godz. 4 rano jest widno i jest wbrew pozorom dużo ludzi - powiedział Szostak. - Nie da się tam porwać człowieka - uznał.

 

Jak stwierdził mężczyzna z ręcznikiem, który został uwieczniony na nagraniach monitoringu, jest nadal poszukiwany, bo policja do tej pory go nie przesłuchała. Jego zdaniem jest to jedna z niewielu takich osób, z którymi policja się nie skontaktowała. Dziennikarz uważa, że mógł to być marynarz, który może nie mieć nic wspólnego ze sprawą zaginięcia 19-latki.

 

- To najprawdopodobniej marynarz, który w Trójmieście mógł przebywać zaledwie kilka dni - stwierdził Szostak. 

 

Zdaniem dziennikarza Iwona Wieczorek wracając o wczesnej porze spotkała w pobliżu swojego domu kogoś znajomego, kogo znała i komu ufała. - I dalej nie wiemy - dodał.

 

Matka czuła obecność córki na działkach

 

Szostak ustalił m.in. że mylące informacje miał podawać policji Patryk, chłopak Iwony. - Patryk kręcił w zeznaniach, ale nie chciałbym przesądzać o jego roli w tej sprawie - powiedział Szostak.

 

Mimo to zwrócił uwagę na rozbieżności w podawanych przez niego informacjach.

 

- Logowania telefonów wykazywały, że był w podobnych miejscach, co Iwona - mówił Szostak w "Skandalistach". Według niego z tłumaczeń chłopaka wynikało, ze miał być gdzie indziej, a logowania telefonu pokazywały co innego. Zdaniem dziennikarza feralnego wieczoru młodzi imprezowali w dwóch różnych lokalach, Iwona dowiedziała się, że Patryk spędza czas z innymi dziewczynami i źle bawiła się na imprezie bez niego. To dlatego miała wyjść. Według Szostaka, chłopak także miał być zazdrosny - w szczególności o jednego z kolegów Iwony obecnego na imprezie w klubie. Co było dalej - nie wiadomo.

 

Według autora książki "Co się stało z Iwona Wieczorek" kluczem do rozwiązania są działki, na których znaleziono krew. - Były one sprawdzane, przeszukiwała je policja. Ludzka krew została wysłana do laboratorium. Znaleziono też w ziemi inne ślady - powiedział.

 

- Czy tam może być ciało, czy tam mogą być szczątki Iwony Wieczorek? Trudno mi powiedzieć, czy tam było ciało Iwony. Niemniej jednak ja byłem z mamą Iwony byłem w tym miejscu, ona tam była pierwszy raz. Jak sama powiedziała nigdy wcześniej nie chciała uczestniczyć w poszukiwaniach. Pojechaliśmy na te działki i pani Iwona Kinda, stojąc tam przy ogrodzeniu działki, poczuła się nagle bardzo słabo. Zrobiła się zupełnie blada i roztrzęsiona. Niewiele brakowało a osunęłaby się. Powiedziała, że czuje tam obecność córki, że słyszy jej głos: "Mamo, a widzisz..." - powiedział Janusz Szostak.

 

- To było powiedzenie Iwony, ona często go używała w rozmowach z mamą. Iwona Kinda zauważyła, że nawet trawa w tym jednym miejscu była inna, bardziej zielona, jak na wiosnę - dodał dziennikarz, który wyjaśnił, że odwiedzili to miejsce jesienią ubiegłego roku.

 

- Nie sądzę, aby matka zaginionej dziewczyny udawała w takiej sytuacji - podkreślił Janusz Szostak.

 

 

Umorzone śledztwo, trzystu świadków

 

W trakcie umorzonego w 2012 r. śledztwa dotyczącego zaginięcia 19-latki przesłuchano około 300 świadków. W czasie postępowania co najmniej dwukrotnie przeszukano plaże i wydmy oraz pas nadmorski w okolicach, w których ostatnio była widziana Iwona. Sprawdzono m.in. stawy i studzienki kanalizacyjne.

 

Przeszukano miejsca wskazane przez jasnowidzów, którzy skontaktowali się z policją lub rodziną zaginionej. Ostatnio policja przeszukiwała tereny nadmorskie w Trójmieście m.in. w grudniu ubiegłego roku.

 

Według Szostaka niektóre informacje pochodzące od jasnowidzów warte są sprawdzenia bądź przynajmniej zastanowienia. W wizjach pojawiały się m.in. działki. W wizji jasnowidzącej kobiety pojawiły się informacje o wyposażeniu wnętrza tajemniczego samochodu.

 

Z kolei w 2017 r. przeprowadzono kompleksowe przeszukanie pasa nadmorskiego, które objęły 14 hektarów obszaru parkowego i leśnego. Prowadzono je z pomocą georadaru, wykrywaczy metalu, koparek, a także psów wyspecjalizowanych w poszukiwaniu zwłok. Policja informowała, że teren został bardzo dokładnie sprawdzony. Nie natrafiono jednak na nic, co pozwoliłoby rozwiązać zagadkę zaginięcia młodej kobiety.

 

Szostak wskazał także, że w sprawie zaginięcia przychodzi dużo informacji. Wiele z nich jest nieprawdziwych. nie potwierdziły się informacje, ze dziewczyna miała być dziewczyną do towarzystwa. - Jej jedynym partnerem był Patryk - powiedział Szostak. Choć przyznał, że znała się i spotykała z trójmiejskim policjantem. jednak matka dziewczyny podała, że nie był to stały związek.

 

Według dziennikarza w internecie miały także miejsce zbiórki na poszukiwania. Nie wiadomo, co stało się z pieniędzmi. Były także próby wyłudzenia pieniędzy od matki w zamian za rzekome informacje o miejscu pobytu córki.

 

Sprawę przejęło krakowskie "Archiwum X"

 

W marcu prokuratorskie "Archiwum X" zajmujące się niewyjaśnionymi do dziś sprawami, które jest częścią Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury w Krakowie przejęło sprawę tajemniczego zaginięcia Iwony Wieczorek. Wydział ten wykorzystuje do pracy najnowsze dostępne technologie. To ten wydział dotarł do zabójcy oskórowanej studentki z Krakowa oraz rozwiązał sprawę zabójstwa Iwony Cygan.

 

Zdaniem Szostaka praca śledczych z tego wydziału może potrwać wiele lat. - Zaczyna się od wnikliwego przeczytania wszystkich akt - powiedział dziennikarz.


On sam otrzymywał groźby, ktoś zabił mu psa, owczarka alzackiego. - W pobliżu mojej posesji byli widziani ludzie, którzy byli bywalcami "Bacówki". Iwona Wieczorek przechodziła koło tego miejsce feralnego dnia. To są ludzie z półświatka - powiedział Szostak.

 

- Będe szukał sprawców tej zbrodni. Ta sprawa mnie wciągnęła. Uważam, że tej dziewczynie należy się pogrzeb. Jestem to też winny jej matce, obiecałem jej, że będę robił w tej sprawie wszystko, co tylko mogę - powiedział Szostak.

 

Dotychczasowe odcinki "Skandalistów" można obejrzeć tutaj.

hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze