Lekarze grożą ogólnopolskim protestem. "Sytuacja publicznego lecznictwa jest tragiczna"

Polska
Lekarze grożą ogólnopolskim protestem. "Sytuacja publicznego lecznictwa jest tragiczna"
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay

"Pacjenci w kolejkach, lekarze na dyżurach… umierają. Rządzący opamiętajcie się" - billboardy tej treści umieszczono w pobliżu szpitali w kilku miastach. To akcja Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy pod hasłem "Nie dla poniżania pacjentów i lekarzy". Związek i Naczelna Rada Lekarska domagają się wdrożenia natychmiastowych działań naprawczych w służbie zdrowia. Grożą ogólnopolskim protestem.

"W ślad za ostatnimi wydarzeniami jakimi były kolejna śmierć lekarza na dyżurze, długa batalia o godność bydgoskiego lekarza doktora Bartosza Fiałka, poniżanego przez dyrektora oraz ogłoszony przez rząd program, w którym zabrakło jakiegokolwiek słowa o ochronie zdrowia, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy rozpoczyna akcję społeczną pod hasłem "Nie dla poniżania pacjentów i lekarzy" - napisał związek na swojej stronie.

 

Billboardy z apelem OZZL "Pacjenci w kolejkach i lekarze na dyżurach umierają. Rządzący opamiętajcie się" umieszczane są w okolicach szpitali największych polskich miast.

 

"Brak wizji naprawy publicznej ochrony zdrowia"

 

W piątek związkowcy z OZZL wystąpili do resortu zdrowia z wnioskiem o spotkanie z ministrem.

 

"Wielkim i może najważniejszym problemem jest też brak wizji naprawy publicznej ochrony zdrowia przez obecny rząd. Debata »Wspólnie dla zdrowia«, która miała taką wizję stworzyć - mimo, że trwa już cały rok - nie odpowiedziała na najbardziej podstawowe pytania dotyczące kształtu oczekiwanego systemu publicznej ochrony zdrowia. Wszystko to razem rodzi poczucie niepewności, zagrożenia i »tymczasowości« zarówno pacjentów, jak i pracowników ochrony zdrowia" - wyjaśnili w komunikacie, dlaczego chcą rozmów z szefem resortu.

 

Według nich, "szczególnie bolesne jest obniżenie zapowiadanej wysokości nakładów publicznych na ochronę zdrowia przez odniesienie odsetka PKB (6 proc.) do wartości PKB sprzed dwóch lat oraz przez włączenie do finansowania innych celów niż tylko świadczenia zdrowotne".

 

"Służba zdrowia to nie jest PKS"

 

- To była próba przechytrzenia nas - stwierdził w rozmowie z polsatnews.pl Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL. - Tłumaczenia ministra zdrowia są pokrętne i nie na miejscu - dodał wyjaśniając, że podpisując porozumienie nikt nie spodziewał się, że resort będzie chciał wyliczać nakłady w odniesieniu do historycznych danych PKB. 

 

- Najważniejsze jednak jest to, że pieniędzy naprawdę brakuje i ludzie umierają w kolejkach - podkreślał Bukiel.  

 

Przypomniał, że rząd obiecuje pieniądze na różne cele - 40 mld zł kosztować ma realizacja nowego planu społecznego tzw. piątki Kaczyńskiego. - Premier zachowuje się jak marzyciel - powiedział Krzysztof Bukiel. 

 

- Służba zdrowia, to nie jest problem komunikacji PKS, że ktoś gdzieś nie dojedzie, ale brak środków oznacza, że ktoś umrze - zauważył nawiązując do pomysłu zapewnienia komunikacji w mniejszych miejscowościach, reaktywacji połączeń autobusowych PKS. 

 

Lekarz dają ministrowi dwa tygodnie

 

"Biorąc pod uwagę wzrastające potrzeby zdrowotne starzejącego się społeczeństwa i zaniedbania sięgające dziesiątków lat oznacza to dalszą degradacją publicznej ochrony zdrowia i coraz trudniejszy dostęp do leczenia dla Polaków. Jest to tym dziwniejsze, że w tym samym czasie rządzący znajdują dziesiątki miliardów złotych na inne cele, których zaspokojenie nie jest aż tak pilne wobec upadającej opieki zdrowotnej służącej wszystkim Polakom" - głosi komunikat podpisany przez przewodniczącego ZK OZZL. 

 

Związkowcy z OZZL zapowiedzieli, że jeśli ich apele nie poskutkują "za kilkanaście tygodni przeprowadzimy ogólnopolski protest, w którym poprosimy o wsparcie wszystkich pacjentów".

 

- Damy ministrowi pewnie ze dwa tygodnie - zadeklarował szef związkowców, choć od razu skwitował, że w resorcie zdrowia nie ma za bardzo z kim rozmawiać. - Tam nie ma nikogo, kto potrafiłby zainteresować problemem rząd - dodał Bukiel. 

 

"Jak się nie protestuje, to się nic nie osiągnie"

 

Zdaniem szefa ZK protest jest wysoce prawdopodobny. - Historia po '89 pokazuje, że jak się nie protestuje, to się nic nie osiągnie. Nie tylko w kwestii płac, ale także wszelkie reformy były wymuszane protestami - zauważył Krzysztof Bukiel. 

 

W rozmowie z polsatnews.pl nie chciał mówić o szczegółach dotyczących ewentualnego protestu, ale zauważył, że wystarczy zastosować prostą strategię. - Wystarczy, że lekarze będą przestrzegać prawa pracy. Jeden lekarz, jeden etat i wszystko ulegnie paraliżowi - powiedział przewodniczący ZK OZZL.   

 

Związkowców wsparła Naczelna Rada Lekarska, która również w piątek wyraziła stanowczy sprzeciw wobec "nierealizowania przez Ministerstwo Zdrowia i Rząd RP zapisów porozumienia z dnia 8 lutego 2018 r. zawartego pomiędzy reprezentującym stronę rządową Ministrem Zdrowia a reprezentującymi stronę społeczną lekarzami rezydentami (zwanego dalej »Porozumieniem«)". 

 

Rada chce od ministra i rządu "natychmiastowych działań naprawczych". Zaapelowała do wszystkich okręgowych rad lekarskich, a także organizacji branżowych i środowiska pacjentów do "podjęcia działań skutkujących konsolidacją sił dla przyspieszenia niezbędnej, głębokiej reformy systemu ochrony zdrowia".

 

"Środowisko lekarskie i pacjenci mogą się czuć oszukani"

 

Naczelna Rada Lekarska wyliczyła przed tygodniem, że gwarantowane nakłady na ochronę zdrowia w 2018 roku zostały uszczuplone o prawie 10 mld zł. Wszystko za sprawą - zdaniem Rady - nieprawidłową metodę liczenia środków. Resort zdrowia do wyliczenia wysokości nakładów odniósł się do PKB sprzed dwóch lat, a nie sprzed roku. 

 

"Równie dobrze można by przyjąć wartość PKB sprzed 20 lat i już dzisiaj ogłosić, że osiągnięte zostało docelowe 6 proc. PKB" - mówili przedstawiciele Rady.  

 

Rada oceniła, że przez przyjęty przez rząd sposób liczenia nakładów przesuwa się termin osiągnięcia poziomu 6 proc. PKB o dalsze dwa lata. "Środowisko lekarskie oraz pacjenci mogą się czuć oszukani" - stwierdzili jej przedstawiciele.

grz/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!