"Nikt z moich bliskich nie popiera strajku jako metody protestu. Żona nie strajkuje"

Polska

- Gdyby nie ten ruch z wydatkiem 40 mld zł (na tzw. piątkę Kaczyńskiego - red.), to strajku nauczycieli by nie było - ocenił w "Wydarzeniach i Opiniach" Marek Jurek. - Kilka miesięcy temu przy ustawach budżetowych proponowaliśmy: 1000+ dla rodzin wielodzietnych. Kosztowałoby to ok. 2,5 mld zł. Wówczas zareagowali senatorowie PiS, że to oburzające - dodał kandydat do europarlamentu z list Kukiz'15.

- Dziś się okazuje, że można 15-krotnie więcej wydawać, a priorytetem nie tylko nie są rodziny wielodzietne, ale i osoby niepełnosprawne. Jeżeli wykonuje się tak radykalne ruchy budżetowe, to wcześniej trzeba spokojnie uzgodnić, porozmawiać, co jest ważne - kontynuował wątek gość Bogdana Rymanowskiego.

 

Marek Jurek jest synem i ojcem nauczycielki, w zawodzie tym pracuje także jego żona. - Nikt z moich bliskich nie popiera strajku jako metody protestu. Żona nie strajkuje, martwi się, że koleżanki są w tej sytuacji - powiedział.

- A nie jest nazywana łamistrajkiem - zapytał Rymanowski. 

- Chyba nie. Iza jest w swojej szkole ceniona. Ona i ja uważamy, że strajk to nie jest metoda protestu, nie mówiąc o mamie, która w ogóle jest tym oburzona - odparł Jurek.

 

W jego ocenie nauczyciele, służba zdrowia, czy policja to nie są środowiska, które powinny strajkować. - Dochodzenie swojego nie nie jest najważniejsze. Ważniejsze dobro społeczne - przekazał.

 

Więcej odcinków programu dostępnych jest tutaj

ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze