Sejm w ponad dwie godziny uchwalił nowelizację dotyczącą matur. Teraz czas na Senat

Polska

Sejm w ekspresowym tempie uchwalił projekt nowelizacji ustawy dotyczącej przeprowadzenia matur. Po pierwszym czytaniu, posłowie od razu przeszli do drugiego, a następnie trzeciego - czyli głosowania. Nowelę przegłosowano przed 15:00, po ponad 2 godzinach procedowania. Jeszcze w czwartek ustawą zajmie się Senat.

- Musimy zagwarantować, że każdy maturzysta będzie miał pewność przystąpienia do tego egzaminu. Chcemy stworzyć drogę, która uratuje uczniów przed powtarzaniem ostatniej klasy szkoły średniej - tłumaczył w czwartek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, podczas pierwszego czytania projektu.

 

Szef KPRM przyznał, że tryb pracy nad ustawą jest wyjątkowy, jednak wynika to z tego, że aktualna sytuacja jest "ekstraordynaryjna". - Ale państwo nie może być bezradne wobec takiej wyjątkowej sytuacji, państwo nie może być teoretyczne. Państwo musi działać, państwo musi stworzyć mechanizmy działania w tak ekstraordynaryjnych momentach - podkreślił.

 

- Rząd przedstawia projekt, który podyktowany jest troską o maturzystów. Oni muszą być pewni tego, że będą mogli przystąpić do egzaminu dojrzałości - dodał. 

 

"Ta sprawa powinna nas zjednoczyć"

 

- My często na tej sali używamy bardzo ostrych słów, często nie zgadzamy się, często wiedzeni emocjami, a czasami wyrachowaniem politycznym, prowadzimy bardzo ostre spory. Ale ta sprawa, którą zajmujemy się dzisiaj, powinna nas zjednoczyć ponad podziałami politycznymi - powiedział Dworczyk podczas debaty.

 

Podkreślił, że to nie maturzyści są winni zaistniałej sytuacji. - Powinniśmy wspólnie ponad podziałami politycznymi uchwalić tę ustawę tak, żeby matury się odbyły - zaznaczył szef kancelarii premiera.

 

- Wiem, że bardzo pociągająca jest perspektywa wykorzystania tej chwili do politycznych, ostrych wystąpień, do podgrzewania atmosfery, ale pomyślcie o tych blisko 300 tys. maturzystów i rodzinach, którzy od kilku tygodni przeżywają stres - mówił Dworczyk.

 

 

"Polska szkoła ma twarz zatroskanego nauczyciela"

 

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ta nowela nigdy nie powinna trafić do wysokiej izby. - Gdyby rząd chociaż w elementarny sposób kierował się zasadą roztropnego dbania o dobro wspólne, to przez kilkanaście dni trwającego strajku doprowadzilibyście do porozumienia i zakończenia strajku. Wszystkie narzędzia są w waszych rękach. To rząd jako strona silniejsza w każdym proteście jest odpowiedzialny za dojście do porozumienia - mówił szef ludowców.

 

W jego ocenie, rząd chce użyć uczniów jako tarczy, która ma go ochronić przed gniewem nauczycieli. - Ta ustawa nie będzie kompletnie potrzebna. Ta ustawa nigdy nie powinna w taki sposób trafić do wysokiej izby - podkreślił.

 

Kosiniak-Kamysz powiedział też, iż nie zgadza się ze stwierdzeniem, że dziś polska szkoła ma twarz szefa ZNP Sławomira Broniarza. - Dzisiaj polska szkoła ma twarz zatroskanego nauczyciela, który od tygodni walczy o godność uczniów, godność polskiej rodziny, godność polskiej szkoły - zaznaczył lider PSL.

 

Wyraził też przekonanie, że nauczyciele sklasyfikują swoich uczniów. - Chciałbym o to poprosić, by nauczyciele, idąc za głosem międzyszkolnego komitetu strajkowego, przystąpili do klasyfikowania uczniów - apelował.

 

 

"Bubel prawny"

 

- Projekt noweli prawa oświatowego to "bubel prawny"; składamy wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu - powiedziała w czwartek w Sejmie szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

 

Przewodnicząca Nowoczesnej stwierdziła, że "ten strajk to jest strajk o godność, walka o szacunek dla nauczycieli. Jeżeli nauczyciele go przegrają, to przegramy go wszyscy - dlatego, że coraz więcej nauczycieli zastanawia się, co oni jeszcze robią w edukacji".

 

Lubnauer zwróciła uwagę, że data strajku nauczycieli znana była od stycznia. - I myślę, że nie od stycznia, ale nawet wcześniej wiemy, kiedy są matury. Skąd w związku z tym rozwiązanie na dwa dni przed klasyfikacją? - pytała.

 

- Tak - chcemy, żeby nauczyciele klasyfikowali uczniów. Tak - chcemy, żeby zakończył się ten strajk. Ale żeby zakończył się ten strajk, po prostu wystarczy rozmawiać, wystarczy zaproponować coś nauczycielom, nie potraktować nauczycieli jak wrogów publicznych - stwierdziła Lubnauer.

 

- Wy proponujecie bubel prawny. My mówimy wprost - nie zagłosujemy za tym bublem prawnym i wnosimy wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu - oświadczyła szefowa Nowoczesnej.

 

 

"Chcecie uchwalić rekord legislacyjny"

 

Taki sam wniosek złożył wiceszef klubu PO-KO Andrzej Halicki. - Chcecie uchwalić rekord legislacyjny i znowu w kilka, kilkanaście godzin doprowadzić do uchwalenia tego bubla tak, jak (nowelizacji ustawy) o IPN, wraz z podpisem prezydenta - mówił Halicki, zwracając się do polityków PiS.

 

Zauważył przy tym, że rządowy projekt zmian w dwóch ustawach - o systemie oświaty oraz Prawa oświatowego prezentował szef KPRM Michał Dworczyk, a nie minister edukacji Anna Zalewska. - To wotum nieufności wobec pani minister Zalewskiej - uznał.

 

- Bo co powiedział minister Dworczyk, tłumacząc się w imieniu resortu, który przecież ten bałagan spowodował? (...) Apelował do izby, by podjęła w sprawie matur decyzję polityczną - przypomniał poseł PO-KO.

 

- Decyzję polityczną w sprawie matur? Czy pan siebie słyszy? Czy można być tak, za przeproszeniem, nieodpowiedzialnym, żeby tego rodzaju apel formułować? A jak by strajkowali lekarze, to by pan podejmował uchwałę polityczną w sprawie naprawienia służby zdrowia i delegował katechetki do uzdrawiania albo własnych urzędników? - pytał.

 

Wnioski o drugie i trzecie czytanie

 

Wniosek o niezwłoczne przejście do drugiego czytania bez odsyłania do komisji projektu noweli prawa oświatowego złożył podczas pierwszego czytania projektu poseł PiS, wiceszef komisji edukacji, nauki i młodzieży Dariusz Piontkowski.

 

Piontkowski podkreślał, że ze względu na "ekstraordynaryjną" sytuację PiS będzie chciało w sposób "nadzwyczajny" procedować projekt.

 

- Nie może być sytuacji, w której słabsi, a w tym wypadku słabszymi, słabymi są uczniowie, którzy nie mają możliwości obrony przed tego typu postawami, aby byli oni zostawieni sami sobie, stąd rząd przygotował projekt ustawy, który tę kwestię rozwiązuje - mówił poseł PiS.

 

Zdaniem Piontkowskiego nauczyciele próbują poprzez uniemożliwienie przeprowadzenia egzaminów "zdestabilizować sytuację w Polsce". Krytykował opozycję za "podgrzewanie atmosfery" i zaapelował do nauczycieli, aby przeprowadzili egzaminy maturalne.

 

- Rząd w tej chwili przygotował rozwiązania, które mają zapobiec sytuacji niedobrej dla uczniów. Staraliśmy się rozmawiać z protestującymi, stopniowo zgłaszaliśmy kolejne propozycje wychodzące naprzeciw żądaniom stawianym przez poszczególne związki zawodowe" - mówił Piontkowski.

 

- W imieniu klubu PiS wnoszę o nieprzesyłanie tego projektu ustawy do komisji i niezwłoczne rozpoczęcie drugiego czytania - oświadczył poseł PiS.

 

Za niezwłocznym przystąpieniem do drugiego czytania głosowało 234 posłów, 174 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Wcześniej 

Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu nowelizacji o co wnioskowały PO-KO i Nowoczesna. Za odrzuceniem projektu głosowało 173 posłów, 237 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

 

235 posłów za, 168 przeciw

 

Chwilę później Sejm przegłosował wniosek posła PiS Dariusza Piontkowskiego o przejście do III czytania, a następnie uchwalił nowelizację.

 

Za przyjęciem nowelizacji głosowało 235 posłów, 168 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

 

Wśród głosujących za przyjęciem nowelizacji byli wszyscy (219) biorący udział w głosowaniu posłowie PiS, trzech posłów Kukiz'15, czterech posłów Konfederacji, dwoje posłów WiS i siedmioro posłów niezrzeszonych.

 

Przeciwko byli wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie PO-KO (126), PSL-UED (11), Nowoczesnej (12), Teraz! (2) oraz 16 posłów Kukiz'15 i jeden poseł niezrzeszony.

 

Zmiany ws. matur

 

Projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe został przyjęty w środę przez rząd i tego samego dnia skierowany do Sejmu. - Państwo polskie musi zagwarantować to, że w każdej, bez wyjątku, polskiej średniej szkole, każdy tegoroczny maturzysta będzie mógł przystąpić do matury w terminie - podkreślił w środę premier Mateusz Morawiecki.

 

Egzaminy maturalne mają rozpocząć się 6 maja. Rok szkolny dla uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych kończy się 26 kwietnia, czyli w najbliższy piątek. Tego dnia maturzyści powinni otrzymać świadectwa ukończenia szkoły, bo jej ukończenie jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu maturalnego. Zakończenie roku szkolnego powinno zostać poprzedzone wystawieniem przez nauczycieli ocen i zatwierdzeniem ich przez rady pedagogiczne klasyfikacyjne. Nie odbyły się jednak one dotąd w części szkół ze względu na strajk nauczycieli.

 

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, rady pedagogiczne - w tym rady pedagogiczne klasyfikacyjne - podejmują uchwały zwykłą większością głosów, w obecności co najmniej połowy jej członków.

 

Dyrektor zadecyduje o dopuszczeniu uczniów do matury

 

Zgodnie z rozpatrywanym projektem w szkołach, w których rady pedagogiczne nie podejmą decyzji o dopuszczeniu uczniów do matury, prawo takie będzie przysługiwać dyrektorowi szkoły, a w szczególnych przypadkach - organowi prowadzącemu, w tym samorządom, które wyznaczą nauczyciela do przeprowadzenia kwalifikacji.

 

Projekt przewiduje również, że jeżeli dyrektor lub nauczyciel nie zdąży przeprowadzić klasyfikacji, to w tym roku szkolnym uczniowie ostatnich klas techników i liceów ogólnokształcących dostaną świadectwa po zakończeniu zajęć dydaktyczno-wychowawczych, czyli po 26 kwietnia 2019 r.

 

Zapisano w nim także, że w przypadku, gdy nauczyciel, wychowawca oddziału, osoba prowadząca praktyczną naukę zawodu lub rada pedagogiczne nie wykona zadań i kompetencji w zakresie oceniania, klasyfikowania, promowania uczniów, obwiązek wykonania tych zadań będzie miał dyrektor szkoły. Dyrektor będzie mógł upoważnić do realizacji tych zadań i kompetencji nauczyciela. Gdy dyrektor szkoły lub upoważniony przez niego nauczyciel nie wykona w/w zadań i kompetencji, wówczas organ prowadzący szkołę wyznaczy w tym celu innego nauczyciela.

 

W przypadku, gdy nauczyciel lub rada pedagogiczna nie wykona zadań i kompetencji w zakresie przyprowadzania egzaminów, obwiązek wykonania tych zadań i kompetencji będzie miał dyrektor szkoły. Dyrektor będzie mógł upoważnić do realizacji tych zadań i kompetencji nauczyciela. Gdy dyrektor szkoły lub upoważniony przez niego nauczyciel nie wykona w/w zadań i kompetencji, wówczas organ prowadzący szkołę wyznaczy w tym celu innego nauczyciela.

 

Zastosowanie także w okresie przejściowym

 

Projektowane rozwiązania będą miały również zastosowanie w okresie przejściowym do: dotychczasowego egzaminu gimnazjalnego, który po raz ostatni zostanie przeprowadzony w styczniu 2020 r. dla słuchaczy gimnazjów dla dorosłych, w których nauka kończy się w semestrze jesiennym; dotychczasowego egzaminu maturalnego przeprowadzanego na podstawie wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego, o której mowa w przepisach o systemie oświaty (egzamin ten po raz ostatni zostanie przeprowadzony w roku szkolnym 2028/2029); dotychczasowego egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie, który po raz ostatni zostanie przeprowadzony w roku szkolnym 2027/2028.

 

W uzasadnieniu do projektu nowelizacji napisano, że celem zaproponowanych rozwiązań jest wypełnienie luki istniejącej w regulacjach dotyczących systemu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz przeprowadzania egzaminów.

 

"Dotychczasowe przepisy w szczegółowy sposób określają zadania i kompetencje, jakie w tym zakresie wykonują nauczyciele poszczególnych zajęć edukacyjnych, nauczyciele, którym powierzono funkcję wychowawców oddziałów szkolnych, osoby prowadzące praktyczną naukę zawodu i rady pedagogiczne. Nie przewidziano jednak żadnych rozwiązań, na wypadek gdyby którykolwiek z tych podmiotów, z różnych przyczyn, nie wykonał należących do niego obowiązków. Taka sytuacja może powodować zahamowanie procesu przechodzenia ucznia przez kolejne etapy edukacji, godząc tym samym w gwarantowane konstytucyjnie prawo do nauki" - czytamy w uzasadnieniu

 

Projektowana ustawa ma wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

 

"Troska o dobro uczniów"

 

"Potrzeba pilnego wprowadzenia w życie projektowanych przepisów jest podyktowana troską o dobro uczniów, którzy w roku szkolnym 2018/2019 kończą liceum ogólnokształcące i technikum oraz zamierzają bezpośrednio po ukończeniu szkoły przystąpić do egzaminu maturalnego w maju 2019 r. Powyższe przepisy zagwarantują uczniom ukończenie szkoły i wydanie im świadectw ukończenia szkoły na wypadek gdyby zakłócona została realizacja zadań i kompetencji ustawowych organów szkoły" - czytamy w uzasadnieniu projektu.

 

W środę szef kancelarii premiera Michał Dworczyk poinformował, że premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do marszałków Sejmu i Senatu z prośbą o nadanie szybkiej ścieżki legislacyjnej projektowi pozwalającemu maturzystom przystąpić do egzaminu maturalnego. - Mamy nadzieję, że w czwartek zmiany zostaną uchwalone - dodał.

msl/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze