"Prawicowa strona próbuje podnosić tezę o upadku chrześcijaństwa". Biedroń o pożarze Notre Dame

Polska

- Prawicowa strona próbuje podnosić tezę o upadku chrześcijaństwa. Niby pożar Notre Dame miałby być takim symbolem upadku chrześcijaństwa. Bez sensu, nie ma co się tutaj doszukiwać. Trzeba zrobić wszystko, by katedra, jak feniks z popiołów, się odrodziła - powiedział w "Graffiti" w Polsat News lider Wiosny Robert Biedroń.

Pożar, który wybuchł w słynnej paryskiej katedrze Notre Dame został ugaszony we wtorek około godz. 4 nad ranem. Strażacy podali, iż struktura budowli i fasada zachodnia zostały ocalone. Zdołano też wynieść najcenniejsze relikwie. Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział już, że świątynia i zabytek UNESCO zostanie odbudowany.

 

- Wielka tragedia dla Francji, dla Europy, dla świata. Jeden z symboli historii. Szkoda, że tak szybko odszedł - podkreślił Biedroń w rozmowie z Piotrem Witwickim.

 

Dodał, że "kiedy słyszę też te odniesienia do symboliki, że upadek chrześcijaństwa, że szukamy tutaj drugiego dna, to apeluję o opamiętanie się". - To był pożar zaprószony prawdopodobnie podczas remontu katedry i nic więcej ani mniej. W tym samym czasie w Jerozolimie płonął meczet, który jest symbolem islamu i tam też się można by się było doszukiwać drugiego dna. Unikałbym - powiedział polityk.   

 

"Zawód nauczyciela nie może być wiecznym wolontariatem"

 

- Oświata jest od 30 lat, po pierwsze niedoinwestowana, po drugie ciągle reformowana – aż się zdeformowała całkowicie. Mamy reformę do reformy i niczego dobrego to nie przynosi - powiedział Biedroń, odnosząc się do sytuacji w oświacie i strajku nauczycieli. 

 

Dodał, że "trzeba zmierzać do jakiegoś modelu, który będzie w stanie zaoferować nam oświatę na jakimś poziomie cywilizacyjnym, który będzie wyrównywał szanse polskiej młodzieży z młodzieżą fińską, szwedzką, niemiecką, a dzisiaj tak nie jest".   

 

- Trzeba doinwestować nauczycieli, zawód nauczyciela nie może być wiecznym wolontariatem. Pensje muszą się zaczynać od jakiegoś godnego wynagrodzenia – 3,5 tysiąca złotych brutto proponujemy, jako Wiosna, tak żeby dochodziło do 7 tysięcy - zadeklarował Biedroń.

 

"Za bałagan w systemie oświaty płacą dzieci i rodzice"

 

- Nie może dzisiaj być tak, że największą cenę za ten bałagan w systemie oświaty płacą dzieci i rodzice. Bo dzisiaj to rodzice cierpią, to dzieci cierpią, nie chodzą do szkoły - powiedział lider Wiosny.

 

Biedroń przyznał, że w rozmowach na temat sytuacji w oświacie powinna uczestniczyć również opozycja. 

 

 

- Nie widzę powodu, dla którego opozycja nie miałaby uczestniczyć w rozmowach, przecież to opozycja za kilka miesięcy prawdopodobnie weźmie odpowiedzialność za państwo – sondaże to pokazują. Szkoda, że przy tym stole nie ma pana premiera Morawieckiego - powiedział polityk.

 

Dodał, że w szkołach powinno być "więcej angielskiego, zamiast lekcji religii". To jest postulat Wiosny. Nie może być tak, że w 2019 roku 2-3 miliardy złotych przeznaczamy każdego roku na pensje dla katechetów, księży, a nie wystarcza dla nauczycieli. Polska szkoła musi się zmienić - podkreślił Robert Biedroń. 

 

Więcej odcinków programu "Graffiti" można obejrzeć tutaj.

luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze