Ile szkół i przedszkoli przystąpiło do strajku - zobacz dane z województw

Polska

- Z danych przekazanych przez kuratoria do godz. 12 wynika, że do strajku przystąpiło 48,5 proc. szkół i placówek - poinformował w poniedziałek wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć. Dane odbiegają od tych przedstawionych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, który informował, że do strajku ma się przyłączyć się ok. 80 proc. szkół i przedszkoli.

Kopeć powiedział, że kuratorzy oświaty "monitorują sytuację pod względem bezpiecznych i higienicznych warunków i przestrzegania prawa". - Patrzymy na to, na ile sytuacja, która ma miejsce, faktycznie jest dla rodziców trudna i czy dyrektor szkoły i samorząd wypełniają nałożone przez prawo na nich obowiązki - powiedział.

 

Wiceminister poinformował, że z danych zebranych przez kuratoria do godz. 12 wynika, że do strajku przystąpiło 48,5 proc. szkół i placówek. - Natomiast te dane będą jeszcze spływać do MEN poprzez kuratorów oświaty - zaznaczył.

 

"W systemie oświaty panuje bardzo różna, skomplikowana struktura"

 

- Pamiętajmy, że w systemie oświaty panuje bardzo różna, skomplikowana struktura - są szkoły samodzielne, szkoły w zespołach, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, młodzieżowe środki socjoterapii, są specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze, są także przedszkola - zaznaczył.

 

Wiceminister Kopeć przypomniał, że rządowe propozycje dla nauczycieli to w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

 

"Gigantyczny wzrost" w przypadku dodatku za wychowawstwo 

 

Zaznaczył, że w przypadku dodatku za wychowawstwo nastąpi "gigantyczny wzrost". - Porozumienie z NSZZ Solidarność pociąga za sobą konieczność istotnych zamian ustawowych oraz zmian na poziomie rozporządzeń (...). To wymaga szybkich prac legislacyjnych i na tym minister edukacji musi się skoncentrować, by to zobowiązanie wykonać - podkreślił Kopeć.

 

Kopeć był pytany o zaplanowane na kwiecień egzaminy zewnętrzne - 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja mają rozpocząć się matury - które mogą zbiec się w czasie z rozpoczętym w poniedziałek strajkiem nauczycieli.

 

Jak zaznaczył Kopeć, najwięcej obaw budzi kwestia powołania tzw. zespołów nadzorujących egzaminy. Przypomniał, że zgodnie z przepisami prawa dyrektor powinien powołać zespół egzaminacyjny na dwa miesiące przed egzaminem i następnie - na miesiąc naprzód - zespoły nadzorujące, które będą nadzorować przebieg egzaminów w danej sali. Zespoły te mają składać się z dwóch lub trzech nauczycieli - w zależności od liczby uczniów.

 

"Staraliśmy się odpowiedzieć bardzo dokładnie"

 

- Jeśli chodzi o przepisy prawa, to, co podnosi ZNP, to, co gdzieś się przewijało - bo temu była poświęcona komisja sejmowa i na te wszystkie pytania posłów, ale także ZNP, staraliśmy się odpowiedzieć bardzo dokładnie. To, co było kwestionowane - co jest jakimś takim stałym zarzutem ze strony ZNP, do iluś tam ministrów wstecz i ZNP tego nie ukrywa - to kwestia oddelegowania nauczyciela z innej szkoły do drugiej w celu nadzorowania egzaminu - mówił Kopeć.

 

Wiceminister wyjaśnił, że kwestie funkcjonowania i powoływania zespołu nadzorującego, a także ich zadań określa Karta nauczyciela. - To, co kwestionuje ZNP, to jest kwestia właśnie tego oddelegowania i tego, na ile dyrektor jednej szkoły ma nadzór nad nauczycielem, który został oddelegowany. Tylko że ten przepis funkcjonuje od początku egzaminów zewnętrznych. I tutaj jakby nikt nigdy nie kwestionował takiej formuły powoływania zespołu nadzorującego, gdzie z jednej strony jest nauczyciel z danej szkoły, szkoły macierzystej i z innej szkoły. Bo on funkcjonował jakby wcześniej - podkreślił.

 

Kopeć zaznaczył, że wprowadzona przez rząd zmiana dotyczy możliwości powołania do zespołu nadzorującego osoby mającej kwalifikacje pedagogiczne.

 

- Kwestie prawne z tym związane - ponieważ o to były pytania - były bardzo dokładnie wyjaśniane przez Departament Prawny MEN. I one nie budzą wątpliwości co do tego, że dyrektor szkoły może taką osobę w różny sposób zatrudnić, może ona także znaleźć się w zespole nadzorującym zgodnie z umową z dyrektorem na podstawie wolontariatu do tych kilku czynności i zadań, które ciążą na członku zespołu nadzorującego - zaznaczył.

 

"Nie widzę zagrożeń co do kwestii związanych z przebiegiem egzaminu"

 

- Nie widzę jakby zagrożeń co do kwestii związanych z przebiegiem egzaminu. Jestem zresztą przekonany, że nauczyciele w swoich szkołach pozostaną przy uczniach i ten egzamin zostanie przeprowadzony - dodał.

 

Wśród nauczycieli, którzy mieli pojawić się w pracy o godz. 8, 8328 na 10 798 przystąpiło do strajku - poinformowała na poniedziałkowej konferencji wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. Jak dodała, w stosunku do informacji z piątku liczba strajkujących placówek wzrosła o trzy.

 

"Kuratorzy zbierali dane inaczej"

 

"W referendum strajkowym za strajkiem opowiedziało się ponad 79 proc. ogółu szkół i placówek w Polsce, czyli 15 576 szkół, przedszkoli, placówek oświatowych i zespołów szkół" - poinformował z kolei w komunikacie ZNP.

 

Związek zaznaczył, że różnice w danych wynikają z innego sposobu liczenia placówek. "Z informacji, jakie otrzymaliśmy od dyrektorów szkół wynika, że kuratorzy oświaty na prośbę MEN, zbierali dane inaczej. Dla ministerstwa edukacji zespół szkół nie jest jedną placówką, tylko np. trzema placówkami, jeśli w jego skład wchodzi liceum, technikum i szkoła branżowa" - dodał.

 

Komentując szacunki MEN prezes ZNP Sławomir Broniarz powiedział: "Cieszymy się, że wiceminister dostrzega prawie 50 proc. szkół. To jest już duży postęp, bo jeszcze nie tak dawno to było tylko 22 proc." Broniarz zwrócił uwagę, że do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło ponad 13,8 tys. zawiadomień o sporach zbiorowych w szkołach.

 

- Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego w zdecydowanej liczbie województw ta statystyka (strajkujących szkół - red.) pokrywa się z liczbą szkół, które deklarowały gotowość wejścia w spór zbiorowy, weszły w ten spór zbiorowy i tutaj mamy pełną satysfakcję, że ten strajk z punktu widzenia efektu liczbowego naprawdę jest udany - powiedział Broniarz.

 

"W Gdańsku strajkuje 131 z 206 publicznych placówek oświatowych"

 

W poniedziałek w Gdańsku strajkuje 131 z 206 publicznych placówek oświatowych - poinformowali przedstawiciele magistratu. W stolicy Pomorza i w województwie do strajku przystąpili też nauczyciele zrzeszeni w Solidarności.

 

Przeszło 70 proc. nauczycieli radomskich szkół i ponad 15 proc. pracowników administracji i obsługi przystąpiło w poniedziałek do strajku. Na zajęcia przyszła niewielka liczba uczniów.

 

Nauczyciele z III LO im. M. Kopernika nie mogą przystąpić do strajku z przyczyn proceduralnych, ale zajęcia nie odbywają się z powodu zwolnień lekarskich, które nauczyciele dostarczyli w poniedziałek do szkoły.

 

Strajk w większości placówek w Katowicach, Częstochowie i w Tychach

 

Nauczyciele rozpoczęli w poniedziałek strajk w większości placówek w Katowicach, Częstochowie i w Tychach - wynika z danych samorządów tych miast. Według ZNP w całym regionie przed południem do protestu przystąpiło ponad 1200 placówek i ta liczba jeszcze wzrośnie.

 

W Katowicach na 148 placówek tylko 23 nie strajkują - jedno liceum, jedna szkoła podstawowa i 21 przedszkoli.

 

Według informacji Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Częstochowy strajkuje połowa miejskich przedszkoli i niemal wszystkie szkoły. W sumie to 94 ze 115 placówek oświatowych.

 

Zawieszone lekcje, zajęcia opiekuńcze w placówkach w Krakowie

 

138 szkół zgłosiło zawieszenie lekcji we wtorek, ale liczba ta prawdopodobnie wzrośnie - poinformował w poniedziałek po południu krakowski magistrat. W poniedziałek w ramach strajku oświatowego zajęcia nie odbyły się w 184 krakowskich placówkach oświatowych.

 

W pozostałych ok. 130 szkołach, przedszkolach i placówkach zorganizowano wyłącznie zajęcia opiekuńcze - skorzystało z nich ponad 2,4 tys. dzieci i młodzieży; w co najmniej 14 szkołach i przedszkolach zajęcia dydaktyczne odbywały się normalnie. W niektórych placówkach uczestniczących w strajku były otwarte stołówki dla uczniów. W szkołach było spokojnie, w ich pobliżu pojawiły się dodatkowe patrole straży miejskiej.

 

- Nasze działania były skoncentrowane na zapewnieniu bezpieczeństwa dzieciom, które mogły pojawić się przed zamkniętymi placówkami oświatowymi. Po skontrolowaniu kilkudziesięciu budynków funkcjonariusze nie odnotowali sytuacji, w których najmłodsi byliby pozostawieni bez opieki. Kontrole terenów przyszkolnych będą prowadzone do odwołania - poinformował w komunikacie prasowym komendant straży miejskiej Adam Młot.

 

Z informacji przekazanych przez dyrektorów szkół wynika, że w poniedziałek w Krakowie strajkowało 4767 nauczycieli (informacje z 206 szkół i placówek). We wtorek będzie zamkniętych co najmniej 138 szkół i placówek. Magistrat przewiduje, że do wieczora wpłyną jeszcze kolejne wnioski.

 

W szkołach, które w poniedziałek przystąpiły do strajku, do pracy przyszło co najmniej 950 nauczycieli - to ok. 20 proc. ich ogólnej liczby. Do co najmniej 53 szkół i przedszkoli nie zgłosiło się żadne dziecko.

 

Decyzje o zawieszeniu zajęć szkoły mają podejmować codziennie na kolejny dzień. Magistrat apeluje do rodziców, aby pozostawali w stałym kontakcie z dyrekcjami szkół i przedszkoli oraz aby odwiedzali stronę internetową urzędu miasta, gdzie są aktualne informacje o strajku.

 

Wszystkie podstawówki, 96 proc. szkół ponadgimnazjalnych strajkuje w Białymstoku

 

W 331 placówkach oświatowych w woj. podlaskim rozpoczął się w poniedziałek strajk nauczycieli - poinformował przed południem prezes ZNP regionu podlaskiego Andrzej Gryguć. Dodał, że to dane jeszcze niepełne, choć znacznie nie powinny się zmienić.

 

Wszystkie szkoły podstawowe, 96 proc. szkół ponadgimnazjalnych i 80 proc. przedszkoli przystąpiło w poniedziałek do strajku w oświacie - poinformowały władze Białegostoku. Z danych miasta wynika, że strajkuje ok. 53 proc. nauczycieli i ponad 8 proc. pracowników administracji.

 

W Białymstoku jest 136 placówek oświaty, do strajku przystąpiło w poniedziałek 110 z nich - poinformował zastępca prezydenta miasta Rafał Rudnicki.

 

- Niestety, jako przedstawiciele samorządu ubolewamy, że po raz kolejny samorządy w Polsce zostały pozostawione same sobie. To znaczy, gdy pojawił się problem, problem związany z tym, że nauczyciele strajkują, to trudno liczyć na pomoc i wsparcie ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej i ze strony kuratorium oświaty, nie ma ani żadnego przepływu informacji, ani też nikt z tych instytucji nie jest zainteresowany tym, żeby w jakikolwiek sposób pomagać samorządom" - powiedział Rudnicki.

 

W jego ocenie pierwszy dzień strajku upłynął w miarę spokojnie, wszystkie dzieci, które przyszły do szkół miały zapewnioną opiekę. - Uniknęliśmy sytuacji, które mogłyby wywoływać jakieś poczucie lęku, obawy o to, co się stanie z dziećmi i młodzieżą - mówił. Dodał, że to, na czym najbardziej zależało miastu, to zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i to - jak podkreślił - się udało.

 

Mówił, że z informacji, które miasto zebrało w poniedziałek rano, wynika, że strajkuje: 80 proc. przedszkoli, 100 proc. szkół podstawowych i 96 proc. szkół ponadgimnazjalnych. Dodał, że tylko jedna szkoła, która wcześniej deklarowała, że przystąpi do strajku, nie zastrajkowała.

 

Z danych miasta z godz. 9.00 wynika, że do strajku przystąpiło w sumie ponad 5,5 tys. nauczycieli i pracowników niedydaktycznych: ponad 2,8 tys. nauczycieli i blisko 2,5 tys. pracowników administracji. Rudnicki mówił, że to nieco mniej pracowników niż deklarowało przystąpienie do strajku.

 

Urzędnicy przyszli do pracy z dziećmi

 

Na ponad 41 tys. dzieci uczęszczających do placówek w poniedziałek rano do szkół przyszło nieco ponad 2,5 tys. Rudnicki powiedział, że były to pojedyncze dzieci w szkole, w niektórych nie było nikogo. Mówił, że w ubiegłym tygodniu w szkołach odbyły się zebrania rodziców, są też oni na bieżąco informowani o sytuacji m.in. przez elektroniczny dziennik.

 

Powiedział też, że w mieście działają patrole szkolne składające się z policji i straży miejskiej, te służby prowadza też zajęcia. Na zajęcia można wybrać się też do miejskich instytucji kultury, które są na bieżąco w kontakcie z dyrektorami szkół.

 

Jak powiedziała dyrektorka departamentu edukacji w Urzędzie Miasta Białegostoku Ewa Mituła, z jej informacji wynika, że np. rodzice chętnie korzystali z oferty na stadionie miejskim, grupy uczniów odwiedzały instytucje kultury. - Tak naprawdę dzisiejszy dzień na pewno nie należy do najtrudniejszych. My też sobie z tego sprawę zdajemy, że im dłużej ten strajk będzie trwał, tym większym wyzwaniem dla nas będzie - powiedziała Mituła. W jej ocenie zapewne coraz więcej zajęć będzie musiało się odbywać w instytucjach kultury.

 

Kilkanaścioro dzieci pracowników urzędu miejskiego przyszło do pracy z rodzicami. Rudnicki mówił, że skorzystali z propozycji prezydenta miasta, który w ubiegłym tygodniu stworzył taką możliwość.

 

Według danych podlaskiego ZNP w poniedziałek rano strajk rozpoczął się w 331 placówkach oświatowych w regionie, w sumie dotyczy on 60 proc. szkół i przedszkoli. Z danych na godzinę 9.00 w regionie strajkowało ponad 7 tys. nauczycieli i pracowników obsługi.

 

"Cały czas jest pewien niepokój, co dalej będzie"

 

Do poniedziałkowego strajku nauczycieli na Pomorzu Zachodnim przystąpiło ponad 83,4 proc. placówek oświatowych - wynika z informacji zachodniopomorskiego ZNP. Według kuratorium wzięło w nim udział 77,5 proc. szkół i ich zespołów.

 

- Do strajku przystąpiło 658 placówek oświatowych, co stanowi 83,4 proc. ogółu placówek - powiedział dziennikarzom prezes zachodniopomorskiego ZNP Adam Zygmunt.

 

- Cały czas jest pewien niepokój, co dalej będzie - kontynuował Zygmunt.

 

- Niebezpieczeństwem jest to, że po tych niezbyt dobrych propozycjach dla nauczycieli padły dziś propozycje po raz kolejny z pięciu oddziałów, żeby związek rozpatrzył wariant strajku okupacyjnego w środę. To zgłosiły dziś cztery oddziały i ja w rozmowie telefonicznej z posiedzeniem w Warszawie będę starał się przedstawić takie właśnie wnioski. Determinacja jest olbrzymia - dodał Zygmunt.

 

Z kolei zachodniopomorski wicekurator oświaty Jerzy Sołtysiak poinformował dziennikarzy, że na Pomorzu Zachodnim do strajku przystąpiło 77,56 proc. szkół i zespołów szkół.

 

Z informacji Sołtysiaka wynika, że w województwie do strajku przystąpiło 63,9 proc. przedszkoli, 88 proc. szkół podstawowych, 78,5 proc. tzw. pojedynczych gimnazjów, a także 65,6 proc. szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Jeśli chodzi o zespoły szkół, to strajk objął 71,7 proc. takich placówek.

 

Strajkuje większość placówek w Szczecinie

 

W Szczecinie do poniedziałkowego strajku nauczycieli przystąpiło 106 placówek oświatowych ze 139 istniejących w mieście. Magistrat przygotowuje się do przeprowadzenia egzaminów gimnazjalnych i do uczelni wysyła prośbę o wsparcie.

 

Do strajku przystąpiło 28 z 52 funkcjonujących w mieście przedszkoli, 38 z 41 szkół podstawowych, 29 z 33 szkół ponadgimnazjalnych/ ponadpodstawowych i 11 ze 13 szkół specjalnych - wynika z informacji szczecińskiego magistratu.

 

Mimo sporej skali strajku do urzędu nie wpłynęły sygnały o tym, aby któraś z placówek miała problemy z zapewnieniem opieki nad dziećmi, które się w nich stawiły - zapewniają urzędnicy. Tam, gdzie zgodnie z planem nie mogą się odbywać zajęcia edukacyjne, prowadzone są zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.

 

Urzędnicy, ze względu na groźbę rozszerzenia się strajku, apelują do rodziców, aby w miarę możliwości samodzielnie zapewnili opiekę dzieciom. Proszą także pracodawców o wyrozumiałość dla rodziców, którzy przez strajk nauczycieli znaleźli się w kłopotliwym położeniu.

 

Z powodu strajku w niektórych placówkach oświatowych mogą wystąpić problemy z zapewnieniem pełnego posiłku dla najmłodszych - podał magistrat. Zastrzega jednak, że najmłodsi znajdujący się pod opieką placówki otrzymują ciepły posiłek w postaci zupy.

 

Dużym wyzwaniem będzie również przeprowadzenie egzaminów gimnazjalnych - podał urząd.

 

W celu zabezpieczenia prawidłowego przeprowadzenia egzaminów magistrat wystąpił do rektorów szczecińskich uczelni z prośbą o ewentualne skierowanie chętnych pracowników naukowych mających przygotowanie pedagogiczne do prac w komisjach egzaminacyjnych. Urzędnicy zbierają także informacje o nauczycielach, którzy są w stanie uzupełnić ewentualne luki w komisjach.

 

W Szczecinie może zabraknąć około 50 osób do prac w komisjach - wynika z informacji magistratu.

 

Jak zapewniają urzędnicy, sytuację w szczecińskiej oświacie na bieżąco monitoruje specjalnie do tego powołany zespół.

 

- W żadnej ze szkół, dla której organem prowadzącym jest miasto, nie odbywają się zajęcia dydaktyczne. Rodzice nie przyprowadzili do przedszkoli ani jednego dziecka - poinformował w poniedziałek zastępca prezydenta Koszalina Przemysław Krzyżanowski.

 

Dolny Śląsk: 81,4 proc. szkół strajkuje

 

Dolnośląskie Kuratorium Oświaty i Wychowania poinformowało, że z danych zebranych w połowie szkół w regionie wynika, iż na Dolnym Śląsku strajkuje 81,4 proc. szkół i przedszkoli. To wyniki niepełne, zebrane w formie ankiet przesłanych przez dyrektorów placówek.

 

Rzecznik dolnośląskiego kuratorium Krystyna Kaczorowska przekazała, że na 1419 szkół i przedszkoli działających na Dolnym Śląsku ankiety na temat strajku przesłali dyrektorzy połowy placówek - 677.

 

- Z podsumowania tych danych wynika, że średnio w regionie strajkuje 81,4 procent tych placówek, które przekazały nam informacje. To mniej więcej połowa z nich, nie wiemy, jaki procent protestuje z pozostałych szkół i przedszkoli, które nie odpowiedziały na nasza ankietę - powiedziała Kaczorowska.

 

Z kolei szefowa dolnośląskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego Mirosława Chodubska przekazała, że według danych ZNP strajkuje więcej niż 1046 placówek, które zadeklarowały strajk w referendum.

 

- Docierają do nas takie dane, że np. w Ząbkowicach Śląskich strajk deklarowało 15 placówek a strajkuje 20. Nie zbieramy informacji o liczbie strajkujących nauczycieli - powiedziała Chodupska.

 

W Legnicy do szkół przyszło 190 uczniów

 

Magistraty i samorządy w większych miastach Dolnego Śląska poinformowały, że procent protestujących placówek jest zbliżony do 80 procent - zarówno w liczbie placówek, jak i nauczycieli.

 

W Jeleniej Górze strajk objął wszystkie oświatowe placówki samorządowe, przedszkola i szkoły.

 

- W zdecydowanej większości placówek strajkuje ponad 80 proc. nauczycieli, a w dziewięciu nawet ponad 90 proc. W dwóch przedszkolach i jednej szkole średniej odsetek strajkujących jest mniejszy niż 50 procent. W tych placówkach sporo osób przebywa na zwolnieniu lekarskim - przekazał rzecznik jeleniogórskiego magistratu Cezary Wiklik.

 

W Legnicy do strajku przystąpiło 37 spośród 44 szkół i przedszkoli działających w tym mieście. Do placówek oświatowych przyszło w poniedziałek w Legnicy jedynie 190 uczniów. - Wszystkim uczniom, którzy pojawili się w szkołach czy przedszkolach, opiekę zapewnili dyrektorzy placówek - powiedziała Halina Gawin-Majewska, dyrektor wydziału oświaty, kultury i sportu legnickiego magistratu.

 

We Wrocławiu "większość strajkuje"

 

Na 156 wrocławskich szkół podstawowych i przedszkoli, które zadeklarowały strajk, 139 rozpoczęło go w poniedziałek - poinformowała wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. Udział w strajku zgłosiło 3683 nauczycieli ze szkół podstawowych i przedszkoli.

 

Miasto zbiera dane o strajku na podstawie ankiet, które wypełniają dyrektorzy szkół i przedszkoli. Obejmują one liczbę strajkujących nauczycieli dzieci, które w poniedziałek przyszły do szkoły.

 

Granowska podała także dane o strajku w szkołach ponadpodstawowych. Na 40 takich szkół we Wrocławiu 38 strajkuje. W szkołach średnich we Wrocławiu strajkuje 1221 nauczycieli, a 212 nie podjęło strajku.

 

Wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska podczas poniedziałkowej konferencji prasowej poinformowała, że od rana była w kilkunastu szkołach i przedszkolach w mieście. - W tych placówkach jest różnie. Większość strajkuje, nauczyciele są w środku. W niektórych szkołach w ogóle nie ma dzieci, w innych jest ich kilkanaście" - mówiła.

 

Różne dane w Wielkopolsce

 

Według ZNP w poniedziałek w Wielkopolsce strajkowało blisko 75 proc. jednostek oświatowych - 1350 z ponad 1,8 tys. Kuratorium Oświaty w Poznaniu podało, że strajk objął 57 proc., czyli 1131 z 1968 publicznych szkół i przedszkoli w Wielkopolsce.

 

Prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego ZNP Joanna Wąsala powiedziała w poniedziałek, że z danych przekazanych przez szefów lokalnych struktur związku wynika, że strajk odbył się w 1350 szkołach i przedszkolach, co stanowi 74,9 procent ogółu placówek i 88,6 procent placówek, w których w referendum opowiedzieli się za strajkiem.

 

Dodała, że na 1803 placówki w regionie pracownicy wyrazili w referendum zgodę na strajk w 1524 szkołach i przedszkolach.

 

Karolina Adamska z Kuratorium Oświaty w Poznaniu poinformowała w poniedziałek po południu, że w regionie strajk objął 57 proc., czyli 1131 z 1968 publicznych szkół i przedszkoli. Strajkowało 33 proc. przedszkoli - 192 placówki z 585 i 539 szkół podstawowych z 825 w regionie - to 65 proc.

 

Do strajku przystąpiło 10 z 20 gimnazjów, 48 z 69 szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych (70 proc.) i 342 z 469 zespołów szkół (73 proc.).

 

Adamska podała też, że do kuratorium nie wpłynęły w poniedziałek zgłoszenia o nieprawidłowościach związanych z akcją strajkową w regionie. 

 

W woj. lubuskim strajk odbywa się w 83 proc. placówek oświatowych - wynika z danych zebranych na godz. 10.00 przez Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wielkopolskim. Do większości z nich rodzice nie posłali w poniedziałek swoich dzieci.

 

"Rodzice najczęściej nie posyłali dzieci do szkół"

 

110 szkół i placówek oświatowych w Lublinie, z 155 prowadzonych przez miasto, przystąpiło w poniedziałek do strajku - poinformowały władze Lublina. Większość uczniów nie przyszła na lekcje.

 

- Priorytetem dla nas jest przeprowadzenie egzaminów, tak gimnazjalnego, który rozpocznie się w najbliższą środę, jak i egzaminu ósmoklasistów, który rozpocznie się w przyszły poniedziałek. Zrobimy wszystko, żeby egzaminy końcowe w naszych szkołach się odbyły - powiedział zastępca prezydenta Lublina ds. oświaty i wychowania Mariusz Banach.

 

Banach poinformował, że strajk - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - zaczął się w poniedziałek w 110 placówkach oświatowych ze 155, które prowadzi miasto. Przystąpili do niego nauczyciele (a w części szkół także pracownicy niepedagogiczni) w 32 przedszkolach (na 64 prowadzone przez miasto), w 67 szkołach (na 73 prowadzone przez miasto) i w 11 innych placówkach oświatowych jak bursy szkolne, internaty i poradnie szkolno-pedagogiczne (na 17 prowadzonych przez miasto).

 

W większości przypadków do szkół, w których zapowiadana była akcja strajkowa, uczniowie nie przyszli lub przyszły ich niewielkie grupy. Ci, którzy pojawili się w szkołach, mieli zapewnioną opiekę, normalnie pracowały też szkolne stołówki. - Niezwykle odpowiedzialnie zachowali się dzisiaj rodzice naszych uczniów, którzy najczęściej po prostu nie posyłali ich do szkół i do przedszkoli - powiedział Banach.

 

Dodał, że spodziewał się, że od rana będą dzwonili zdesperowani rodzice, ale był tylko jeden taki telefon.

 

Wiceprezydent podkreślił, że władze miasta spotykają się i rozmawiają z dyrektorami szkół gimnazjalnych i podstawowych, aby ustalić, jak im pomóc, żeby egzaminy w Lublinie się odbyły. Dodał, że pracownicy wydziału oświaty i wychowania urzędu miasta zrobili krótki przegląd kadr. - Wszyscy, łącznie ze mną, są gotowi, aby w takich egzaminach wziąć udział - zadeklarował Banach.

 

Według informacji lubelskiego ZNP w woj. lubelskim do strajku przystąpili nauczyciele w 782 szkołach i innych placówkach oświatowych. W wielu z nich nie było zajęć.

 

W referendum za przystąpieniem do strajku opowiedzieli się nauczyciele 875 placówek, co stanowi 75 proc. wszystkich w województwie.

 

W Opolu strajkują wszystkie szkoły poza prywatnymi

 

Według danych na godzinę 13.00 w strajku nauczycieli w woj. opolskim biorą udział pracownicy 375 placówek, co stanowi 52 proc. wszystkich szkół - poinformował na poniedziałkowej konferencji prasowej opolski kurator oświaty Michał Siek.

 

Najpoważniejsza sytuacja jest w Opolu, gdzie poza czterema przedszkolami i szkołami prywatnymi, w strajku biorą udział wszystkie szkoły. W wielu z nich do akcji przyłączyli się członkowie "Solidarności".

 

- Pełną informację o liczbie szkół, w których nauczyciele strajkują, będziemy mieli jutro. Z naszych informacji wynika, że dzisiaj rodzice zapewnili opiekę dzieciom, które uczęszczają do szkół objętych protestem nauczycieli. Nieliczni uczniowie, którzy mimo wszystko przyjechali do placówek, zostali objęci opieką przez pracowników tych szkół - powiedział kurator Siek.

 

Kurator uważa, że istnieją realne szanse na przeprowadzenie egzaminów w zaplanowanych terminach, choć przyznaje, że dużym wyzwaniem będzie skompletowanie komisji w takich miastach jak Opole, Kędzierzyn-Koźle czy Kluczbork, gdzie do strajku przystąpili nauczyciele ze znacznej części szkół.

 

- Przez cały czas napływają do nas zgłoszenia od osób zainteresowanych pomocą w przeprowadzeniu egzaminów. Razem z pracownikami kuratorium, którzy także mogą wesprzeć dyrektorów szkół, to jest już ponad sto osób. Z wielu gmin, zwłaszcza tych nieco mniejszych, otrzymaliśmy informację, że ze skompletowaniem składów komisji nie powinno być żadnych problemów. Więc jeżeli chodzi o środę, to nadal jestem optymistą - powiedział opolski kurator.

 

"Spełnił się najczarniejszy scenariusz"

 

Według danych ZNP strajk nauczycieli w Łódzkiem trwa w 1219 placówkach oświatowych, co stanowi 84 proc. szkół i przedszkoli regionu. W Łodzi strajkuje 316 miejskich placówek, w tym 115 przedszkoli.

 

Krzysztof Burdyka z łódzkiego oddziału ZNP poinformował, że w poniedziałek udział w strajku nauczycieli zgłosiło 1219 placówek oświatowych z województwa.

 

- Ta liczba jest nieco mniejsza niż liczba szkół, które opowiedziały się za protestem w naszym referendum - wówczas było ich 1253. Niewykluczone jednak, że jutro do strajku przystąpią kolejne szkoły i przedszkola, w zależności od tego, kiedy lokalne organizacje związkowe zgłosiły wejście w spór zbiorowy - podkreślił.

 

W stolicy regionu do strajku nauczycieli przystąpiło 316 miejskich przedszkoli, szkół wszystkich szczebli i placówek edukacyjnych. Dyrektorzy 115 przedszkoli złożyli wnioski o zawieszenie zajęć, co oznacza zamknięcie placówki. Z takim samym wnioskiem wystąpili do miasta dyrektorzy szkół podstawowych nr 45, 111, 137, 149, 152 i gimnazjum nr 13. Wszystkie placówki otrzymały zgodę.

 

- Spełnił się najczarniejszy scenariusz: wszystkie placówki, które w referendach strajkowych powiedziały tak, rozpoczęły dziś protest. Aż 115 przedszkoli będzie zamkniętych z uwagi na brak kadry, bo tyle wniosków już wpłynęło. Zawieszenie zajęć na razie jest na dziś i jutro, ale sytuacja jest dynamiczna, więc nie wiem, co będzie w środę - zaznaczył wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela na konferencji w poniedziałek.

 

Trela podał, że strajkują 124 z 140 przeszkoli, wszystkie 90 szkół podstawowych i wszystkie 46 szkół ponadgimnazjalnych, a także 31 na 37 gimnazjów.

 

Zajęcia opiekuńcze cieszyły się niewielką popularnością

 

Magistrat poinformował, że wszystkie wnioski o zawieszenie zajęć, czyli zamknięcie placówki z powodu niemożności zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa (zgodnie z przepisami nauczyciel może mieć pod opieką maksymalnie 25 uczniów), które zostaną złożone przez dyrektorów szkół i przedszkoli do prezydenta Łodzi, będą rozpatrzone pozytywnie.

 

Z ustaleń wydziału edukacji łódzkiego magistratu wynika, że większość dzieci została w poniedziałek w domach. W szkołach i przedszkolach były od rana pustki. Tam gdzie były możliwości kadrowe, dyrektorzy zorganizowali zajęcia opiekuńcze w świetlicach, ale były takie miejsca, gdzie było to niemożliwe, bo strajkowali wszyscy nauczyciele, wychowawcy i pracownicy niepedagogiczni.

 

Zorganizowane przez jednostki miejskie zajęcia alternatywne w halach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz w domach kultury cieszyły się niewielkim zainteresowaniem. Tylko w filii Bałuckiego Ośrodka Kultury zjawiła się spora grupa dzieci z opiekunami - opiekę dla nich zorganizował pracodawca, chcąc ułatwić swoim pracownikom możliwość przyjścia do pracy.

 

W Łodzi strajkowali przede wszystkim nauczyciele zrzeszeni w ZNP. Według przewodniczącego sekcji oświaty NSZZ "Solidarność" w Łódzkiem Romana Laskowskiego w niektórych placówkach dołączyli do nich członkowie Solidarności, jednak były to ich indywidualne decyzje. Oficjalnie NSZZ Ziemi Łódzkiej respektuje porozumienie zawieszające postępowanie strajkowe podpisane z rządem w niedzielę przez związkową centralę.

 

W Łodzi do komisji egzaminacyjnych podczas egzaminów gimnazjalnych, które mają rozpocząć się w środę, potrzeba około 400 nauczycieli. Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski zadeklarował na antenie Radia Łódź, że kuratorium na bieżąco bada sytuację strajkową pod względem zapewnienia odpowiedniej opieki dzieciom i uczniom, a także dotyczącą egzaminów i zespołów nadzorujących, m.in. gromadzi bazę nauczycieli, którzy mogliby pomóc przy egzaminach.

 

W warmińsko-mazurskiem protestuje 4,2 tys. nauczycieli

 

Na Warmii i Mazurach do strajku przystąpiło 501 placówek oświatowych i 4,2 tys. nauczycieli - wynika z niepełnych wciąż danych regionalnego ZNP. Brakuje informacji z 20 gmin i powiatów - poinformował szef regionalnego ZNP Tomasz Branicki.

 

Branicki podał, że do godz. 15.00 w poniedziałek spłynęły dane z 61 jednostek samorządu. Wynika z nich, że w 501 placówkach strajkuje 8, 026 tys. pracowników, w tym około 4,2 tys. nauczycieli.

 

- Nie wpłynęły do nas informacje o zakłóceniach strajku, ale mamy sygnały, że dyrektorzy jednostek oświatowych innych niż szkoły, niebiorących udziału w strajku, nakazują pracownikom zgłaszać się do komisji egzaminacyjnych. Tak się dzieje w Wojewódzkiej Bibliotece Pedagogicznej w Olsztynie. Tymczasem pracownicy tych jednostek oświatowych nie chcą brać w tym udziału, bo solidaryzują się ze strajkującymi nauczycielami - podał Branicki.

 

Według danych warmińsko-mazurskiego kuratorium oświaty w województwie do strajku przystąpiło w poniedziałek 615 publicznych szkół i przedszkoli, czyli ok. 37 proc. placówek oświatowych w regionie.

 

Jak poinformowała w poniedziałek po południu dyr. Małgorzata Hochleitner z Kuratorium Oświaty w Olsztynie, do strajku przystąpiło w tym dniu ok. 37 proc, tj. 615 publicznych szkół i przedszkoli z blisko 1,7 tys. wszystkich placówek w województwie. Takie dane kuratorium uzyskało od dyrektorów jednostek oświatowych. Dodała, że do kuratorium nie wpłynęły dotychczas żadne zgłoszenia o ewentualnych nieprawidłowościach związanych z akcją strajkową.

 

W jej ocenie we wtorek skala protestu może się utrzymać, ale raczej do strajku nie przystąpią już nowe szkoły, więc można spodziewać się tendencji spadkowej, a nie rosnącej. Przypomniała, że dniem strategicznym będzie środa, ze względu na rozpoczynające się w tym dniu egzaminy gimnazjalne.

 

Strajk w Olsztynie także we wtorek

 

Zdaniem przewodniczącej regionalnej sekcji oświaty i wychowania NSZZ "Solidarność" na Warmii i Mazurach Bożeny Kowalskiej do szkolnego strajku przystąpiła większość z ponad 2 tys. członków tego związku w tym regionie.

 

Jak mówiła, mimo podpisania porozumienia z rządem strajkują związkowcy "S" z Ełku, Braniewa, Szczytna, Nidzicy, Lidzbarka Warmińskiego, Pisza, Kętrzyna i z Olsztyna, a członkowie tego związku z Olecka i Mrągowa dołączyli się do strajku ZNP. Według niej do strajku nie przystąpiła Solidarność z Pieniężna.

 

Olsztyński magistrat poinformował, że placówki oświatowe strajkować będą także we wtorek. Na wtorek 43 przedszkola, szkoły podstawowe, ponadpodstawowe, zawodowe i bursy zawiesiły lekcje, 25 placówek nie wysłało do urzędu miasta wniosków o zawieszenie zajęć. Urzędnicy przyznali, że brak wniosku o zawieszenie zajęć nie jest jednoznaczny z faktem, że w tych jednostkach zajęcia się odbędą.

 

W poniedziałek według rzecznik Urzędu Miasta Olsztyna Marty Bartoszewicz prawie 58 procent jednostek edukacyjnych strajkowało. Urzędnicy przekonują, że dzięki wcześniejszym apelom od rana sytuacja była opanowana.

 

- Jesteśmy w ścisłym kontakcie z dyrektorami naszych jednostek, a oni z rodzicami. Myślę, że dzięki temu dziś mieliśmy opanowaną sytuację. Wiem, że to dla wszystkich trudny czas, ale dziękuję za współpracę. Wiem, że w części szkół i przedszkoli, które zapowiadały zawieszenie zajęć dziś rano pojawiły się dzieci, ale zaopiekowano się nimi. Bo większość rodziców, idąc za naszą radą, poszukało opieki na czas strajków. Najlepiej byłoby, gdyby dzieci pod opieką innych osób pozostały do końca tej sytuacji - mówiła wiceprezydent Olsztyna Ewa Kaliszuk.

 

Jak podał magistrat, dyrektorzy szkół intensywnie pracują nad tym, by zebrać zespoły, dzięki którym będzie można przeprowadzić egzaminy gimnazjalne.

 

W Toruniu nie strajkują trzy placówki

 

Ok. 66,5 procent nauczycieli i pracowników niepedagogicznych strajkowało w poniedziałek w toruńskich szkołach i placówkach oświatowych - podały władze miasta. Najnowsze dane wskazują, że do strajku przystąpiło 1919 nauczycieli oraz 226 pracowników obsługi i administracji.

 

"W placówkach prowadzonych przez gminę w poniedziałek rano pojawiło się 2951 pracowników - w tym 2156 pedagogów i 795 pracowników niepedagogicznych. Do strajku przystąpiło 1735 pedagogów i 176 pracowników niepedagogicznych - łącznie 1911 osób, czyli blisko 65 procent osób obecnych w tym momencie w pracy. W południe w pracy było 3226 osób, w tym 2299 nauczycieli oraz 927 pracowników administracji i obsługi. Do strajku przystąpiło 1919 nauczycieli i 226 pracowników niepedagogicznych - łącznie 2145 osób, czyli 66,5 procent wszystkich obecnych w placówkach" - poinformowała w specjalnym komunikacie rzecznik prasowy prezydenta Torunia Magdalena Stremplewska.

 

Dodatkowo 248 nauczycieli i 54 pracowników obsługi i administracji przebywa na zwolnieniu lekarskim. Stremplewska przypomniała, że dzieci, których rodzice nie mogą zapewnić opieki na czas strajku, mogą skorzystać z oferty zajęć kulturalnych i sportowych. Taką przygotowały miejskie instytucje.

 

"Zainteresowanie ofertą kulturalną i sportową przygotowaną przez toruńskie instytucje dla dzieci i młodzieży na czas strajku jest duże. Największą popularnością cieszą się zajęcia w Baju Pomorskim - wszystkie miejsca zostały już zarezerwowane. Wolne miejsca są jeszcze m.in. w Dworze Artusa, Domu Muz i w Centrum Kultury Zamek Krzyżacki. We wtorek ruszają zajęcia w obiektach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji i w Centrum Nauki Młyn Wiedzy. Tutaj również spodziewamy się dużego zainteresowania" - powiedział cytowany w komunikacie wiceprezydent miasta Zbigniew Fiderewicz.

 

66 z 69 placówek oświatowych w Toruniu przystąpiło do strajku. W 11 przedszkolach i sześciu szkołach dyrektorzy nie mają możliwości zapewnienie opieki dzieciom i wystąpili do organu prowadzącego o zawieszenie zajęć. W strajku nie uczestniczą Szkoła Podstawowa nr 35, przedszkole nr 13 i Zespół Szkół Inżynierii Środowiska.

 

"Zdecydowana większość szkół w woj. podkarpackim pracuje zgodnie z planem"

 

Podkarpacki kurator oświaty Małgorzata Rauch w wydanym oświadczeniu napisała, że wraz z wojewodą zwraca się organów prowadzących, w których strajk nauczycieli może zagrozić zbliżającym się egzaminom, z prośbą o udzielenie wsparcia dyrektorom szkół.

 

"Analizując sytuację, wojewoda podkarpacki i podkarpacki kurator oświaty, zwracają się w szczególności do tych organów prowadzących, w których strajk nauczycieli może zagrozić zbliżającym się egzaminom, jak np. w mieście Rzeszowie, z prośbą o udzielenie wsparcia dyrektorom szkół będących w tej trudnej sytuacji i podjęcie skutecznych działań zapewniających powołanie zespołów nadzorujących tak, aby najbliższe egzaminy w gimnazjum i w szkole podstawowej odbyły się planowo" - zaznaczyła w poniedziałek kurator.

 

Rauch przypomniała, że "zdecydowana większość (64 proc.) szkół i placówek w woj. podkarpackim pracuje zgodnie z planem, zapewniając uczniom zajęcia dydaktyczne, wychowawcze lub opiekuńcze, nawet w sytuacji lokalnie przeprowadzanych akcji strajkowych".

 

"W związku z występującymi trudnościami z wielką troską i zrozumieniem wiele organów prowadzących oraz dyrektorów szkół i nauczycieli podeszło również do organizacji i przebiegu zbliżających się egzaminów gimnazjalnego i ósmoklasisty" - podkreśliła kurator.

 

Jej zdaniem "wszystkim nam zależy, aby w przeddzień tych egzaminów uczniowie i ich rodzice nie byli zaabsorbowani innymi problemami niż troską o jak najlepszy jego wynik, który będzie decydował po wielu latach nauki o przyjęciu do wybranej szkoły".

 

Przypomniała, że "celem zapewnienia skutecznego przebiegu egzaminu dyrektor szkoły ma możliwość działania zgodnie z rozporządzeniami Ministra Edukacji Narodowej w sprawie szczegółowych warunków i sposobu przeprowadzania egzaminu gimnazjalnego, ósmoklasisty i egzaminu maturalnego".

 

 

 

WIDEO - W tym, co mówi Broniarz za mało jest dzieci, a za dużo polityki - premier Szydło o szefie ZNP:

 

msl/prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze