Napad na ambasadę Korei Północnej w Hiszpanii. Jest oficjalna reakcja Pjongjangu

Świat
Napad na ambasadę Korei Północnej w Hiszpanii. Jest oficjalna reakcja Pjongjangu
Wikimedia/ Dan Scavino Jr.

Lutowy atak na ambasadę Korei Płn. w Madrycie to "poważny atak terrorystyczny" - oceniły władze w Pjongjangu. Jest to ich pierwsza oficjalna reakcja na napad, do którego przyznała się grupa Cheollima Civil Defense chcąca obalić reżim Kim Dzong Una.

Władze w Pjongjangu wezwały Hiszpanię do przeprowadzenia śledztwa, a także oświadczyły, że uważnie przyglądają się doniesieniom, że w ataku rolę odegrało amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) - podaje w niedzielę portal BBC News.

 

Międzynarodowe nakazy aresztowania

 

W środę do napadu przyznała się grupa o nazwie Cheollima Civil Defense, znana także jako Free Joseon; jej celem jest obalenie dynastii Kimów w Korei Północnej. Grupa zabrała z ambasady m.in. komputery i poinformowała, że przekazała swoje dowody FBI.

 

Co najmniej dwa międzynarodowe nakazy aresztowania wydano na głównymi podejrzanymi.

 

Hiszpańskie media informowały, że przywódcą dziesięcioosobowej grupy, która 22 lutego napadła na ambasadę, jest wieloletni aktywista na rzecz przestrzegania praw człowieka w KRLD Adrian Hong Chang. Według mediów choć korzenie Changa wywodzą się z Półwyspu Koreańskiego, to posiada on obywatelstwo Meksyku, mieszka zaś w USA. Jako Adrian Hong został on m.in. uwzględniony w raporcie aktywistów przygotowanym przez Radę ds. Praw Człowieka ONZ w 2007 roku.

 

Przesłuchanie attache

 

Władze hiszpańskie twierdzą, że Adrian Hong Chang dostał się do placówki, prosząc o spotkanie z attache handlowym, z którym - jak twierdził - spotkał się wcześniej w celu omówienia spraw biznesowych. Jego wspólnicy wdarli się na teren ambasady, gdy Chang był w środku.

 

Grupie zarzuca się przesłuchanie attache i namawianie go do ucieczki. Kiedy odmówił, członkowie grupy zostawili go związanego w piwnicy.

 

BBC News informuje, że personel placówki był przetrzymywany w środku przez kilka godzin. Kiedy na miejsce przybyła policja, powitał ich udający dyplomatę Chang, ubrany w marynarkę ze znaczkiem z wizerunkiem Kim Dzong Una w klapie. Powiedział policji, że nic się nie stało.

 

Chang i pozostali członkowie grupy opuścili ambasadę w czterech północnokoreańskich samochodach dyplomatycznych.

 

Następnie pojechali w kierunku Portugalii.

las/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie