Dzielnicowy, który pomagał mieszkańcom, ma białaczkę i sam teraz potrzebuje pomocy

Polska

39-letni policjant i dzielnicowy Rafał Waśko z Cedrów Wielkich, który rok temu uratował mieszkańców, gdy w jednej z kamienic wyczuł ulatniający się gaz, sam potrzebuje pomocy. Kontrolne badanie krwi wykazało, że ma ostrą białaczkę szpikową. Dwa lata temu zarejestrował się jako potencjalny dawca szpiku, gdy dowiedział się o chorobie jednej z mieszkanek. Teraz szuka dawcy dla siebie.

Był stale przemęczony. Po kilku infekcjach i z powodu ogólnego osłabienia lekarz wysłał go na badanie krwi. To wtedy Rafał Waśko dowiedział się, że ma  białaczkę.

 

- Był pilny telefon z przychodni, następnie szybko wysłano mnie do akademii i tam ta diagnoza, która wbiła mnie w ziemię - mówi.

 

Swojego 3-tygodniowego już synka Arona zobaczył dopiero dwa dni temu. Ostatni miesiąc dzielnicowy spędził bowiem na chemioterapii. 

 

Dwa lata temu Waśko zarejestrował się w bazie fundacji DKMS Pokonajmy nowotwory krwi. Zrobił to, gdy dowiedział się o chorobie jednej z mieszkanek rejonu, ktory podlega jego komisariatowi. Teraz dawcy potrzebuje on sam.

 

Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego dawcy dla pacjenta jest bardzo niskie. Im więcej potencjalnych dawców, tym więcej szans na życie dla chorych na nowotwory krwi - przekonuje fundacja DKMS. - Dawcą szpiku może zostać osoba zdrowa, miedzy 18. a 55. rokiem życia, która mieszka na stałe na terenie Polski - wyjaśnia Dagmara Tomeczek z DKMS Polska.

 

Na swojej stronie fundacja informuje, że  w ciągu 10 lat zarejestrowała w Polsce ponad 1 436 000 potencjalnych dawców.

jm/dro/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze