Zdemontowano pomnik ks. Jankowskiego. Związkowcy chcą postawić monument w innym miejscu

Polska

Na zlecenie społecznego komitetu budowy pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku zdemontowano w piątek monument. W czwartek Rada Miasta Gdańska podjęła uchwałę o rozbiórce pomnika. Fundatorzy zdecydowali się jednak sami go usunąć. - Pomnik stanie w innym miejscu, ale decyzja w sprawie terminu i lokalizacji jeszcze nie zapadła - mówi Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący "Solidarności".

Pracownicy firmy kamieniarskiej zabrali rzeźbę przedstawiającą kapłana za pomocą podnośnika znajdującego się na ciężarówce. Operacja ta trwała ok. 15 minut. Sam kilkutonowy cokół, na którym stała figura duchownego pozostał jednak na miejscu. Okazało się, że do jego uniesienia potrzebny jest pojazd z dźwigiem, a ten nie został wpuszczony przez policję na plac przed pomnikiem.

 

Demontaż pomnika po głosowaniu RMG zapowiedział w czwartek przewodniczący zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" Krzysztof Dośla, który był także szefem społecznego komitetu budowy pomnika ks. Jankowskiego.

 

Polsat News

Wiceprzewodniczący "Solidarności" w Stoczni Gdańskiej i pomorski radny PiS, Karol Guzikiewicz powiedział dziennikarzom w piątek rano podczas akcji demontażu pomnika, że decyzja Rady Miasta miała charakter "polityczny".

 

"Pokazało się prawdziwe oblicze pani Dulkiewicz"

 

- Stała się rzecz zła, bo nic nie zostało udowodnione. Pokazało się prawdziwe oblicze pani Dulkiewicz (prezydent elekt Gdańska Aleksandra Dulkiewicz): z jednej strony lata w obronie konstytucji, a najważniejsze prawa obywatelskie łamie. Nie chciała poczekać na rozstrzygnięcie sądowe, siostry księdza prałata (złożyły do sądu pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko "Gazecie Wyborczej") są obarczone tym oszczerstwem - mówił związkowiec.

 

Guzikiewicz dodał, że pomnik stanie w innym miejscu, ale decyzja w sprawie terminu i lokalizacji jeszcze nie zapadła.

 

- Stąd teraz ta inicjatywa, żeby pomnik nie został uszkodzony. Ten pomnik na pewno wróci, być może na terenie koło kościoła św. Brygidy, ale na to musi być zgoda arcybiskupa - zapowiedział działacz "S".

 

"Ludzi, którzy zdeptali »Solidarność« nie chcemy na naszych uroczystościach"

 

Guzikiewicz podkreślił, że związkowcy nie życzą sobie obecności tych, którzy poparli wniosek o rozbiórkę pomnika na obchodach rocznicy Grudnia'70 i Sierpnia'80 w Gdańsku. - My tych ludzi, którzy zdeptali "Solidarność" nie chcemy na naszych uroczystościach. Oni zdeptali symbole "Solidarności" bez wyroku - ocenił.

 

Guzkiewicz nadmienił, że grupa gdańskich radnych PiS przygotowuje się do złożenia wniosku o odebranie tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska, laureatowi literackiej Nagrody Nobla Guenterowi Grassowi.

 

"Pani Dulkiewicz będzie miała teraz egzamin z polskości"

 

- Pani Dulkiewicz będzie miała teraz egzamin z polskości. Czy Guenter Grass - esesmam, który służył z własnej woli w Waffen SS - zasługuje na honorowe obywatelstwo, bo Polak Henryk Jankowski nie zasługiwał - mówił.

 

Pomnik kapelana gdańskiej "Solidarności" ks. Henryka Jankowskiego stanął w 2012 r. w sąsiedztwie kościoła św. Brygidy w Gdańsku staraniem społecznego komitetu złożonego m.in. z działaczy Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność". Pieniądze na budowę pomnika pochodziły głównie ze zbiórki przeprowadzonej przez komitet. Za zgodą Rady Miasta Gdańska monument ustawiono na miejskim skwerze, który przy tej okazji otrzymał też imię ks. Jankowskiego.

 

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan "Solidarności", wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżony m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

 

Fala protestów

 

Publikacja wywołała falę protestów przeciwko czczeniu pamięci duchownego.

 

W nocy z 20 na 21 lutego b.r. pomnik został przewrócony. Sprawcy przesłali portalowi Oko.press kilkustronicowy manifest, w którym napisali, m.in. że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego". Pomnik został przewrócony na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Figura nie uległa uszkodzeniu, zniszczono jednak jej mocowanie. Mężczyźni ułożyli na figurze duchownego strój ministranta i dziecięcą bieliznę. Miał to być symbol cierpienia molestowanych - według nich - przez prałata dzieci.

 

23 lutego kilkudziesięciu pracowników Stoczni Gdańskiej na powrót ustawiło monument mimo stanowiska władz miasta, że takie działanie wymaga zgody magistratu.

 

Prałata pozbawiono tytułu honorowego obywatela Gdańska

 

W czwartek Rada Miasta Gdańska oprócz decyzji o likwidacji pomnika pozbawiła też kapłana tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska oraz zdecydowała o zmianie nazwy skweru.

 

Trzem mieszkańcom Warszawy, którzy przewrócili monument, prokuratura postawiła zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia. Nie przyznali się do winy. Prokuratura zastosowała wobec nich dozór policyjny i poręczenia majątkowe w wysokości po 20 tys. zł.

msl/ml/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze