Sikorski: dzisiaj jest mi bliżej do Millera, niż do Kaczyńskiego

Polska

- Wtedy, gdy Leszek Miller był członkiem politbiura, to ja się mu sprzeciwiałem. Ale potem on wprowadził Polskę do Unii Europejskiej. A dzisiaj mamy polityków prawicy, którzy wyprowadzają Polskę z Unii. Nasze członkostwo w UE jest kluczowym polskim interesem narodowym - powiedział w programie "Graffiti" w Polsat News Radosław Sikorski w kontekście przystąpienia SLD do Koalicji Europejskiej.

- W kontekście europejskim dzisiaj jest mi bliżej do Millera niż do Kaczyńskiego. (...) Trzeba sobie zadać pytanie, co się stało z polską prawicą, żeby nawet tak starego antykomunistę jak ja, od siebie odrzucić. Polska prawica zwariowała, poszła w nacjonalizm, a teraz w rozdawnictwo socjalne - powiedział były szef MSZ.

 

Pytany przez prowadzącego program Piotra Witwickiego, o swój start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Sikorski przekazał, że jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji.

 

- Nie będę na antenie spekulował. Musi się pan uzbroić w cierpliwość - powiedział. 

 

"PiS jest faworyzowane w sondażach"

 

- To będą bardzo ważne wybory, ponieważ ustanowią dynamikę polityczną w Polsce, ale także mamy wielki problem w Unii Europejskiej. Cała armia "eurofobów", nacjonalistów chce wejść do PE, po to żeby go paraliżować i rozsadzać od wewnątrz - uważa Sikorski.

 

- Przetrwanie i sprawna Unia Europejska są kluczowym polskim interesem narodowym. W naszym interesie jest, żeby tam weszła drużyna, która będzie ratować Unię, a nie dosypywać do nacjonalistycznego pieca - dodał.

 

Pytany przez prowadzącego program Piotra Witwickiego, czy chciałby się znaleźć w tej drużynie przyznał, że "są politycy, którzy uważają, że bym się w tym kontekście przydał".

 

- Dziennikarze wieszali psy na Grzegorzu Schetynie od dawna, a on stworzył koalicję, która ma szansę wygrać. Uważam, że ten remis, który mamy w sondażach, jest zwycięstwem Koalicji Europejskiej, bo PiS jest faworyzowane w sondażach - stwierdził polityk.

 

"To byłby wielki bodziec dla gospodarki"

 

Pytany o wejście Polski do strefy euro, były marszałek Sejmu przypomniał, że "jesteśmy do tego zobowiązani traktatowo". - Traktat tylko nie określa po jakim kursie i kiedy. Trzeba się przyjrzeć czy architektura strefy euro jest na tyle naprawiona, żeby bezpiecznie do niej wejść - powiedział Sikorski.

 

- Gdybyśmy zarabiali w euro, to moglibyśmy też brać kredyty w euro bez ryzyka. Stopa procentowa w euro to jest pół procent. Polskie rodziny i polskie firmy miałyby znacznie tańszy kapitał. To byłby wielki bodziec dla gospodarki - uważa polityk.

 

Sikorski odniósł się również do jednego z kilku śledztw prowadzonych przez prokuraturę w związku z katastrofą smoleńską, dotyczącego tzw. zdrady dyplomatycznej. - Myślę, że jest to element kampanii wyborczej i kolejny skandaliczny przykład używania prokuratury do celów politycznych - powiedział.

 

Na koniec były szef MSZ zabrał głos ws. szczytu w Hanoi między Donaldem Trumpem a Kim Dzong Unem. Sikorski przyznał, że od samego początku był sceptyczny w kwestii ewentualnego rozbrojenia Korei Północnej.

 

Według niego przedwczesne zakończenie rozmów świadczy, że "prezydent Stanów Zjednoczonych jest takim stabilnym geniuszem - jak o sobie mówi, że będzie miał kolejne zwycięstwo takie trochę jak 27:1".

dk/prz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze