"PiS z nauczycielami zrobi podobnie, jak z protestem niepełnosprawnych. Za chwilę będą brani głodem"

Polska

- Poparcie dla strajku wyrażają przeciwnicy obecnej władzy i odwrotnie. Nie potrafimy rozmawiać o normalnych rzeczach w izolacji od konfliktu politycznego. Ten strajk nie ma żadnej szansy być załatwiony w sposób merytoryczny. Polityka ma przewagę nad zdrowym rozsądkiem, a zdrowy rozsądek od polityki odpłynął już dawno - powiedział w programie "Śniadanie w Polsat News" Grzegorz Długi z Kukiz'15.

- Za strajk nauczycieli mamy 100 proc. odpowiedzialności polityków PiS. Rząd nie zdał egzaminu z odpowiedzialności za przyszłość dzieci - stwierdziła Kamila Gasiuk-Pihowicz. - Widzimy też olbrzymią pogardę. Ten arogancki uśmieszek minister Anny Zalewskiej, widzimy pomijanie tematu - dodała.

 

Jej zdaniem, "jeśli sięga się po pełnię władzy, tak jak PiS, to powinno się ponieść pełnię odpowiedzialności". - Jeden cytat z prominentnego polityka PiS: "żadnych nowych propozycji płacowych nie będzie", to o czym chcecie rozmawiać przy tym okrągłym stole? O LGBT czy o pogodzie? - pytała posłanka PO-KO.

 

"Słów jest wystarczająco dużo"

 

Według posła z klubu PiS Tadeusza Cymańskiego, "powinny się odbyć egzaminy i matury też, bo konflikt, nawet największy, nie może się odbywać kosztem dzieci". - Prawo do wykształcenia jest prawem konstytucyjnym - podkreślił. Jak dodał, "uczniowie nie mogą cierpieć z powodu strajku". - Kontynuujmy strajk, niezależnie jaką przyjmie formę i czas, ale dzieci nie mogą być zakładnikami - stwierdził.

 

Zapytany przez Dariusza Ociepę, dlaczego prezes PiS Jarosław Kaczyński nie zabrał jeszcze głosu ws. strajku nauczycieli, Cymański odpowiedział: "słów już jest wystarczająco dużo". - Czepiamy się zresztą tych słów, nikt nie jest święty - dodał.

 

- Nawet najbardziej ostry przywódca związkowy, najbardziej zaangażowany, powinien się dzielić nadzieją, a nie strachem - powiedział.

 

"To wojna, a nie dialog"

 

Z kolei Marcin Anaszewicz z Wiosny zwrócił uwagę, że "po raz kolejny PiS czyta konstytucję bardzo wybiórczo".- W konstytucji napisane jest, że Polska jest państwem dialogu społecznego, a to, co PiS wyprawia z nauczycielami, to wojna, a nie dialog. Ta arogancja ze strony rządu, ignorancja ze strony Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że PiS ma gdzieś polską edukację, ale przede wszystkim rodziców i dzieci - stwierdził.

 

- Gdyby edukacja i interes rodziców i dzieci był dla was ważny, to mówilibyście nie o dopłatach dla rolników, nie o iluzorycznym problemie euro, o kolejnych "piątkach", "dziesiątkach", tylko o tym, jak ten konflikt rozwiązać - dodał.

 

- Nie wiem, co się dzieje, że mimo że są pieniądze w budżecie, że PiS mówi, że chce pomagać nauczycielom, to nie chce tych pieniędzy przekazać - stwierdził Anaszewicz. Według niego żądania nauczycieli można zrealizować, rezygnując z projektów np. przekopu Mierzei Wiślanej czy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, które według niego są "tworzone na kolanie".

 

"Barbarzyństwem jest zakładanie, że egzaminy się nie odbędą"

 

Według ministra w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dery, "barbarzyństwem jest zakładanie, że nie odbędą się egzaminy". - Założeniem tego strajku było to, że nie odbędą się egzaminy gimnazjalne. Na szczęście znalazło się wielu pedagogów, którzy powiedzieli: nie, dzieci są najważniejsze, i tym nauczycielom należy się szacunek, a nie to, co się dzieje w wielu szkołach, że ci nauczyciele są wyśmiewani przez tych, którzy strajkują - stwierdził Dera.

 

"Obie strony bardzo mocno się kopały"

 

- Rząd stracił bardzo wiele czasu. Politycy nie są od tego, żeby dawać instrukcje nauczycielom - powiedział Adam Jarubas z PSL. - Pewnie duża część nauczycieli chciałaby zakończyć ten strajk. Doszliśmy do takiego momentu, że obie strony bardzo mocno się kopały - dodał.

 

Według niego, "sama idea okrągłego stołu jest dobra, ale wiemy, jak mogą wyglądać te obrady". - To może być kilka miesięcy dyskusji, a dziś potrzebujemy ruszyć do przodu - stwierdził polityk.

 

- Osoba, która może to przerwać, to oprócz prezesa Kaczyńskiego, premier Morawiecki. Apeluję stąd, by jeszcze przed świętami doszło do, może nawet takiej męskiej, rozmowy z prezesem ZNP Sławomirem Broniarzem. Trzeba odpowiedzieć na to kluczowe pytanie, czy mogą się nie odbyć matury - dodał Jarubas.

 

"Broniarz nie powinien być twarzą strajku"

 

Według Grzegorza Długiego z Kukiz'15, "dyskusja na temat reformy edukacji powinna być rozpoczęta wiele lat temu". - I w niektórych środowiskach była prowadzona. Szkoda, że wtedy ani politycy z pierwszych stron, ani media nie byli tym zainteresowani. Trzeba zrobić pożar, żeby zainteresować kogokolwiek, kto ma możliwość decyzji. To smutne - podkreślił.

 

- Poparcie dla strajku wyrażają przeciwnicy obecnej władzy i odwrotnie. To znaczy, że nie potrafimy rozmawiać o normalnych rzeczach w izolacji od konfliktu politycznego. To oznacza, że ten strajk nie ma żadnej szansy być załatwiony w sposób merytoryczny - stwierdził poseł.

 

Jak dodał, "polityka ma przewagę nad zdrowym rozsądkiem, a zdrowy rozsądek od polityki odpłynął już dawno". - Nauczyciele są w bardzo trudnej sytuacji w tej chwili. Rząd PiS postanowił zrobić podobnie, jak z protestem niepełnosprawnych. Nauczyciele za chwilę będą brani głodem, jakieś tam fundusze 2-3 mln zł niewiele tutaj pomogą, bo to jest 3-4 zł na nauczyciela, myślę, ze sympatia rodziców też będzie się coraz bardziej odwracała - zaznaczył.

 

Według Długiego, "Broniarz powinien wrócić do kwestii organizacyjnych, a nie być twarzą strajku, żeby odebrać rządowi bardzo mocny argument, że za wszystkim stoi Grzegorz Schetyna". - Powinna nastąpić też miana formy strajku na ostrzejszą, ale nie związaną bezpośrednio z nauczycielami, wtedy da się rząd przeczekać - powiedział.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Śniadanie w Polsat News" dostępne są w zakładce Programy.

prz/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze