Wójcik: nie może być tak, że ktoś robi sobie Dziki Zachód z Polski

Polska

Nie może być tak, że ktoś robi sobie Dziki Zachód z Polski i porywa dzieci z ulicy. Takich rzeczy nie będzie - mówił w programie "Wydarzenia i Opinie" wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. - Nie zdarzyło się przez 3 lata, żeby porwane było dziecko i matka, jak już to dziecko. Tam jest poważny konflikt pomiędzy rodzicami - dodawał gość Piotra Witwickiego.

Po 30 godzinach od porwania 3-letnia Amelka i jej mama, porwane w Białymstoku, zostały odnalezione w piątek przed godz. 16. Sprawców zatrzymano na Mazowszu - jednego w okolicach Ostrowi Mazowieckiej, drugiego w Ostrołęce.

 

- Przeszła badania, według moich informacji czuje się dobrze - mówił o odnalezionym dziecku Wójcik w Polsat News.

 

Jak dodawał, w tej rodzinie widać "poważny konflikt". Ojciec chciał się z nim spotkać, jednak wiceminister go nie przyjął - zamiast tego spotkał się on z pracownikami ministerstwa. - Został złożony pozew o rozwód. Sprawa została zawieszona w pewnym momencie, bo ojciec dziecka złożył wniosek w trybie Konwencji Haskiej, ten wniosek musiał przejść przez Ministerstwo Sprawiedliwości - wyjaśniał gość Piotra Witwickiego.

 

Wójcik: według mojej wiedzy ojciec wyraził zgodę na przyjazd do Polski

 

Tłumaczył, że Konwencja Haska- "to jest taki dokument, który określa sytuacje dotyczące przewiezienia dziecka z jednego kraju do drugiego, rozstrzygający kolizje do których dochodzi pomiędzy poszczególnymi państwami"

 

- Na przykład załóżmy, że matka dziecka wywozi z terytorium danego kraju dziecko, tak jak było w tym przypadku, i przyjeżdża na terytorium innego, czyli do Polski. W momencie kiedy nie ma zgody drugiej strony, ewentualnie sądu, to ojciec dziecka ma prawo złożyć wniosek w trybie Konwencji Haskiej, żeby przeprowadzono postępowanie w kraju gdzie to dziecko jest, żeby powróciło do miejsca swojego stałego pobytu - mówił Wójcik.

 

- To zarzucał ojciec, że matka to dziecko wywiozła z Niemiec, przywiozła na terytorium Polski. Według mojej wiedzy, ojciec wyraził zgodę na to - dodawał wiceminister, powołując się na uzasadnienie sądu. 

 

- Sad Rejonowy w Białymstoku zdecydował, ze oddala ten wniosek, czyli matka wygrała. Sąd uznał, że powrót dziecka do Niemiec oznaczałby zbyt daleko idące konsekwencje dla psychiki dziecka. Ojciec złożył apelacje, Sąd Okręgowy podtrzymał stanowisko Sądu Rejonowego - mówił wiceminister.

 

- To jest sprawa nadzwyczajna, zgodnie z Konwencja Haską musimy spakować całość dokumentacji i wysłać do Niemiec. To zrobiliśmy.
Ta sprawa musi się toczyć w Niemczech, nie mam wiedzy na jakim jest etapie. Myśmy w Polsce zakończyli sprawę w sierpniu 2018 roku.
Ale to nie znaczy ze można wepchnąć dziecko, matkę do samochodu - mówił Wójcik.

 

Pytany w "Wydarzeniach i Opiniach" o to, czy polskie prawodawstwo jest dopasowane do podobnych sytuacji, Wójcik mówił: - gdybyśmy spenalizowali porwania rodzicielskie, gdyby zrobił to polski prawodawca, to w przypadku chociażby spraw transgranicznych którymi się zajmuje, czyli te w trybie Konwencji Haskiej, czyli np. przewozi matka dziecko z jednego kraju do drugiego, i tam jest to penalizowane, u nas jest penalizowane i wydany zostaje europejski nakaz aresztowania. I co my musimy zrobić - wydać tą osobę. U nas nie jest to penalizowane i osoby nie wydajemy w tej sytuacji.

 

Wiceminister dodawał, że w ubiegłym roku weszła reforma sądów dopasowana do takich przypadków. Zajmuje się nimi "30 osób w skali kraju, sędziowie specjalistyczni". - 90 proc. spraw jest rozstrzygana w 7 tygodni - twierdzi Wójcik.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" dostępne są w zakładce Programy.

prz/jm Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze