"Powinna być relacja człowiek-człowiek, a nie homo-hetero". Jolanta Ogar-Hill w "Skandalistach"

Polska

- Bardzo mi zależało, żeby mój coming out był rodzinny. Miałam dosyć kłamstwa. To nie jest dobre, gdy dziecko mówi, że spotyka się z koleżanką, a to nie jest koleżanka - mówiła w programie "Skandaliści" polska mistrzyni świata w żeglarstwie Jolanta Ogar-Hill. - Uważam, że ukrywający się homoseksualni sportowcy dają z siebie tylko 80 proc., bo walczą sami ze sobą - dodała.

- Ja coming out zrobiłam w młodym wieku. Moja mama trochę czuła, ale przez to w jakim społeczeństwie żyjemy, istnieje takie wyparcie: nie zapytam, bo może się to okazać prawdą. Ona czuła, ale ja musiałam jej to powiedzieć w oczy - mówiła Ogar-Hill w "Skandalistach".

 

Jak wyjaśniła, wcześniej "przygotowała sobie grunt" do rozmowy z mamą. - Chciałam ją przygotować. Zostawiałam broszurki, artykuły. Powiedziałam, że zakochałam się w kobiecie. Nie nazwałam siebie homoseksualistką, lesbijką. Powiedziałam co czuję. Miłość jest uczuciem pozytywnym, ciężko tym walczyć - podkreśliła. 

 

"Moi rodzice zaczęli się przystosowywać do czegoś nowego"

 

- Mój tata musiał to przetrawić. Zajęło mu to tydzień. Później powiedział, że jeśli ja jestem szczęśliwa, to on też będzie szczęśliwy. Moi rodzice zaczęli się przystosowywać do czegoś nowego - dodała. 

 

Agnieszka Gozdyra pytała czy homoseksualni sportowcy kryją się ze swoją orientacją w obawie przed wykluczeniem czy hejtem. - Uważam, że ukrywający się homoseksualni sportowcy dają z siebie tylko 80 proc., bo walczą sami ze sobą. Sportowiec musi być w stanie flow, nie myśli o ruchach, tylko to się dzieje. To niemożliwe, gdy się nie jest w zgodzie ze sobą - podkreśliła mistrzyni świata w żeglarstwie. 

 

"Zofia Klepacka mówi, że nic do mnie nie ma"

 

- Zofia Klepacka od dawna wie, że jestem lesbijką i że mam żonę. Mówi, że nic do mnie nie ma. Starałam się jej wytłumaczyć, że skoro tak, to powinna akceptować ludzi homo. Sport powinien łączyć, a nie dzielić - oceniła Ogar-Hill w Polsat News. 

 

Jolanta Ogar-Hill mówiła, że jej ślub miał miejsce w Hiszpanii, bo - jak dodała - tam można zrobić to legalnie. - W moim przypadku mamy możliwość urodzenia podwójnie, bo ja i moja żona jesteśmy kobietami. Musi być tata i mama? To co z samotnymi matkami? Dziś tradycyjna rodzina nie funkcjonuje często w świecie heteroseksualnym - powiedziała w programie "Skandaliści".

 

- Praktycznie wszędzie w Europie funkcjonujemy jako żona i żona, a przekraczamy granicę Polski i jesteśmy dla siebie osobami obcymi. Jest mi bardzo przykro - dodała. 

msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze